Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 717013 razy)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-26, 16:58:35 »
ale żeś mi przywalił

Atlanta,
Nie wtrącaj się proszę do dyskusji w której nie uczestniczyłaś, jeśli nie masz nic do powiedzenia poza wątpliwej jakości żartem.
Zed, jak i wszyscy inni tutaj, ma prawo uważać co chce, dopóki wyraża to w sposób kulturalny.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 16:50:47 »
Aster,
Cytuj
I maksyma wschodnia: „Siądź spokojnie na brzegu rzeki i równie spokojnie poczekaj, aż ciała Twoich wrogów tą rzeką popłyną”.
- ach marzenia ;))
Wrogowie sami sie wytłuką. Jaka ulga !
Bo na niektóre mendy to już jakby rady brak.
Bierny opór to też działanie. I to czasami niezwykle skuteczne.
Tylko jest problem z tym "spokojnie".
Bo  nicnierobienie sprzyja oprawcy - nie ofierze !
Tym bardziej kiedy ofiarami są np dzieci lub osoby nieświadome tego, że maja do czynienia z psychopatą.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-26, 12:51:02 »
Ze co prosze?! Przemyj sobie okulary ;).

olaf seni

  • Wiadomości: 47
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-26, 12:48:12 »
Zed1
 A czemu piszesz  z dwóch kont tutaj na tym forum ?   

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 12:19:38 »
Zed, nie będę oszukiwać, że wiem, jak masz wyjść z tego marazmu natychmiast, ale są pewne rozwiązania, z których możesz skorzystać. Ludzi o podobnym zawieszeniu znam sporo, sama miałam taki etap zawieszenia lata temu (to taki wisielec z kart tarota, którymi się nie bawię, ale znam ideologię pod poszewki), z którym poradziłam sobie. Nazywam to etapem zewnętrznej pustki, gdy wnętrze fiksuje, kryzysem wartości, spętaniem w umyśle. Jest też prawdą, że pokolenia urodzone w latach 60- 70 najtrudniej dostosowują się do zmian, w których komercja, wszędobylska popelina pod szyldem „pracuj- kupuj- gromadź, pracuj- zastępuj nowym- kupuj, gromadź”, degradacja obyczajów i wartości oraz „wszechmocny Mamon” napiętnowały wszystkie dziedziny życia, łącznie z życiem rodzinnym, intymnym i duchowym. Mamon powinien być środkiem, narzędziem, a nie celem samym w sobie. Cisną mi się na usta dwie maksymy, które, gdy gruntownie przemyślisz, zobrazują proces, w którym stan bez ruchu, można obrócić na swoją korzyść, pod warunkiem, że akcentowanie go poprzez własne rozżalenie nie będzie go dyskryminować w jego porządku rzeczy. Oto one:

„Ruch bez ruchu jest ciągłym, nieustającym ruchem”. Co to oznacza?

I maksyma wschodnia: „Siądź spokojnie na brzegu rzeki i równie spokojnie poczekaj, aż ciała Twoich wrogów tą rzeką popłyną”.

Rozumiesz coś z tego? – walka bez walki, jest również walką, ale Ty nie bierzesz w niej bezpośredniego udziału, a wrogowie Twoi się sami wytłuką. Inwestujesz w swoje wnętrze, aby zewnętrze oczyszcza się wedle własnych zależności bez Twojego udziału.

Jeśli się wewnętrznie szarpiesz, to walczysz, nie tylko z sobą, ale i z innymi. Energia krzyży, czyli mieczy- to energia cierpienia, to słowa i inteligencja. Są słowa, które bardziej ranią niż miecz- ciało się szybko leczy, ale duch ludzki nie. Dlatego Jezus uzdrawiał słowem, a nie np „dropsami” z apteki, czy ziółkami, bo to są tylko wspomagacie, gdy słowa nie mają mocy, albo gdy mają w negatywnym znaczeniu.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-26, 09:20:40 »
Lynd,

po pierwsze-nikt Cie nie prosil o zdanie ktore zadalem do innego uzytkownika.

Po drugie-skad wiesz czy ja rzeczywiscie mieszkam u rodzicow a nie na stancji? A moze mam domek jednorodzinny ktory dziele wraz z rodzina? A moze mieszkam w mieszkaniu socjalnym w jednym ppkoju z rodzicami? Jedyne, co powiedzialem, ze chcialym miec swoj wlasny dom. W ogole co Cie obchodzi gdzie i jak mieszkam?! Jakim prawem oceniasz mnie i moich rodzicow i czy im sie to podoba czy nie?! Znasz ich? Bo placisz podatki i jestes przez to  tzw. uprzywilejowany aby krytykowac ludzi ktorzy tych podatkow nie placa i otwarcie neguja ten system spoleczny? W takim razie to Ty jestes hipokryta a nie ja :).

Widze, ze Ciebie bardzo denerwuja osoby ktore w otwarty sposob lamia spoleczne zasady. I o to mi wlasnie chodzi-aby takim osobom jak ty uzmyslowic, ze nic nie moga zrobic takim ludziom; ze ,,wasz" spoleczny system zaczyna sie lamac, ze coraz wiecej ludzi nie chce sie podporzadkowywac istniejacycm zasadom i prawom i ze chca oni dokladnie tego samego, co macie ,,Wy" ale bez placenia tego calego ,,haraczu" za ktory to wszystko macie.

Lynd, pogodz sie chlopaczku-przechodzisz do lamusa ze swoja spoleczna filozofia oparta na slepym podporzadkowaniu sie sytemowi, wladzy i tradycji, o ktora Cie nikt nie pytal i ktora kazali Ci od dziecka biernie akceptowac grozac roznego rodzaju karami za jakakolwiek niesubordynacje.

Kapujesz to, Lynd!?

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-26, 08:56:03 »
Zed, muszę przyznać że na jakimś poziomie podziwiam Twój skrajny egocentryzm i hipokryzję :D

Nie pójdziesz od rodziców na stancję, czemu? Bo dla CIEBIE to jest syf. Pies ganiał to, że rodzice może chcieliby aby blisko czterdziestoletni syn się wyprowadził. Oni załatwili mieszkanie (czy pracując w niespełnieniu czy przez konszachty ze złym systemem), no ale oni mogą, bo przecież śpią. Ty byś przecież nie mógł. No i znów: za stancję trzeba płacić, albo załatwiać od miasta.

Boisz się krytyki ludzi, a sam ich krytykujesz prosto w twarz. Czemu? No bo TY masz rację, a oni nie! Więc oni mają CIEBIE słuchać, ale broń boże złego słowa powiedzieć, żeby nie zranić TWOJEGO delikatnego, pokrzywdzonego przez nich serduszka.

Świat jest pełen złych ludzi, bo dobrzy nic nie robią? No tak, TY nic nie musisz robić, bo ci ludzie co próbują robić dobrze, są zazwyczaj nie lepsi od tych, co robią źle. Zdecydowanie lepiej jest już narzekać. (To prawie cytat z Twojego posta do mnie :P) Inni ludzie nic nie robią bo są bezmyślnymi robotami i śpią, ale TY jesteś przebudzony i... nic nie robisz, bo narzekasz. No tak, ale u CIEBIE to coś innego ;)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-26, 08:41:21 »
aster
---

widze, ze rozumiesz wiele z rzeczy o ktorych dyskutujemy. Czym wedlug Ciebie spowodowane jest to, ze nie widze praktycznie niczego interesujacego w rzeczywistosci, ktora mnie otacza? Ze nie biegnie ode mnie zaden impuls do zaangazowania sie w to, co jest dzisiejsze, wspolczesne, zwiazane z tym co dzieje sie dzisiaj?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-26, 08:14:53 »
Za termin uciekanie mialem na mysli ignorowanie w sensie pozwalania zlu na jego rozprzestrzenianie sie, nie za unikanie go aby w nim uczestniczyc czy zabrudzic.

Niestety nie podzielam Twojego pogladu ze ludzie nie spia. Owszem, tutaj zapewnie wiekszosc ludzi rzeczywiscie sie w jakis sposob rozwija jednak w globalnej populacji jest to jakis ulamek procenta raczej nie majacy realnego wplywu na to, co sie dzieje na swiecie. Gdyby tak bylo, zylibysmy w dosc odmiennej rzeczywistosci.

Myslenie boli poniewaz zmusza do zrezygnowania z iluzji a to zawsze jest bolesne dla kogos, kto w te iluzje mocno wierzyl i w nich upatrywal sensu istnienia. Heodizmu nie popieram, slowo nie lubie jest dosc plytkim skojarzeniem bazujacym na pierwotnym wyborze typu lubie/nie lubie (charakterystycznym dla ludzi niedojrzalych emocjonalnie/duchowo). Nie popieram, poniewaz podobnie jak nihilizm, utylitaryzm i wiele innych, koncetruje sie on jedynie na jednym elemencie rzeczywistosci i powoduje zatracenie sie w ylacznie w jednej z opcji, ktorych tak naprawde jest mnostwo. Jest to zawezenie swiadomosci i czesciowa nieprzytomnosc umyslu. Czlowiek swiadomy, starajacy sie zyc przytomnie, jest gotow poznac (ale nie angazowac sie calkowicie) wiele rzeczy, sprawdzic je aby potem wybrac te najkorzystniejsze. Im bardziej jest swiadomy, tym jego wybor bedzie bardziej obiektywny w odniesieniu do Wyzszego Planu.

A wracajac do poprzedniego tematu-moja stanowcza i szybka reakcja byla niczym wiecej jak daniem Tobie do zrozumienia, ze jako czlowiek pragnacy cos tworzyc mam dokladna wizje tego, jak to ma wygladac i nie chce jej zmieniac (czyli dostosowywac sie do potrzeb czyis, otwierac sie na inne). Tyle w tym temacie.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-26, 00:14:31 »
Uciekanie od złego jest dobre a upadek powoduje właśnie koncentrowanie się na złu. Ono sie mnoży dzięki energii uwagi na złu dużej populacji aż w końcu powoduje upadek rasy.
Są różni ludzie w różnym stanie ducha, ale według mnie nie śpią. Ludzie sie rozwijają, uczą, doświadczają, poznają, każdy ma swoją drogę, która uzgodnili z Istotą Wyższą. Ja też wcale nie widzę ludzi nieszczęśliwych poza tymi którzy wybierają cierpienie, szkodzenie i zło powiększając w ten sposób swoją złą karmę.

Cytuj
Wybaczcie mi, ale nie pamietam ktory z filozofow to powiedzial, ale rzekl on ze myslenie boli. i mial racje.

Nie lubię tego powiedzenia, bo jest nieprawdziwe. Myślenie boli i to bardzo, jest na to mnóstwo przykładów. Wszystko zależy od tego o czym sie myśli. Jak ktoś za dużo mysli, to tylko sobie komplikuje wszystko i jest nieszczęśliwy. Widzę takich całkowicie pochłoniętych myśleniem ludzi, frasobliwych ze zmarszczą na czole i własnie są oni nieszczęśliwi. Bo szczęście pochodzi z innych sfer, choćby z ze świata uczuć, zmysłów. Już od takiego młynka myślowego lepszy jest HEDONIZM, którego ty tak bardzo nie lubisz.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 23:49:21 »
Bądź szczery z samym sobą, odpowiedz sobie.

Pytanie pomocnicze:
Czy naprawdę ludzie wokół Ciebie są tak strasznie nieszczęśliwi?

Odpowiedz nr 1 - jest to nielogiczne, a uciekanie od zlego jest wrecz degradujace dla rasy ludzkiej, ktora w ten sposob zezwala na upadek (po raz kolejny zreszta).

Odpowiedz nr 2 - ludzie nie sa nieszczesliwi. Ludzie spia. Stad wydaje sie wiekszosci, ze snia szczescie. Specjalnie uzywam swola snienie poniewaz ten stan ducha i umyslu nie jest stanem przytomnosci tylko stanem odurzenia spowodowanym noszeniem rozowych okularow przez ktore malo co widac.

Wybaczcie mi, ale nie pamietam ktory z filozofow to powiedzial, ale rzekl on ze myslenie boli. i mial racje. Bo myslenie to jak przyjscie na swiat dziecka ktore odtychczas bylo otoczone wodami plodowymi i cieplo sobie lezakowalo w matczynej macicy. Ale kiedys to sie musi skonczyc i trzeba wyjsc na swiatlo dzienne a to przewaznie nie jest ani przyjemne ani specjalnie radosne. Z tym ze nasza zachodnia, arcynihilistyczna, nastawiona na hedonizm (czyli wieczne szczescie niedopiszczajace jego antytezy jako przeciwnika) nie zawiera w sobie miejsca na odczucia inne od tych powszechnie akceptowanych i uwazanych za jedynie sluszne. Tym samym dramat ludzki zatacza kolejny raz pelne kolo, jedne cywilizacje upadaja po drugich i tak w kolko. I najciekawsze jest to, ze nie widac, aby czlowiek sie czegos uczyl na przykladzie swoich poprzednikow. Czyzby zemsta bogow ktorzy go stworzyli? ....
« Ostatnia zmiana: 2014-08-25, 23:54:53 wysłana przez Zed1 »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 23:44:46 »
Bądź szczery z samym sobą, odpowiedz sobie.

Pytanie pomocnicze:
Czy naprawdę ludzie wokół Ciebie są tak strasznie nieszczęśliwi?   

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 23:41:59 »
Zed1
Właśnie, kto ma problem? Ludzie akceptujący, jak to nazywasz, cały ten syf? Czy
Ty, który widzisz tych zmanipulowanych, odszukanych i wykorzystywanych ludzi?
I wcale nie przemawia przez mnie złośliwość. Masz prawo się czuć jak chcesz.

A jak myslisz biorac sprawy logicznie? Czy akceptacja czegos co jest z natury zle, wynaturzone jest dobrem, czyms pozytywnym czy proba jakiejs ucieczki od tego po to aby sie nie meczyc, nie zauwazac czegos?

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 23:38:14 »
Zed1
Właśnie, kto ma problem? Ludzie akceptujący, jak to nazywasz, cały ten syf? Czy
Ty, który widzisz tych zmanipulowanych, odszukanych i wykorzystywanych ludzi?
I wcale nie przemawia przez mnie złośliwość. Masz prawo się czuć jak chcesz.

Hnaff

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 23:36:21 »
no właśnie Atlanta, tu cos napiszesz, tam napiszesz i to potem trzeba czytać.
ja Zeda1 chyba rozumiem. tez mam problem z akceptacja tego co jest.
bo czy ktoś może zaakceptować np. polskie kino po 1989 r. ??