Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 717605 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 11:05:05 »
Cytuj
Moje bolaczki biora sie z tego, ze nie moge sie spelnic tworczo i z tego sie utrzymywac na poziomie, ktory dawalby mi nie tylko docenienie wsrod odbiorcow ale tez mozliwosc samodzielnego utrzymywania sie bez problemow typu zaplata czynszu i wielu innych pierdol. A jako czlowiek tworczy, zyjacy ideami nie potrafie pojsc na dluzej do normalnej etatowej roboty, nie umiem tak zyc i koniec. Zrozum, ja jestem z drugiej polowy lat 70tych i wychowalem sie na ideologii hipisowskiej, nie kumam tego co sie dzieje teraz, calego tego zamieszania i gonityw o pozycje. Tylko bez tego wlasciwie nie dajesz rady dzis zwiazac konca z koncem chyba ze z.....sz na etacie od 8 do 16 i masz conajwyzej dwa tygodnie urlopu na rok. Rozumiesz teraz moja frustracje? Z czego ona wynika?

trudno zmienić otoczenie w którym się żyje na takie żeby pasowało do naszych potrzeb ( no chyba że zmieni się otoczenie w sensie wyjazdu), raczej wyzwanie jest takie ( i alternatywa dla narzekania), żeby uruchomić swoje twórcze zdolności i spełnić się w tych warunkach, które są i w których się żyje

Artysta to człowiek spełniony.
http://trojmiasto.miastokultury.pl/22,2423,280,,trojmiasto-wywiady-artysta-to-czlowiek-spelniony-eugeniusz-gerlach-o-50-leciu-pracy-artystycznej.html

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 10:12:41 »
aster,

Ty kompletnie mnie nie rozumiesz :). Wydaje Ci sie ze jestem jakims dwudziestoletnim dzieciakiem ktory chce drugiej Ameryki.

Moje bolaczki biora sie z tego, ze nie moge sie spelnic tworczo i z tego sie utrzymywac na poziomie, ktory dawalby mi nie tylko docenienie wsrod odbiorcow ale tez mozliwosc samodzielnego utrzymywania sie bez problemow typu zaplata czynszu i wielu innych pierdol. A jako czlowiek tworczy, zyjacy ideami nie potrafie pojsc na dluzej do normalnej etatowej roboty, nie umiem tak zyc i koniec. Zrozum, ja jestem z drugiej polowy lat 70tych i wychowalem sie na ideologii hipisowskiej, nie kumam tego co sie dzieje teraz, calego tego zamieszania i gonityw o pozycje. Tylko bez tego wlasciwie nie dajesz rady dzis zwiazac konca z koncem chyba ze z.....sz na etacie od 8 do 16 i masz conajwyzej dwa tygodnie urlopu na rok. Rozumiesz teraz moja frustracje? Z czego ona wynika?

Sytuacji w ktorej nie bedzie pieniadza nie wyobrazam sobie poniewaz to by oznaczalo krach calego systemu ekonomicznego i najprawdopodobniej ogromny chaos, wojny, grabieze itp. Widze ze Ty jestes z tych osob, ktore sa totalnie ekologiczne. Super, znam takich z tym ze ja akurat nie chce zyc w taki sposob. To jest dobre na wakacje ale nie na cale zycie (dla mnie).

Determinacji? Aster, k...a ja determinuje sie od conajmniej dwudziestu lat i za przeproszeniem g...o z tego mam ciagle! Nie tak jest bo chce tworzyc cos co dzis w ogole juz jest zapomnianie, ludzie sa tak omamieni syfem ze nie chca miec czegos co jest piekne, subtelne. Tu jest przyczyna problemu. Brakuje nie charyzmy tylko tego, ze ja nie wytwarzam, nie tworze tego co chce przecietny Kowalski a on dzis chce tandety. I tu jest problem. Ja nie potrafie zejsc do poziomu w ktorym bede wytwarzal tandete aby przezyc. Wole zdechnac niz dac sie tak upodlic.

Nie wazne, gdzie mieszkam. Samodzielne mieszkanie to wylacznie Twoj wlasny dom bez innych domownikow (chyba ze chcesz z kims mieszkac). Wioec dla mnie nie ma wiekszej roznicy czy mieszka sie ze starymi czy na stancji-jedno i drugie to syf. Niestety tak mieszka wiekszosc Polakow. Co do Twojej corki, widzisz, ja nie chce wyjezdzac bo wiem ze za granica tez nie moglbym robic tego co bym chcial bo tam tez nie ma na to wielkszego popytu (a uwierz mi, wiem co mowie, bo bywalem tam i znam to srodowisko dosc dobrze, wlasciwie bez znajomosci za granica nie mialbym ani grosza bo w Polsce praktycznie to co robie pozostaje bez wiekszego echa, zainteresowania). W branzy w ktorej robie (muzyka) bez dobrych znajomosci (czytaj wchodzenia w dupe) i wielu lat przebywania w danym srodowisku (czyli mieszkaniu za granica i obracaniu sie w srodowisku [ oczywiscie wtedy musisz sie z czegos utrzymywac a rpacujac nie masz juz potem czasu a czesto i sil na inny wysilek ] nie ma co marzyc o wykonywaniu zawodu gdzies indziej, przynjamniej mojego. A przekwalifikowanie sie mnie nie interesuje (bo nawet nie wiem na co moglbym sie przekwalifikowac jak przez wiele lat wykonywalem tylko jedno zajecie). Nie interesuje mnie w ogole to co  ma dzis do zaoferowania ten posrany, hiper-konsumpcyjny swiat, w ktorym musisz albo zapieprzac od rana do wieczora albo jechac za granice i tyrac fizycznie jak niewolnik na ludzi, ktorym dupy sie ruszyc nie chce i wola zatrudniac imigrantow do ciezkiej pracy ktorej sami nie chca wykonywac.

ja jestem z Lublina, najwiekszej dziury i wsi sposrod wszystkich miast w Polsce.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-25, 10:20:01 wysłana przez Zed1 »

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 09:59:45 »
Zed
--------------

Czyli: sumując Twoje bolączki, wszystko rozbija się o MAMONA, bez kasy Twoje życie nie ma wartości. Od systemu, który Ciebie nęka nie chcesz nic, sam nie wyprodukujesz, to gdzie widzisz rozwiązanie? Manna z nieba, wygrana w Totolotka itd.? Ile rzeczy materialnych potrzebujesz, aby czuć zadowolenie i dlaczego tak pilnie? Pokolenie moich rodziców 30 lat się dorabiało, a teraz chcą na starcie wszystko mieć. W moich oczach wyglądasz teraz jak rozkapryszone dziecko, które tupie pod sklepem histerycznie, bo nie dostało batonika. Tak czysto hipotetycznie: co Ty zrobisz, jak jednego dnia nie będzie pieniędzy na świecie, tak jak nie było teleranka w dniu, gdy ogłoszono stan wojenny? Zjesz sąsiada z głodu, czy ruszysz tyłek i poszukasz sobie w naturze jedzenia? ;) Jeśli nie ma w Tobie determinacji, aby realizować swoje cele, to jak wyobrażasz sobie, „nic nie robienie” połączyć z celem? Jeśli „wytwarzanie” nie dostarcza Tobie wstrętu, ale nie daje zadowolenia, to jest, co nie tak. Brakuje charyzmatycznych cech w tym, co wytwarzasz, czyli siły przebicia. I wracamy do Twojej niemocy, czyli splotu słonecznego, gdzie Twoje energie życiowe się bardzo poplątały, zduszone wizją Mamona.

Wnioskuję, że mieszkasz z rodzicami, bo ta desperacka wizja „ucieczki na swoje”, która Ci tyle energii zabiera,  nie jest przypadkowa.

Moja starsza córka ma 29 lat. W Gliwicach (dojeżdżając tam codziennie) tyrała jak niewolnik 2 lata w molochu (markecie) sportowym firmy Dekatlon. Jest po studiach turystycznych, z patentem taternika, znajomość biegła 2 języków, kursów, papierów całe teczki. itd...Potrzebowała dwóch lat na zrozumienie, że wprowadzano jest program awansu na kierownika „o mentalności szuja”. W miesiąc rzuciła wszystkim, jej chłopak też i pojechali na „dzikich papierach” do Norwegii. Nie minęło pół roku, spełniła swoje marzenie: w 4 miesiące zjechała 2 ameryki. W miesiąc Stany: Kalifornia, Czerwony Kanion, Las Vegas itd., gdzie tylko zaplanowała. Kolejne 3 miesiące Ameryka Południowa (tak gdzie największe kartele przemytnicze). Peru, Chile, Boliwia, Ekwador...itd. W Boliwii ją okradli, z paszportu też. Nie załamała się. W 2 dni, załatwiła w ambasadzie nowy paszport i w czas świąt zimowych, wylądowała w Ekwadorze na misji polskiej, gdzie ugościli ją bez problemu i z dużą serdecznością. Wróciła cała, zdrowa i szczęśliwa. Mojej młodszej córce powiedziała (aby coś do niej dotarło), że można spełnić wszystkie swoje marzenia, jeśli tylko się chce i to nie jest tylko i wyłącznie kwestia pieniędzy (bo to jest rzecz płynna, raz jest, raz nie ma, a bez mamona też dużo można), tylko organizacji i wewnętrznej odwagi

Ps: Jestem z opolszczyzny, pytałęś o to, a ja nie odpowiedziałam. :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-25, 08:35:16 »
Cytuj
Żyj, zwyczajnie żyj, tak jak na ten czas potrafisz. Masz rodzinę, znajomych, jakieś zainteresowania, itd...

Takie zycie jakie prowadze obecnie to dla mnie wegetacja wiec nie mam checi do takiego zycia jak na ten czas. Ja mam takiego zycia dosc juz.

Cytuj
Jak myślisz: lepiej się płynie pod prąd (walka z czasem, wewnętrzna szarpanina), czy z prądem i uśmiechem na ustach?

Mnie plyniecie z pradem kojarzy sie z byciem w mainstreamie, robieniem tego co robia ini aby bylo latwiej, usmiechaniem sie po to aby inni sie usmiechali. Nie potrafie tak. Nie umiem plynac z pradem i cieszyc sie tym, co akurat podsuwa zycie.

Cytuj
Po co starasz się na siłę dopasowywać do czegoś, co Ciebie wewnętrznie rozstraja, zabiera siły do życia.

W ogole sie nie staram ale place ta to dosc duza cene, np. braku wlasnego mieszkania a do tego trzeba kasy a kase zdobedziesz wylacznie dostosowujac sie do tego, na czym mozna zarobic. I kolo sie zamyka. A rzeczy, ktorych potrzebuje jest o wiele wiecej.

Cytuj
Pomyśl, Kto jest w stanie rozbudzić w Tobie miłość do ludzi, do bliskich, którzy Ciebie denerwują, a nawet do tych, którym chętnie napluł byś w pysk. :) Sam twierdzisz, ze myślenie nie boli. Nie boli, boli tylko myślenie przesiąknięte strachem.

Pewnie masz na mysli Boga. Niestety ja na samo slowo Bog reaguje negatywnie, pewnie dlatego ze zyjemy w kraju katolickim gdzie na sile wpaja sie roznego rodzaju glupoty z tym zwiazane. Wiec raczej nie rozmyslam o nim i nie przywoluje jego imienia.

Cytuj
Co to są dla Ciebie godne warunki bytu? Określ się. Może tutaj tkwi Twoja największa bolączka i zgryzota? A chleb chcesz dostać, czy na niego zapracować? A może sam go wytworzyć? Trzy warianty masz: dostać, zapracować, wytworzyć...

Godne warunki bytu to takie warunki, ktore w pelni zaspokajaja moje potrzeby fizyczne, psychiczne i tworcze. A w tym momencie nie am zaspokojonych zadnych z tych trzeb potrzeb. Moim dramatem jako czlowieka tworczego, zyjacego z tego co sam wymysli jest brak szerszego popytu na to, i z tego wzgledu nie tylko nie spelniam sie tworczo (nie czuje sie doceniony) ale nie mam tez wystarczjacej ilosci pieniedzy aby zyc w taki sposob, ktory by byl dla mnie komfortowy. Tutaj jest moja najwieksza bolaczka: niespelnienie. Wiec wybieram wariant numer trzy: wytwarzanie. Tylko cos tworzac czuje spelnienie.

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 00:39:08 »
ZED
==========

<No i co w takiej sytuacji dalej?>
Żyj, zwyczajnie żyj, tak jak na ten czas potrafisz. Masz rodzinę, znajomych, jakieś zainteresowania, itd...

Jednak czegoś się uczysz, chcąc lub nie chcąc. :) Jesteś na tym forum, z własnej inicjatywy, a i w realu rozmawiasz z innymi, jak sam stwierdziłeś. Każda rozmowa jest nauką, choćby wydawała się z pozoru głupia. Marylka dobrze napisała->  niczego nie trzeba poganiać batem.
Jak myślisz: lepiej się płynie pod prąd (walka z czasem, wewnętrzna szarpanina), czy z prądem i uśmiechem na ustach? Zluzuj. Nie myśl o wyścigach, wygranych, przegranych, torach, semaforach itp...Myślę, że Bóg przewidział wszelkie warianty, dla każdego rodzaju:... i dla żółwia.... i dla misia....i dla wróbelka...i dla lwa...a nawet dla leniwca...:D Po co starasz się na siłę dopasowywać do czegoś, co Ciebie wewnętrznie rozstraja, zabiera siły do życia.

<Kogo masz na mysli dokladnie?> Pomyśl, Kto jest w stanie rozbudzić w Tobie miłość do ludzi, do bliskich, którzy Ciebie denerwują, a nawet do tych, którym chętnie napluł byś w pysk. :) Sam twierdzisz, ze myślenie nie boli. Nie boli, boli tylko myślenie przesiąknięte strachem.

<Czy ten Bog zadba rowniez o to, abym mial godna prace, godne warunki bytu, mozliwosc zbudowania zycia wedlug swoich wlasnych zasad, ktore - jesli nie lamia zasad innych - maja takie samo prawa jak zasady innych? Czlowieczenstwo to wspaniala idea, nie obca rowniez mi ale za to chleba jeszcze nikt nie dostal>

Co to są dla Ciebie godne warunki bytu? Określ się. Może tutaj tkwi Twoja największa bolączka i zgryzota? A chleb chcesz dostać, czy na niego zapracować? A może sam go wytworzyć? Trzy warianty masz: dostać, zapracować, wytworzyć...

Nie sądzę, aby każdy zafascynowany był indywidualnością, ludzie są indywidualistami lub nie. Torują nieznany szlak lub nie. Jedni spełniają się w pracy zespołowej inni wydajniejsi są, gdy mają szersze pole na własne pomysły i nikt im kłód po nóg nie stawia, bojkotując je. Nie ma na to reguły. Każdemu wedle potrzeb i inicjatywy. Myślę, że za bardzo uogólniasz i szufladkujesz.

Nie jesteś „wolnościowcem”, bowiem nie miałbyś takich poważnych dylematów z sobą, jak i dylematów w stosunku do innych (rodaków zwłaszcza). :) Poza tym nie możesz, a nawet nie masz prawa, tak surowo osądzać innych, bo nie jesteś w „ich skórze”, nie znasz ich głębokich potrzeb, które są strefą często bardzo intymną. „Nie osądzaj, a nie będziesz osądzony”.

„Boże, daj mi odwagę, bym zmieniał rzeczy, które zmienić mogę, spokój, bym godził się z rzeczami, których nie mogę zmienić oraz mądrość, bym potrafił je rozróżnić.” :)
- Św. Franciszek z Asyżu
:

W miłości nie ma logiki i nie będzie. Albo kochasz, albo nie. A to są jedne z najwspanialszych słów, jakie kiedykolwiek czytałam:
=====================

Głupie serce

Szalona mądrość Franciszka z Asyżu.

Serce ma własne powody wszystkich reakcji, których umysł nie jest w stanie zrozumieć.
Serce ma własny wymiar istnienia, który jest całkowicie nie widoczny dla umysłu.
Serce jest wyższe i głębsze niż umysł, jest poza jego zasięgiem.
Wygląda to głupio. Miłość zawsze wygląda głupawo, gdyż miłość nie jest utylitarna.

Umysł jest utylitarny. Wszystko wykorzystuje do czegoś innego: To jest znaczenie utylitarności. Umysł ma jakiś cel, jest nastawiony na dążenie do celu, wszystko zamienia w środki, a miłości nie można zamienić w jakiś środek prowadzący do czegoś innego. Miłość sama w sobie jest celem.

Głupcy mają w sobie wiele subtelnej mądrości, a mądrzy ludzie zachowują się często jak głupcy.
W dawnych czasach władcy mieli na dworze jednego głupca. Mieli wielu mędrców, doradców, ministrów, ale zawsze był między nimi jeden głupiec. Dlaczego? Ponieważ są sprawy, których tak zwani mędrcy nie zrozumieją, które tylko głupi człowiek może zrozumieć – ponieważ tak zwani mądrzy ludzie są tak głupi, że ich spryt i przebiegłość zamykają im umysły.

Głupiec jest człowiekiem prostym, a był potrzebny, bo często tak zwani mądrzy ludzie nie powiedzą czegoś, gdyż boją się władcy. Głupiec nikogo się nie boi, mówi bez względu na konsekwencje. Tak zachowują się głupcy: wprost , bez myślenia, bez względu na skutki. Człowiek przebiegły najpierw myśli o skutkach, a dopiero potem działa. Myśl przychodzi najpierw, a potem przychodzi działanie. Głupi człowiek działa, a myśl nie przychodzi pierwsza..

Gdy ktoś urzeczywistnia to, co Najwyższe, jest inny niż tacy mędrcy. Nie jest taki jak ci mędrcy, wręcz przeciwnie, on może przypominać głupca, ale nie będzie podobny do mędrca.


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-24, 22:43:53 »
 Najlepszy jest taki uczeń który idzie swoim tempem :)
 Bo POJMUJE CO ROBI .

Najgłupszy ten, który bierze udział w wyścigu szczurów - na dłuższą metę - nieopłacalne.

Poza tym wychodzenie przed szereg jest ryzykowne - voice of experience ;(.
Chyba, że sie nie boi odstrzału ( są tacy ).

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-24, 22:10:26 »
Cytuj
Wcześniej było gdzieś napisane, że nie należę do żadnej frakcji religijnej i tak jest dokładnie, a moja WIARA w Boga jest niezależna i poza podziałami, ale czytam Biblię, bo jest to księga, którą warto poznać, gdyż bardzo dużo uczy i rozszerza panoramę widzenia wielu spraw.

W porzadku, po prostu tak odebralem Twoj poprzedni post.

Cytuj
Sedno Twojego problemu tkwi nie w tym, że urodziłeś się w NIE TYM czasie (bo ten czas wybrałeś sobie sam przed narodzeniem), tylko, że rzeczywiste okoliczności tego czasu Cię przerosły.

No i co w takiej sytuacji dalej?

Cytuj
Nie osaczaj się myślami, że nie widzisz wyjścia, że druzgota i łamie Ciebie rzeczywistość i pokonuje, rozkłada na łopatki, raczej zauważ, jakie TEN CZAS dał Tobie możliwości na szybkie nauki, zamiast tempem żółwia możesz, jak windą, czy rakietą.

No wlasnie. Byc moze w tym tkwi sedno mojego problemu bo czuje sie ze co chwila wszystko sie zmienia a ja szukam stalosci, wlasnej jaskini w ktorej bede zyc tak jak ja chce a to widac styaje sie dzisiaj bardzo trudne, wrecz niemozliwe. Mnie przerasta ten natlok bodzcow, informacji, szybkosc z jaka plyna kolejne informacje. Krotko mowiac-kiepski ze mnie uczen bo ja nie czuje potrzeby tak szybkiego zdobywania wiedzy. Chce zyc po swojemu, swoim tempem ale nie za placenie ceny bycia odstawionym na boczny tor bo nie daje rady dogonic czolowki peletonu!

Cytuj
To jest czas niezwykłych przygód. Wszędzie masz informacje, wszystko napływa zewsząd, jak liście spada wszystko wokół, tylko zbierać na kupkę i przebierać, co dla CIEBIE JEST ISTOTNE. Zamiast drzewa mamony, masz drzewo dobrych i złych wiadomości, to się powinno wysypać do końca, do ostatniego listka, ostatecznie upadek ludzkości na tym polegał.

No i to dla mnie jest tym czyms co mnie calkowicie przerasta. Nie dla mnie to tempo i te wszystkie informacje naraz. ja sie pogubilem w tym. I o jakim upadku mowisz? Upadek zawsze powodowal brak stalosci, jakis norm ktore regulowaly zycie czlowieka. No i wlasnie dzis mamy ten upadek norm, wartosci. Dzis kazdemu sie wydaje ze wszystko mu wolno. Jaka placimy za to wszyscy cene, pisac nie trzeba.

Cytuj
„szukać Tego, który da Ci życie”

Kogo masz na mysli dokladnie?

Cytuj
Nie zapatruj się na to, co robią inni, bo oszalejesz od myśli, na cudzą wolę nie masz bezpośredniego wpływu i nie będziesz miał, ale jeden człowiek może zmienić sporo wokół siebie, na własnym choćby podwórku.

Nie zapatruje sie, ale z drugiej strony widze jak bardzo jestem w tyle za tym pedem ktory umozliwia godne zycie. Tylko jak juz wspomnialem, mnie ten natlok i ta gonitwa za nowym calkowicie przerasta a alternatywa jest zastanie, bycie totalnie w tyle, bez zadnych praw i mozliwosci. I co bys zrobila w takiej sytuacji?

Cytuj
Myślę, że Bóg nie wymaga od Ciebie, abyś dążył do świętości, tylko do człowieczeństwa, a to już bardzo, bardzo dużo w jego oczach. Poczytał sobie o synu marnotrawnym, jak ojciec się radował z jego powrotu, gdy drugi syn był wiernie przy nim.

Czy ten Bog zadba rowniez o to, abym mial godna prace, godne warunki bytu, mozliwosc zbudowania zycia wedlug swoich wlasnych zasad, ktore - jesli nie lamia zasad innych - maja takie samo prawa jak zasady innych? Czlowieczenstwo to wspaniala idea, nie obca rowniez mi ale za to chleba jeszcze nikt nie dostal.

Cytuj
Zauważ sam, co sobie wmawiasz: pogardę innych. Gdyby ktoś Tobą faktycznie gardził, dałby Ci takiego kopa, że byś zapomniał jak się nazywasz. ;D A skoro pamiętasz, jak się nazywasz, to chyba coś mocno wyolbrzymiasz i tylko walczysz z własnymi cieniami (czyli własnymi demonami, które Cię zwodzą i odciągają od ludzi, którzy również borykają się z życiem w tym trudnym czasie). A marudzenie jest faktycznie ciężarem dla innym, bo to takie zatruwanie ucha...i ludziom się ucho zamyka, w odruchu samoobronnym. To jest jak najbardziej naturalne.

Ciekawe ze kiedys naturalnym byla chec pomocy w grupie, a dzis jakos kazdy ciagnie w swoja strone, w indywidualnosc i kazdy kazdego ma w ....e. Ja tak to widze. A co do pogardy, nie wiesz zbyt wiele o tym, co mnie spotkalo. Na forum publicznym nie uzewnetrzniam wielu swoich przezyc, ktore sa dla mnie zbyt bolesne aby dzielic sie nimi z innymi, nieznanymi mi ludzmi.

Cytuj
Gdybyś u mnie miesiąc ciężko popracował na działeczce, to byś wypocił te toksyny z 3 oka i innych centr, bo Ziemia wyciąga nie takie paskudztwa z człowieka . ;)))))

Zdziwilabys sie, jak bardzo potrafie pracowac fizycznie na dzialce tudziez w innych tego typu klimatach :). I jak trafia sie okazja, to tak pracuje.

Cytuj
Przecież ja nie żyję w dżungli ( a szkoda, lubię nowe wyzwania) i widzę swoje jak wszyscy, ale Ci ludzie pracujący za grosze w marketach, aby utrzymać rodziny nie są osobami nie myślącymi, myślą o rodzinie (jest to dla nich priorytet, aby rodzina miała co jeść, a zwłaszcza dzieci). Nie można na ludzi pracy (na najniższych szczeblach) patrzeć tak „płasko”, oni chcą dobrze, pomimo wszystko. Jeszcze raz powtórzę ten cytat: „błogosławieni ubodzy duchem....”- bo perfidnie zamknięto im drogi do rozwoju, poprzez wciągnięcie w tryby machiny, z której samodzielnie nie potrafią się wyrwać. To nie są ludzie źli, którzy nakręcają machinę strachu, oni chcą tylko żyć, pomimo wszelkich trudów. Oni pochwalają życie, a nie destrukcję.

Widzisz, jakby to bylo takie proste jak mowisz to rzeczywiscie byloby tak, jak piszesz. Ale nie jest. To fakt, wielu z tych ludzi co zasuwaja w Biedronce czy gdzies indziej nie ma wyjscia ale prawda jest tez taka, ze wielu z nich naiwnie narobilo sobie dzieciakow bo myslalo ze (tutajw arianty sa rozne) jakos to bedzie, ze panstwo pomoze, ze rodzina dolozy, ze cos tam. Nie pomysleli jednak ze przed palnowaniem rodziny trzeba sie zabezpieczyc aby pozniej moc tym dzieciom dac godne warunki. Ale racja, tych ludzi nie ma co obwiniac i ja tez ich nie winie. Winie za to cala chmare mlodych ludzi, ktorzy w bezmyslny, kierowany mediami i innymi podszeptami sposob lgna do ,,wielkiego swiata", koncza po iles tam kierunkow naraz byleby uczestniczyc w wyscigu szczurow. Mozna zawsze powiedziec, ze oni tez nie sa winni tylko idac tym tropem nagle sie okaze ze nawet przestepcy nie sa wini bo oni tez kiedys cos przeoczyli, ktos ich zmanipulowal itp. A ja sie pytam, gdzie maja rozum Ci wszyscy ludzie, ktory im dal Bog czy jakakolwiek inna istota? Czy Ci ludzie naprawde nie umiaja sie chwile zastanwoic w co brna i jakie bedzie to mialo dla nich konsekwencje? Nie wierze w to, ze przynajmniej czesc z nich nie potrafi myslec logicznie. Prawda jest taka, ze po prostu latwiej jest niemyslec a dzisiaj media i inne rzeczy tylko propaguja jeszcze taki sposb egzystencji. Wiec sorry ale niektorzy z nich wepchneli sie w tryby maszyny z wlasnej, nieprzymuszonej woli a jak im ktos wytka ich blad, to sie oburzaja ze to nie ich wina, ze oni nie chcieli. Jasne...ten co kradl tez nie chcial, on przeciez nieswiadomy tego co zrobil. Ja naprawde rozumiem ze wielu z tych ludzi nie ma wyjscia ale gdzies w przeszlosci popelnili oni blad polegajacy na tym, ze zaweirzyli w cos co bylo falszem i teraz ponosza tego cene. Ja rowniez, tylko ja mam swiadomosc tego i teraz otwarcie to krytykuje i mowie luziom, aby zaczeli robic to samo i za to dostaje mi sie po plecach bo naruszam ich wygodne, poukladane zycie zbudowane na flaszu. Flaszu przez ktory tacy wolnosciowcy jak ja maja wlasniciwe ciagle zamkniete usta!

Cytuj
Nie widzisz zmian, bo Ty nie chcesz ich zobaczyć, jak wszędzie zapalają się światełka w ludzkich umysłach, w umysłach starszych pokoleń (dziadków, rodziców), młodych, dzieci- rozmawiają o tym w domach, na imprezach, w necie....wszędzie. Łamią absurdalne zakazy, nastawione na ściąganiu z ludzi pieniędzy za byle co. Np. Jeszcze parę lat wstecz u mnie na osiedlu nikt nie wypuszczał wolno psa (oprócz mnie, wszystkie chodziły na smyczy), bo wszyscy wokół trzęśli portkami, że kara za to jest od 50 zł do 500 zł (jak będziesz fikał). Teraz co drugi pies biega swobodnie, wyhasa się i nic złego się nie dzieje. Psy stały się radośniejsze, właściciele psów bardziej otwarci i sympatyczni. Takie drobne zmiany dzieją się w każdym obszarze ludzkiej egzystencji, to właśnie te drobne iskry, które w pewnym momencie się scalą ze sobą.

Nie wiem, w jakim rejonie kraju mieszkasz ale gdybys pomieszkala tu, gdzie ja zyje, zobaczylabys calkowicie cos innego.

Cytuj
Zed, ja rozmawiam ze wszystkimi w realu, jeśli ktoś ma taką potrzebę, nawet z bezdomnym, czy pijakiem. Nie stawiam barier, o ile oczywiście mam na tyle czasu, bo przegadzać życie, gdy inne sprawy leżą odłogiem, to też nie sztuka. I mogę śmiało powiedzieć, że z moich codziennych obserwacji wynika, że ludzie myślą i to bardzo intensywnie, na przekór planom systemu, nawet pijaczkowie i bezdomni. Czasami mnie zdumiewa, jakie potrafią mieć przemyślenia. Rewelacja, jak dla mnie. ))

ja bym dodal, ze przede wszystkim pijaczki i bezdomni mysla wiecej bo po pierwsze zycie ich dotego sklonilo, po drugie przewaznie sa to wewnatrz wrazliwsi od reszty ludzie, stad i ich myslenie jest glebsze. I tez wole rozmawiac z takimi niz tymi ,,inteligentami".

Cytuj
Napisze to dużymi literami: ZED, ZACZNIJ PRACOWAĆ NAD WŁASNĄ RADOŚCIĄ- to jest klucz do Twoich problemów, nie szukaj innych kluczy. Będziesz w stanie pomagać innym (a masz takie głębokie potrzeby) tylko pod tym spełnionym warunkiem. Nikt nie jest wstanie Ci w tym pomóc, bo to TY masz rozbudzić w sobie ten płomień. Masz głowę, to myśl, jak to zrobić, nie czekaj, aż Ci inni wszystko podadzą na tacy, gotowe recepty od zaraz.

No to mam spory myk bo naprawde nie wiem jak na dluzej znowu stac sie radosnym czlowiekiem. Serio mowie.

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-24, 18:40:50 »
Zed, Ty mnie na maxa naciągasz na literki, wykorzystujesz moje dobre serca....:))) Znowu będę stukać referat, aby coś do Ciebie dotarło, cokolwiek dotarło. ;)) Oporny jesteś, jak przejedzony osioł, który kopytem nawet nie chce ruszyć.
===================

Wcześniej było gdzieś napisane, że nie należę do żadnej frakcji religijnej i tak jest dokładnie, a moja WIARA w Boga jest niezależna i poza podziałami, ale czytam Biblię, bo jest to księga, którą warto poznać, gdyż bardzo dużo uczy i rozszerza panoramę widzenia wielu spraw.

Sedno Twojego problemu tkwi nie w tym, że urodziłeś się w NIE TYM czasie (bo ten czas wybrałeś sobie sam przed narodzeniem), tylko, że rzeczywiste okoliczności tego czasu Cię przerosły. Wszyscy jesteśmy NIEWINNI z założenia, bo nikt nie dał nam szans od naszych narodzin na automatyczne wdrożenia potrzeb indywidualnych planów duszy i ducha, poprzez to, że oblepiono nas cudzą galaretą wartości (system polityczny, gospodarczy, medialny, kościelny i system państwowego nauczania). Widocznie tak miało być, taka właśnie droga, aby skomasowały się pewne płaszczyzny historyczne z naszymi indywidualnymi potrzebami ducha. Jest to bardzo ciężki czas zmian, czas pracy, a nie odpoczynku. Nikt nie wie, ani ja, ani Ty, ani nikt inny, co przyniesie jutro, a jeśli twardo mówi, że wie, to PYCHA go popycha i nic więcej, gdyż wszyscy na świecie w ciągu sekund, minut, godzin, chwil zmieniają rzeczywistość po wpływem myślenia i zaangażowania sił w te myślenie, a jeszcze nie wiadomo, co naprawdę myśli o każdej naszej myśli Bóg.

Nie osaczaj się myślami, że nie widzisz wyjścia, że druzgota i łamie Ciebie rzeczywistość i pokonuje, rozkłada na łopatki, raczej zauważ, jakie TEN CZAS dał Tobie możliwości na szybkie nauki, zamiast tempem żółwia możesz, jak windą, czy rakietą. To jest czas niezwykłych przygód. Wszędzie masz informacje, wszystko napływa zewsząd, jak liście spada wszystko wokół, tylko zbierać na kupkę i przebierać, co dla CIEBIE JEST ISTOTNE. Zamiast drzewa mamony, masz drzewo dobrych i złych wiadomości, to się powinno wysypać do końca, do ostatniego listka, ostatecznie upadek ludzkości na tym polegał.  :D To jest CUDOWNY CZAS NAUKI, a gdy już nasycisz się tym czasem i nauką, to zostaje Tobie już tylko jedno: „szukać Tego, który da Ci życie”. Nie zapatruj się na to, co robią inni, bo oszalejesz od myśli, na cudzą wolę nie masz bezpośredniego wpływu i nie będziesz miał, ale jeden człowiek może zmienić sporo wokół siebie, na własnym choćby podwórku. Z małej iskry tworzy się płomień, płomień do płomienia i kominek płonie, myśli twórcze, które ocieplają serce.

Myślę, że Bóg nie wymaga od Ciebie, abyś dążył do świętości, tylko do człowieczeństwa, a to już bardzo, bardzo dużo w jego oczach. Poczytał sobie o synu marnotrawnym, jak ojciec się radował z jego powrotu, gdy drugi syn był wiernie przy nim.

Zauważ sam, co sobie wmawiasz: pogardę innych. Gdyby ktoś Tobą faktycznie gardził, dałby Ci takiego kopa, że byś zapomniał jak się nazywasz. ;D A skoro pamiętasz, jak się nazywasz, to chyba coś mocno wyolbrzymiasz i tylko walczysz z własnymi cieniami (czyli własnymi demonami, które Cię zwodzą i odciągają od ludzi, którzy również borykają się z życiem w tym trudnym czasie). A marudzenie jest faktycznie ciężarem dla innym, bo to takie zatruwanie ucha...i ludziom się ucho zamyka, w odruchu samoobronnym. To jest jak najbardziej naturalne.
Nie ma trudnych pytań, są tylko trudne odpowiedzi, nawet mędrcy tego świata, nie udawali, że tak jest w istocie. Uczciwy człowiek nie chce nikogo zwodzić, z braku swojej dostatecznej wiedzy w temacie. A ze ściem i udawania, że się wie, nic nigdy dobrego nie było. Twoje myślenie jest Twoim największym uciskiem, a nie ucisk systemu. Ucisk systemu można obejść, a Twojego myślenia nie, bo człowiek się w nie wtopi, jak w smołę i już z niego nie wyjdzie.

Gdybym miała pisać, co ja myślę, co czuję, gdzie ja chodzę i co mi się przytrafia w życiu i co zmuszona byłam na swojej drodze życia pokonywać, to byś nie spał miesiącami przerażony do cna ;D, a przecież ja chcę, abyś snem normalnym, zdrowym spał, więc tych wiadomości Ci oszczędzam, bo Ciebie zaprogramuję na coś, na co nie jesteś absolutnie gotowy i zrobię Ci tylko wielką krzywdę. Jak na razie, to za dużo czasu masz na niebezpieczne dla siebie i innych myślenie.

Gdybyś u mnie miesiąc ciężko popracował na działeczce, to byś wypocił te toksyny z 3 oka i innych centr, bo Ziemia wyciąga nie takie paskudztwa z człowieka . ;)))))

Przecież ja nie żyję w dżungli ( a szkoda, lubię nowe wyzwania) i widzę swoje jak wszyscy, ale Ci ludzie pracujący za grosze w marketach, aby utrzymać rodziny nie są osobami nie myślącymi, myślą o rodzinie (jest to dla nich priorytet, aby rodzina miała co jeść, a zwłaszcza dzieci). Nie można na ludzi pracy (na najniższych szczeblach) patrzeć tak „płasko”, oni chcą dobrze, pomimo wszystko. Jeszcze raz powtórzę ten cytat: „błogosławieni ubodzy duchem....”- bo perfidnie zamknięto im drogi do rozwoju, poprzez wciągnięcie w tryby machiny, z której samodzielnie nie potrafią się wyrwać. To nie są ludzie źli, którzy nakręcają machinę strachu, oni chcą tylko żyć, pomimo wszelkich trudów. Oni pochwalają życie, a nie destrukcję.

Nie widzisz zmian, bo Ty nie chcesz ich zobaczyć, jak wszędzie zapalają się światełka w ludzkich umysłach, w umysłach starszych pokoleń (dziadków, rodziców), młodych, dzieci- rozmawiają o tym w domach, na imprezach, w necie....wszędzie. Łamią absurdalne zakazy, nastawione na ściąganiu z ludzi pieniędzy za byle co. Np. Jeszcze parę lat wstecz u mnie na osiedlu nikt nie wypuszczał wolno psa (oprócz mnie, wszystkie chodziły na smyczy), bo wszyscy wokół trzęśli portkami, że kara za to jest od 50 zł do 500 zł (jak będziesz fikał). Teraz co drugi pies biega swobodnie, wyhasa się i nic złego się nie dzieje. Psy stały się radośniejsze, właściciele psów bardziej otwarci i sympatyczni. Takie drobne zmiany dzieją się w każdym obszarze ludzkiej egzystencji, to właśnie te drobne iskry, które w pewnym momencie się scalą ze sobą.

Zed, ja rozmawiam ze wszystkimi w realu, jeśli ktoś ma taką potrzebę, nawet z bezdomnym, czy pijakiem. Nie stawiam barier, o ile oczywiście mam na tyle czasu, bo przegadzać życie, gdy inne sprawy leżą odłogiem, to też nie sztuka. I mogę śmiało powiedzieć, że z moich codziennych obserwacji wynika, że ludzie myślą i to bardzo intensywnie, na przekór planom systemu, nawet pijaczkowie i bezdomni. Czasami mnie zdumiewa, jakie potrafią mieć przemyślenia. Rewelacja, jak dla mnie. ))
   
Napisze to dużymi literami: ZED, ZACZNIJ PRACOWAĆ NAD WŁASNĄ RADOŚCIĄ- to jest klucz do Twoich problemów, nie szukaj innych kluczy. Będziesz w stanie pomagać innym (a masz takie głębokie potrzeby) tylko pod tym spełnionym warunkiem. Nikt nie jest wstanie Ci w tym pomóc, bo to TY masz rozbudzić w sobie ten płomień. Masz głowę, to myśl, jak to zrobić, nie czekaj, aż Ci inni wszystko podadzą na tacy, gotowe recepty od zaraz.

Na co masz się otworzyć? Prosto i czytelnie: Nie na ludzkie bolączki, tylko ludzkie radości. Koniec, kropka w tym zagadnieniu. Drugi raz tego nie powtórzę. :D Może przestań pragnąć, czegoś, co jest nierealne na ten czas, tylko cokolwiek rób, co ma sens. Po co walczysz z czasem i własnymi pragnieniami, bo tak trzeba, czy tak jesteś nakręcony przez innych? Zluzuj i nie rób sobie gniotów na umyśle. Od tego Ci się nic nie poprawi, na pewno.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-24, 18:27:47 »
zwykle boję się ingerowac bo nie wiem jaki jest ten boski plan, czy to dziecko ma czegos nauczyc, uwrazliwic rodziców czy wiecie zmienic intencje, zecheciec zyc czy o co chodzi...
na ten moment do glowy przychodzi mi tylko sokoterapia i dawki z wit c i niedostepne chyba w Polsce olej z konopii ale ten to raczej na guzy mozgu pomaga .

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-24, 18:14:54 »
Na fb jest taka dziewczynka, przyszło mi powiadomienie, po kilkukrotnym leczeniu znów białaczka , jeśli ktoś ma , zna sprawdzony sposob taki na juz do wdrozenia to niech się podzieli.
Czasem zamiast kasy wysyłam tam takie info i naturalnym wspomaganiu ale nie wiem czy ktos korzysta
nie wiem nigdy czy dobrze robie czy szkodze
ale
sama nie wiem co ale
....

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-24, 18:14:06 »
Ja dotarlem do punktu, w ktorym nie dam rady uciec od negatywnych uwarunkowan.

Często taka sytuacja staje się punktem zwrotnym w życiu, gdy dociera się do miejsca gdy już nie można wytrzymac. Gdy ma się do wyboru albo śmierc albo jakaś zmiana siebie. I njaczęściej to cierpienie jest czynnikiem który wymusza zmiany, szuaknie rozwiązania. Dochodzi się do granicy i się mówi- muszę coą zmienic bo inaczej ze mną stanie się coś trasznego, nie dam rady dłużej tego wytrzymac. I w takiej sytuacji znajduje się jaieś rozwiązanie którego wcześniej nie chicało się przyjąc, bo się wydawało zbyt trudne.
Nie uciekaj od swoich negatywnych uwarunkowan tylko je przeżywaj i cierp z tego powodu. To ci da impuls do znalezienia rozwiązania.

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-24, 16:26:49 »
UP :-)

Mam pytanie

Gdzieś w czeluściach wątku afirmacyjnego została zamieszczona nie tak dawno ciekawa afirmacja dotycząca bezpiecznego uwalniania treści z podświadomości ...Nie mogę jej odnaleźć ...

Ktoś? Coś?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-24, 15:26:55 »
aster,

z tego, co piszesz wyglada na to, ze jestes religijna osoba. Ja nie jestyem i juz samo to bedzie tworzyc kontrast ale to nie ma nic wspolnego z docenianiem tego, co piszesz. Wychowano mnie aby czytac i sluchac nawet tego, co nie jest po mojej mysli wiec dziekuje ze poswiecilas mi swoj czas.

Sedno mojego problemu tkwi w tym, ze samemu nie umiem odnalezc sie w otaczajacej mnie rzeczywistosci; glownie poprzez wychowanie jakie otrzymalem oraz przez to, ze przyszlo mi sie urodzic i wychwac w innym okresie gdzie realia i zycie wygladalo inaczej, a zyje w realiach totalnie innyhc, w ktorych maksymalnie sie nie odnajduje i ktore budza we mnie owo rozgoryczenie oraz strach.

Specjalnie zaczalem uzywac podzialu na Ja i Wy poniewaz odczuwam, ze z powodu mojego pogubienia ludzie nie tylko nie chca ze mna rozmawiac ale wrecz po kryjomu gardza mna ze wzgledu na moje problemy. Wiec gdzie tu jest to zrozumienie i chec dialogu o ktorym tak wielu z ludzi ciagle mowi na lewo i prawo? Wyglada na to, ze jak przychodzi co do czego nagle zaczynaja ludzie wokol Ciebie znikac bo stajesz sie dla nich ciezarem, kims kto zadaje zbyt trudne pytania, kims z kim nie warto przebywac zeby samemu nie wypasc z grupy sobie podobnych. Czulabys sie milo w takiej sytuacji?

Nigdzie nie powiedzialem, ze nie dostrzegam innych problemow wsrod innych ludzi. Wrecz przeciwnie, poniekad moje zle samopoczucie zwiazane jest z tym, ze zyje w kraju gdzie naprawde spora liczba osob boryka sie wieloma roznymi sporymi problemami a to nie pomaga wyjsc z wlasnego dokla (bo w mysl powszechnie przyjetej zasady aby poprawiac swoje smaopoczucie patrzac na niedole innych.

Nie mam pojecia, o jakich ludziach mowisz ktorzy ciezko pracuja nad tym aby bylo lepiej. Nie neguje tego ale ja osobicie nie dostrzegam tej pracy, ich wysilku bo patrzac na rzeczywistosc widze tylko pogarszanie sie tego, co nas otacza. Jesli tacy sa to mam nadzieje ze kiedys dostrzege efejty ich pracy. I nie mam aspiracji do bycia swietym-chce byc zwyklym czlowiekiem ktory kiedy czuje sie gorzej, ma prawo sie na to uskarzac i zukac drogi wyjscia.

Cytuj
Za słowa, że ludzie nie są zdolni samodzielnie myśleć, powinno się Ciebie wrzucić w dyby i do lochu, o głodzie i chłodzie, oraz codziennie polewać zimną wodą, abyś oprzytomniał, bo jesteś w energii chaosu, w malignie strachu. :))

Przejdz sie prosze w takim razie po hipermarkecie w niedzielne popoludnie, do Kosciola w te sam dzien lub na tygodniu odwiedz ludzi w ich miejscach pracy, albo pojdz wieczorem do pierwszego lepszego baru. Ludzie nie mysla samodzielnie bo skutecznie ich sie proboje tej samodzielnosci oduczyc. A oducza sie ja dlatego, ze ludziom sprawujacym wladze nad tym swiatem (rzad) zalezy aby ludzie nie umieli myslec, aby mogli oni za nich podejmowac decyzje ktore beda korzystne wylacznie dla tych osob, nie dla ogolu! Czy nie wydaje Ci sie to przerazajace? Nie zauwazasz tego dookola?

Cytuj
Uwierz mi, nikt nie będzie tracił dla Ciebie czasu, gdy jest tyle pilących spraw i tyle rzeczy jednocześnie dzieje się na świecie, aby koncentrować się tylko i wyłącznie na Twoim strachu, bolączkach, rozterkach,  fanaberiach i blokadach, które sobie sam ustawiasz, bo przerażenie bierze górę.

A szkoda, bo moze jesli ktos pomoglby mi wyjsc tej energii chaosu to moze ja moglbym wtedy pomoc innym. Ale po co, skoro jest tyle palacych problemow, spraw....maslo maslane. Znieczulica spoleczna osiagnela swoje apogeum. Chcielismy demokracji i drugiej Ameryki - mamy ja! Nic tylko sie cieszyc.

Cytuj
Zamknij się jeszcze bardziej na ludzi, na świat i zobaczymy, kiedy zaczniesz się kisić we własnym sosie, oraz spokojnie poobserwujemy (skoro użyłeś do mnie formy WY), jak Ci się gotuje po kopułą. ;))

Przepraszam, a na co mam takiego sie otworzyc? Na wszechogarniajaca konsumpcje? Na prace na kasie w hipermarkecie? na bycie szefem korporacji? Niestety ale im dluzej zyje tym mniej ciekawych rzeczy widze w naszym tzw. cywilizowanym swiecie ktory coraz bardziej przypomina fabule ksiazki ,,1984" Orwella gdzie kazdy przejaw samodzielosci i ndywidualizmu postrzegany jest jako akt przestepstwa wobec panstwa i spolecznetswa i ktory zasluguje na napietnowanie i sroga kare. Wiec prosze powiedz mi-na co Twoim zdaniem mam sie otworzyc, od czego mam przestac uciekac?

Cytuj
a w Twoim wypadku akcentujesz je goryczą- to znaczy, że jesteś kompletnie odcięty od życiodajnej siły, nie pobierasz jej nawet prawidłowo z jedzenia. Życiodajną energię przerabiasz na gorycz.

A Ty bys nie czula sie rozgoryczona i sfrustrowana faktem, ze jakiekolwiek proby zmiany tego sa ciagle skazywane na porazke? Ze chocbys nie wiem co robila, i tak nie masz szans na osiagniecie nawet minimum tego, czego pragniesz? Tylko prosze, nie przypominaj mi o ludziach duzej wiary, bo ja nim nie jestem i nie bede. Jestem przecietnym zjadaczem chleba ale nawet przecietny zjadacz chelba ma prawo na spelnienie. Bez umiejetnosci bycia swietym.

Cytuj
Ogarnij się chłopaku, bo naprawdę szkoda życia. Jeśli nie chcesz pracować dla systemu, nie pracuj, nie przymuszaj się do tego, ale szukaj innych wariantów i rozwiązań, aby innym pomagać, żeby oni pomogli Tobie przeżyć godnie i spokojnie w ekstremalnych warunkach (czyli te warunki ekstremalne są dla innych ekstremalne, bo sami nie potrafią się na odcięcie od systemu zdobyć, ale dla Ciebie będzie to oaza i spokojna przystań -> na jak długo, nikt nie wie, trzeba próbować zmian, trzeba powiedzieć A, a potem dążyć do Z, nikt nie da gwarancji, że będzie łatwo, początki są zawsze trudne, a grubo później jest to bułeczka z masłem).

Ile mozna walczyc???? Bo ja juz jestem ta walka zmeczony i nie widze zadnej innej mozliwosci jak tylko podporzadkowac sie biernie temu co jest..i zdechnac z rozgoryczenia albo po prostu odebrac sobie zycie. Do tego wszyscy doprowadzilismy, dajac wladze garstce osob za tzw. wolnosc. Wolnosc teoretyczna bo za komuny byla wieksza wolnosc niz jest teraz.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-24, 15:31:35 wysłana przez Zed1 »

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-24, 15:06:23 »
Zed
---------------

Właśnie ta wrogość jest przyczyną, bo człowiek powinien sięgać do historii, aby zrozumieć teraźniejszość, choć kręgi wysoko świadome twierdzą niezależnie, że przeszłość i przyszłość jest tożsamym, tylko przeciętny człowiek jeszcze tego nie ogrania umysłem. Przecież nie Biblia jest temu winna, że ją interpretowano pod „swoje modły i interesy” i zaciemniano przez stulecia jej prawdziwy obraz. Korzystano bezwzględnie z tego „przywłaszczenia wiedzy” przez stulecia, bo prosty człowiek nie umiał nawet czytać, a jak chciał się nauczyć, to mu zwyczajnie nie pozwalano, albo wkręcono go w swoje zepsute kręgi, jako najniższej rangi wyrobnika ich systemu. Przecież nie tylko Ty masz w sobie naturalny odrzut do KK, ale nie z uwagi na, co głoszą kapłani, ale co czynią pod owe głoszenie. W historii papiestwa (poczytaj trochę, bo lubisz dawną historię) złamano wszystkie 10 przykazań po tysiąckroć. Niektórzy papieże byli, skupczonymi łajdakami, grzęźli w zwierzęcej rozpuście, rozpasaniu, obżarstwie, pijaństwie, zachowywali się jak bandyci, okradając państwa z ich dorobków, krew za ich kadencji lała się strumieniami. Nie będę ich wymieniać, bo łatwo ich odszukać w niechlubnych kartach ich bytowania w hańbie i opętaniu. Uwierz, nie jesteś jedyny, który czuje się rozbity na miazgę pod ciężarem wielowiekowego zakłamania, obłudy i bezprawia, takich ludzi jest tysiące.

Nikt na przestrzeni dziejów nie pytał nikogo z osobna o zgodę i nie licz, że w tych czasach skomasowanych „licznymi przewrotami dziejowymi”, gdzie wszystko wrze jak w ulu, będzie inaczej. Jeśli tak myślisz, to Twoja wewnętrzna naiwność sięga zenitu. ;))

„Dlatego napawa mnie odraza spoleczenstwo jako bezmyslna masa ktora akceptuje wszystko co jej sie kaze.”

W tym zdaniu Twoje ego (specjalnie z małej litery) totalnie zwariowało, chyba odprawię nad Tobą egzorcyzmy. ;D Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak niektórzy ludzie ciężko umysłowo i sercem pracują, ściągając na siebie cierpienia innych, aby zgniliznę moralną z posad poruszyć->  by dobrego światła i prawdy w te pokoleniowe szambo wrzucić. To tytaniczna praca, często ponad ich siły. Oni nigdy się nie skarżą, przyjmują ten bagaż bez kwiczenia, bo wiedzą i są świadomi, że coś z tym trzeba zrobić, a nie tylko gadać po próżnicy.

Za słowa, że ludzie nie są zdolni samodzielnie myśleć, powinno się Ciebie wrzucić w dyby i do lochu, o głodzie i chłodzie, oraz codziennie polewać zimną wodą, abyś oprzytomniał, bo jesteś w energii chaosu, w malignie strachu. :))

„Czy Wy naprawde nie rozumiecie tego...itd” W tej kontynuacji treści Twoje ego wyleciało w inną przestrzeń kosmiczną, to jest pewne, pytanie tylko gdzie, poza układ nasz planetarny, czy jeszcze dalej, a ja go nie będę szukać, bo mnie się nie chce.  :D Ośmieliłeś się na podział: WY, JA.->  popatrz jaki mur chiński zbudowałeś w tak krótkim czasie, by obwarować swoją PYCHĘ. Szatan prostymi regułami działa: „DZIEL i rządź ”, podobnie jak BÓG: „Łącz i Twórz”.

Skoro tak brutalnie mówisz swoją prawdę, to ja Ci również brutalnie wywalę swoją. ;)))

Twoim największym nieszczęściem jest, że jesteś w fazie „energetycznego zombii” (tak jak większość ludzi w energii chaosu), czyli ciekawi Ciebie jak to jest być żywym i czuć coś, czego Twój rozum na dzień dzisiejszy nie jest w stanie ogarnąć, ale na ciekawości się to kończy. Nie przekroczysz progu, bo jesteś człowiekiem małej WIARY i nie ma to nic wspólnego z religiami, tylko z wewnętrzną mocą, która pojmuje w pełni cud stworzenia.
„Są na świecie rzeczy, które nawet nie śniły się największym filozofom” i to jest absolutna prawda, ale strach ludzki niesamowicie wciąga w energetyczny i świadomościowy dół.

Uwierz mi, nikt nie będzie tracił dla Ciebie czasu, gdy jest tyle pilących spraw i tyle rzeczy jednocześnie dzieje się na świecie, aby koncentrować się tylko i wyłącznie na Twoim strachu, bolączkach, rozterkach,  fanaberiach i blokadach, które sobie sam ustawiasz, bo przerażenie bierze górę. Żebranie o ciągłą uwagę (koncentracja na Twoich niepewnościach i wewnętrznym rozbiciu) jest niesmaczne, bo odciągasz ludzi od ich własnych pilących spraw.

Zamknij się jeszcze bardziej na ludzi, na świat i zobaczymy, kiedy zaczniesz się kisić we własnym sosie, oraz spokojnie poobserwujemy (skoro użyłeś do mnie formy WY), jak Ci się gotuje po kopułą. ;)) Oczywiście nie chciałabym Tego widzieć i nie życzę Ci tego, bo to jest nic fajnego, ale zważaj na słowa, bo słowa „nie akcentowane” nie moją mocy, tylko te akcentowane, a w Twoim wypadku akcentujesz je goryczą- to znaczy, że jesteś kompletnie odcięty od życiodajnej siły, nie pobierasz jej nawet prawidłowo z jedzenia. Życiodajną energię przerabiasz na gorycz. Zastanów się, co robisz, bo życie z każdym dniem będzie Ci coraz mniej smakować, a sił wewnętrznych będzie ubywać, aż będziesz jechał na rezerwach, albo wcale, tak jak samochód bez paliwa, staniesz gdzieś w rowie i nie ruszysz dalej.

Ogarnij się chłopaku, bo naprawdę szkoda życia. Jeśli nie chcesz pracować dla systemu, nie pracuj, nie przymuszaj się do tego, ale szukaj innych wariantów i rozwiązań, aby innym pomagać, żeby oni pomogli Tobie przeżyć godnie i spokojnie w ekstremalnych warunkach (czyli te warunki ekstremalne są dla innych ekstremalne, bo sami nie potrafią się na odcięcie od systemu zdobyć, ale dla Ciebie będzie to oaza i spokojna przystań -> na jak długo, nikt nie wie, trzeba próbować zmian, trzeba powiedzieć A, a potem dążyć do Z, nikt nie da gwarancji, że będzie łatwo, początki są zawsze trudne, a grubo później jest to bułeczka z masłem).

Rynek pracy jaki jest, wszyscy wiedzą i bez Twojej determinacji, ale są ludzie, którzy sobie z tym poradzili, odcinając się od systemu, tworząc swoją własną niezależność i pracują tylko i wyłącznie na siebie. Skoro oni to potrafili, to potrafi to każdy, ale jak się ma setki oporów, to nawet nie ma o czym dyskutować.

==============

Poparz, ile straciłam dla Ciebie czasu i literek, doceń to, że ktoś pomyślał o Tobie pomimo odległości i faktu, że Ciebie kompletnie nie zna realnie, gdzie sprawy realne powinny być priorytetem nadrzędnym.  ;)))

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-24, 14:44:14 »
Nick Vujic, Lizzie Velasquez, albo dłużnicy z kwotami minus milion zł - ja sobie o nich czasem przypominam, gdy wydaje mi się że są jakieś realne ograniczenia