Zed, Ty mnie na maxa naciągasz na literki, wykorzystujesz moje dobre serca....

) Znowu będę stukać referat, aby coś do Ciebie dotarło, cokolwiek dotarło.

) Oporny jesteś, jak przejedzony osioł, który kopytem nawet nie chce ruszyć.
===================
Wcześniej było gdzieś napisane, że nie należę do żadnej frakcji religijnej i tak jest dokładnie, a moja WIARA w Boga jest niezależna i poza podziałami, ale czytam Biblię, bo jest to księga, którą warto poznać, gdyż bardzo dużo uczy i rozszerza panoramę widzenia wielu spraw.
Sedno Twojego problemu tkwi nie w tym, że urodziłeś się w NIE TYM czasie (bo ten czas wybrałeś sobie sam przed narodzeniem), tylko, że r
zeczywiste okoliczności tego czasu Cię przerosły. Wszyscy jesteśmy NIEWINNI z założenia, bo nikt nie dał nam szans od naszych narodzin na automatyczne wdrożenia potrzeb indywidualnych planów duszy i ducha, poprzez to, że oblepiono nas cudzą galaretą wartości (system polityczny, gospodarczy, medialny, kościelny i system państwowego nauczania). Widocznie tak miało być, taka właśnie droga, aby skomasowały się pewne płaszczyzny historyczne z naszymi indywidualnymi potrzebami ducha. Jest to bardzo ciężki czas zmian, czas pracy, a nie odpoczynku. Nikt nie wie, ani ja, ani Ty, ani nikt inny, co przyniesie jutro, a jeśli twardo mówi, że wie, to PYCHA go popycha i nic więcej, gdyż wszyscy na świecie w ciągu sekund, minut, godzin, chwil zmieniają rzeczywistość po wpływem myślenia i zaangażowania sił w te myślenie, a jeszcze nie wiadomo, co naprawdę myśli o każdej naszej myśli Bóg.
Nie osaczaj się myślami, że nie widzisz wyjścia, że druzgota i łamie Ciebie rzeczywistość i pokonuje, rozkłada na łopatki, raczej zauważ, jakie TEN CZAS dał Tobie możliwości na szybkie nauki, zamiast tempem żółwia możesz, jak windą, czy rakietą. To jest czas niezwykłych przygód. Wszędzie masz informacje, wszystko napływa zewsząd, jak liście spada wszystko wokół, tylko zbierać na kupkę i przebierać, co dla CIEBIE JEST ISTOTNE. Zamiast drzewa mamony, masz drzewo dobrych i złych wiadomości, to się powinno wysypać do końca, do ostatniego listka, ostatecznie upadek ludzkości na tym polegał.

To jest CUDOWNY CZAS NAUKI, a gdy już nasycisz się tym czasem i nauką, to zostaje Tobie już tylko jedno: „szukać Tego, który da Ci życie”. Nie zapatruj się na to, co robią inni, bo oszalejesz od myśli, na cudzą wolę nie masz bezpośredniego wpływu i nie będziesz miał, ale jeden człowiek może zmienić sporo wokół siebie, na własnym choćby podwórku. Z małej iskry tworzy się płomień, płomień do płomienia i kominek płonie, myśli twórcze, które ocieplają serce.
Myślę, że Bóg nie wymaga od Ciebie, abyś dążył do świętości, tylko do człowieczeństwa, a to już bardzo, bardzo dużo w jego oczach. Poczytał sobie o synu marnotrawnym, jak ojciec się radował z jego powrotu, gdy drugi syn był wiernie przy nim.
Zauważ sam, co sobie wmawiasz: pogardę innych. Gdyby ktoś Tobą faktycznie gardził, dałby Ci takiego kopa, że byś zapomniał jak się nazywasz.

A skoro pamiętasz, jak się nazywasz, to chyba coś mocno wyolbrzymiasz i tylko walczysz z własnymi cieniami (czyli własnymi demonami, które Cię zwodzą i odciągają od ludzi, którzy również borykają się z życiem w tym trudnym czasie). A marudzenie jest faktycznie ciężarem dla innym, bo to takie zatruwanie ucha...i ludziom się ucho zamyka, w odruchu samoobronnym. To jest jak najbardziej naturalne.
Nie ma trudnych pytań, są tylko trudne odpowiedzi, nawet mędrcy tego świata, nie udawali, że tak jest w istocie. Uczciwy człowiek nie chce nikogo zwodzić, z braku swojej dostatecznej wiedzy w temacie. A ze ściem i udawania, że się wie, nic nigdy dobrego nie było.
Twoje myślenie jest Twoim największym uciskiem, a nie ucisk systemu. Ucisk systemu można obejść, a Twojego myślenia nie, bo człowiek się w nie wtopi, jak w smołę i już z niego nie wyjdzie.
Gdybym miała pisać, co ja myślę, co czuję, gdzie ja chodzę i co mi się przytrafia w życiu i co zmuszona byłam na swojej drodze życia pokonywać, to byś nie spał miesiącami przerażony do cna

, a przecież ja chcę, abyś snem normalnym, zdrowym spał, więc tych wiadomości Ci oszczędzam, bo Ciebie zaprogramuję na coś, na co nie jesteś absolutnie gotowy i zrobię Ci tylko wielką krzywdę. Jak na razie, to za dużo czasu masz na niebezpieczne dla siebie i innych myślenie.
Gdybyś u mnie miesiąc ciężko popracował na działeczce, to byś wypocił te toksyny z 3 oka i innych centr, bo Ziemia wyciąga nie takie paskudztwa z człowieka .

))))
Przecież ja nie żyję w dżungli ( a szkoda, lubię nowe wyzwania) i widzę swoje jak wszyscy, ale Ci ludzie pracujący za grosze w marketach, aby utrzymać rodziny nie są osobami nie myślącymi, myślą o rodzinie (jest to dla nich priorytet, aby rodzina miała co jeść, a zwłaszcza dzieci). Nie można na ludzi pracy (na najniższych szczeblach) patrzeć tak „płasko”, oni chcą dobrze, pomimo wszystko. Jeszcze raz powtórzę ten cytat: „błogosławieni ubodzy duchem....”- bo perfidnie zamknięto im drogi do rozwoju, poprzez wciągnięcie w tryby machiny, z której samodzielnie nie potrafią się wyrwać. To nie są ludzie źli, którzy nakręcają machinę strachu, oni chcą tylko żyć, pomimo wszelkich trudów. Oni pochwalają życie, a nie destrukcję.
Nie widzisz zmian, bo Ty nie chcesz ich zobaczyć, jak wszędzie zapalają się światełka w ludzkich umysłach, w umysłach starszych pokoleń (dziadków, rodziców), młodych, dzieci- rozmawiają o tym w domach, na imprezach, w necie....wszędzie. Łamią absurdalne zakazy, nastawione na ściąganiu z ludzi pieniędzy za byle co. Np. Jeszcze parę lat wstecz u mnie na osiedlu nikt nie wypuszczał wolno psa (oprócz mnie, wszystkie chodziły na smyczy), bo wszyscy wokół trzęśli portkami, że kara za to jest od 50 zł do 500 zł (jak będziesz fikał). Teraz co drugi pies biega swobodnie, wyhasa się i nic złego się nie dzieje. Psy stały się radośniejsze, właściciele psów bardziej otwarci i sympatyczni. Takie drobne zmiany dzieją się w każdym obszarze ludzkiej egzystencji, to właśnie te drobne iskry, które w pewnym momencie się scalą ze sobą.
Zed, ja rozmawiam ze wszystkimi w realu, jeśli ktoś ma taką potrzebę, nawet z bezdomnym, czy pijakiem. Nie stawiam barier, o ile oczywiście mam na tyle czasu, bo przegadzać życie, gdy inne sprawy leżą odłogiem, to też nie sztuka. I mogę śmiało powiedzieć, że z moich codziennych obserwacji wynika, że ludzie myślą i to bardzo intensywnie, na przekór planom systemu, nawet pijaczkowie i bezdomni. Czasami mnie zdumiewa, jakie potrafią mieć przemyślenia. Rewelacja, jak dla mnie. ))
Napisze to dużymi literami: ZED, ZACZNIJ PRACOWAĆ NAD WŁASNĄ RADOŚCIĄ- to jest klucz do Twoich problemów, nie szukaj innych kluczy. Będziesz w stanie pomagać innym (a masz takie głębokie potrzeby) tylko pod tym spełnionym warunkiem. Nikt nie jest wstanie Ci w tym pomóc, bo to TY masz rozbudzić w sobie ten płomień. Masz głowę, to myśl, jak to zrobić, nie czekaj, aż Ci inni wszystko podadzą na tacy, gotowe recepty od zaraz.
Na co masz się otworzyć? Prosto i czytelnie: Nie na ludzkie bolączki, tylko ludzkie radości. Koniec, kropka w tym zagadnieniu. Drugi raz tego nie powtórzę.

Może przestań pragnąć, czegoś, co jest nierealne na ten czas, tylko cokolwiek rób, co ma sens. Po co walczysz z czasem i własnymi pragnieniami, bo tak trzeba, czy tak jesteś nakręcony przez innych? Zluzuj i nie rób sobie gniotów na umyśle. Od tego Ci się nic nie poprawi, na pewno.