Może się komuś przydać dla tych co destrukcja jest mocniejsza od boga albo dla tych którzy widza tam głębię itp.
Prubująć uzdrawiać indywidualizacje, ciągle miałem poczucie jakie to silne i cieżkie, jakby mocniejsze od boga itp. Uzdrawiając to odczuwałem to jak gówno na poziomie alkoholowych melanżów w domu rodzinny choas i bezradność. I faktycznie można by powiedzieć że to takie indywidualizacja to takie duchowe dda. Odetchnołem z ulgą gdy uświadomiłem sobie że destrukcja sama z siebie nie istnieje - że jej źródłem są istoty które wokół siebie tworzą dalekie od harmonii myśli, energie itp. A ja że miałem interes szukać tam miłości, to wpadłem w tą pułapkę, ale sam fakt uświadomniea sobie że to wynikało z wolnej woli tych innych istot wprowadza nowe spojrzenie na to czym to było. Było to mentalny słaby wytwór tych istot , i z tego wynika że bóg jest poporostu wszędzie i w każdym - kto poprostu pozwala bogu się przejawiać - a tak gdzie kombinują zamiast puszczać boga żeby płyną przez nich to tworzą swoje słabe niedoskonałe twory Ta destrukcja nie jest jaką ta ogromną siłą, czy czymś takim jest to porostu mentalna papka, której nie trzeba się bać, czy odczuwać lęk przed nią, można z niej zrezygnować. Cała jej głębia polegała właśnie na zakręceniu i skomplikowaniu, a tu też nie jest trudno z tego wyjść, uznać że papka nie potrzeba mi do niczego i tyle.
i taka ciekawosta uzdrawiając pomieszanie z indywidualizacji, zaciołem się bo wyszło mi całe dzieciństwo i dda które no jest pewną formą pomieszania już totalnego.
Żeby zrezygnować z papki, trzeba się cofną wcześniej i zobaczyć co i dlaczego się źle stało, mi ta świadomość motywuje żeby uzdrawiać indywidualizacje dalej.