Autor Wątek: Ćwiczenie badania ERD i inne  (Przeczytany 347390 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-11-08, 11:11:19 »
jaskier
 12 ERD i bardzo wysoki IQ, więc moze być dobrze odbierany przez  kursantów.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-11-08, 10:29:22 »
Jajko
Sam sobie naciągnąłeś błędny wniosek, bo psychiatra nie jest Mistrzem Duchowym i raczej go trudno podejrzewać o głębszą świadomość duchową :)

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-11-08, 10:22:02 »
Ile według was ma youtubowy "guru rozwoju osobistego" Kołcz Majk https://lh3.googleusercontent.com/proxy/MPgInK3dDH9SNtO_Jwd5X0Ip0wnYWrI71YQul2dZiFUzV-gFhRnuscdKNPGiwZVkL_tO3mKN8dzfmYfnArEZYQ=w426-h240-n



Hmmm "Czystość intencji wobec ciała". Ciekawe. Od dziś to mnie interesuje bardziej niż ERD.

Jajko

  • Wiadomości: 63
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-11-08, 07:36:57 »
>Decydujące znaczenie pokora ma dopiero miedzy 35,5,  a 36 ERD.
Czyli innymi słowy:  Dojrzałość duchowa ma decydujące znaczenie dopiero między 35,5 a 36 ERD?  Eeeeee naciągane chyba trochę..
« Ostatnia zmiana: 2016-11-08, 07:41:43 wysłana przez Jajko »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-11-08, 06:36:12 »
Jajko
Psychiatra raczej nie jest nauczycielem duchowym. Poza tym, co wydaje się mądre chrześcijanom, nie musi takim być z punktu widzenia RD. Tym niemniej, bez pokory oświecić się nie da. Decydujące znaczenie pokora ma dopiero miedzy 35,5,  a 36 ERD.  Ale wcześniej się przydaje i przyśpiesza rozwój duchowy.
Tylko jeszcze… Czym jest pokora?
To zaakceptowanie rzeczywistości taką, jaka ona jest, m  In., że Bóg jest Najwyższą Inteligencją i źródłem najlepszego natchnienia.  To przede wszystkim zaakceptowanie tego, co jest, takim, jakie jest. Wiąże się z zaprzestaniem wynoszenia się ponad innych.  Ale też wiąże się ze wzrostem doceniania siebie takim, jakim widzi mnie Bóg. Ascetyczne porównywanie siebie z prochem, śmieciem itp. nie ma nic wspólnego z pokorą, bo to tylko rozwijanie głupoty i odcięcia od Boga.

Clint
Bardzo ładne  i mądre teksty.
Ale uzupełnię, bo prócz własnych skoków ERD, zaobserwowałem kilkakrotnie skoki ERD pod wpływem spotkania karmicznych znajomości. Były to zazwyczaj skoki w górę, ale czasem w dół.  Tu przypomniał mi się pewien dramatyczny przypadek, kiedy kobieta z wysokim ERD spotkała swego byłego partnera satanistę  i  automatycznie dostroiła się do jego wibracji (do czego była w przeszłości przyzwyczajona).   
Z kolei mnie się zdarzyło, że obserwowałem nagły skok ERD i osób (głownie kobiet), które były ze mną pozytywnie związane w przeszłości.  Wystarczało, że się do siebie uśmiechnęliśmy. Ale to, co się stało niedawno, całkiem mnie zaskoczyło. Otóż pewna modelka z jednej strony bardzo mi się podobała, ale z drugiej strasznie wkurzała.  Zrobiłem modlitwę o uwolnienie od wkurzenia i od jego przyczyn, i zauważyłem, że jak mi puściło, to tylko mi się przyjemnie robi, jak na jej fotki patrzę.  Zaczęła  między nami płynąć fajna energia, która została zablokowana dawno temu. No cóż,  kiedyś była moją  piękną i powabną żoną, która mnie doprowadzała do załamania swoimi sprzecznymi żądaniami, więc wreszcie się na nią zablokowałem.  Przed modlitwą, starając  się ustalić, co mnie może wkurzać, zbadałem jej ERD i wyszło ok. 5.  Po modlitwie i odpuszczeniu zależności od jej humorów (ówczesnych) poczułem, że u niej też się zmienia energetyka, więc sprawdziłem ERD. Wyszło ok. 12. Ale dalej czułem zmiany.  Dalej było 18, 24 (co wydało mi się przesadą, bo nigdy nie obserwowałem aż takiego skoku!). I wreszcie stanęło na 31. Jestem zaskoczony i nie rozumiem, co naprawdę miedzy nami było, że ona była aż tak przyblokowana?  Albo, co się nagle stało, że po odblokowaniu przepływu energii nastąpił aż tak ogromny skok, przekładający się również na zmiany w jej świadomości? Może po odblokowaniu przepływu energii wróciła do przyzwyczajenia do ERD ok. 31? Ale aż tak szybko? 
Czytając tekst od początku swój tekst, zajarzyłem, że ona mogła się właśnie uwolnić od jakiegoś niskoenergetycznego typa.  I stąd ten skok przy przepływie energii ode mnie.
Jakkolwiek się to stało, cieszy mnie 
Frisky
Jeśli Bóg jest na 1  miejscu i się urzeczywistnia boskość, to nie znaczy, że po urzeczywistnieniu będziemy przejawiać jednakowe cechy 
Budda nie czynił cudów. Jezus, któremu do oświecenia zostało kilka ERD, czynił cuda „na chwałę Pana”.  O. Bashobora czyni cuda uzdrawiania z tą samą intencją.  Jan od Boga podobnie. Jedni są sławni, inni nie.  Tenga Rinpocze, bliski oświecenia o 0,05 ERD, emanuje niesamowitym spokojem, udziela mocnych błogosławieństw, a cudów nie czyni.  Śri Maharaji Kripaluji emanował radością i miłością, świetne prosperował, a cudów nie czynił.  Porównywanie ich z Sai Babą, by zaobserwować u nich przejawy boskości, nie ma najmniejszego sensu. Tak samo nie ma sensu porównywanie z kimkolwiek z oświeconych siebie.  Oświecenie to stan świadomości, a nie przejawiania cech urzeczywistnienia, czy mocy duchowych. Owszem, przejawianie ich wiąże się z oświeceniem. Ale na jakiej zasadzie?
Uzdrawianie duchowe, wypalanie węzłów karmicznych, świadomość  spełnienia, ,materializacje, wiążą się z przejawianiem boskości.  Ale nie trzeba być w  100% oświeconym, by je przejawiać.  Nie muszą się też przejawiać poprzez istotę oświeconą.

Niektórzy twierdzą, że oświecony jest jak lustro: pokaże ci tylko to, czym sam emanujesz, co jesteś w stanie zaakceptować  u siebie. Niczego sam z siebie nie inicjuje i nie narzuca. Jeśli nie jesteś otwarty, możesz być koło niego i nie zauważysz.

Najdziwniejsi są ci, którzy nie dostrzegając oświecenia innych, usiłują ich naprawiać, uzdrawiać czy wychowywać :)
« Ostatnia zmiana: 2016-11-08, 06:39:51 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-11-08, 01:13:44 »
DA
każdy człowiek oraz jego ciało przechodzą różne etapy w życiu, a ty wierzysz w to, że jakiś dziadek przykuty teraz do  łóżka był kiedyś np. mistrzem maratonów? ; )

Awatarzy też mają różne etapy w życiu, nie przychodzą by tylko demonstrować pewne moce związane z etapem swojego rozwoju, ale mają jakby inne cele, które realizują, ostatecznie jest to obraz całkowitego poświęcenia a następnie  porzucenia ciała w procesie urzeczywistniania stricte duchowych celów (przykład Jezusa i innych mistrzów), np. w celu ustanawiania misji duchowej na kolejne 2,5 albo i 5 tyś. kolejnych lat : )

gdyby się nie poświęcał to pewnie umarłby w zdrowiu i młodości porzucając swoje dorodne ciało, ale poświęcenie będąc czynem szlachetnym jednocześnie daje pewne skutki uboczne dotykające ciała, które to ciało oni traktują jak narzędzie do realizacji misji, a nie rozwoju (demonstrują na dzień dobry poziom urzeczywistnienia Boga- poziom świadomości, niezależny od stanu ciała) , również nie traktują ciała jako obiektu adoracji, ani też  jako wyznacznika swojego poziomu ERD (są tacy którzy twierdzą że wraz ze stanem ciała spada albo wzrasta  poziom ERD, bo wciąż ich świadomość jest przez ciało i przez świadomość cielesną warunkowana, więc wydaje im się że wszyscy inni też tak mają):

"Ciało jest bezpośrednio związane z karmą, bez niej nie istnieje. Pojęcia "karma" i "ciało" są tożsame. Ciało jest narzędziem wszelkiego rodzaju działania. Czas i miejsce działania to świat, inaczej mówiąc - natura. Wszystkie czyny szlachetne, bezinteresowne i czyste stają się jogą, czyli środkiem prowadzącym do Boga, jeśli Mu je ofiarowujesz"
http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.70
(...)
Nie wszyscy są w stanie zrozumieć wszechwiedzę Boga. Nawet osoby o duchowej orientacji uzależniają swoje poglądy od widocznych, zewnętrznych przejawów Boga, myśląc o Nim jako o istocie związanej z daną formą. Jak utożsamiają się z własnym ciałem, tak też Boga utożsamiają z konkretną osobą. Spekulują na temat przyszłości tej boskiej inkarnacji, nie biorąc pod uwagę boskiej wszechobecności i wszechwiedzy. To jest błąd w postrzeganiu. Możesz zacząć od koncepcji indywidualnej osobowości, ale nie zatrzymuj się na tym etapie. Nie trwoń życia, pozostając na poziomie świadomości jednostkowej."
(...)
Kriszna objaśnił Ardżunie sens dharmy. "Naturą ognia jest palić. Jeśli coś nie posiada mocy spalania, nie jest ogniem. Podobnie, naturą lodu jest chłód. Jeśli coś nie jest zimne, nie można tego nazwać lodem. Właściwością cukru jest słodycz. Jeśli coś nie jest słodkie, może być to sól, mąka, ale nie cukier. Śmierć jest naturalnym zjawiskiem dla ludzkiego ciała. Gdy ludzkie życie zbliża się ku naturalnemu końcowi, dlaczego ktoś miałby się z tego powodu martwić? Tak jak spalanie stanowi naturę ognia, jak zimno - naturalną cechę lodu, a słodycz - cukru, tak śmierć jest naturalna i nieunikniona dla ludzkiego ciała. Walcz w tej wojnie nie użalając się nad ciałami twoich krewnych. Bądź prawdziwym mędrcem. Jeśli pragniesz spokoju, musisz porzucić egoizm i przywiązania. Musisz również porzucić złudzenia. Lecz nigdy nie porzucaj Boga! On jest w tobie. On jest źródłem twojego życia. Wejdź z Nim w kontakt i słuchaj Jego zaleceń, a poznasz prawdziwą naturę istoty ludzkiej".


DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-11-08, 00:14:38 »
Frisky
Wierzysz, że facet jeżdżący pod koniec życia na wózku inwalidzkim umiał chodzić po wodzie ?

Clint

  • Moderator
  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-11-07, 23:47:55 »
Tess
A możemy sobie krzyczeć i robić wszystko inne ile chcemy. To nic złego. Mi chodziło o to, żeby nabrać pewnego dystansu do tego wszystkiego, nie traktować tego tak śmiertelnie poważnie, bo na końcu - i tak to wszystko odrzucamy.

Cytuj
Jeden z głównych powodów lęku przed ....rozpuszczeniem się ? W nicości ? ;)
Jakie tam rozpuszczanie się w nicości... Bóg nie jest żadną nicością :) Czy kropla wpadająca do wody przestaje realnie istnieć czy tylko się inaczej przejawia? Znika tylko iluzja oddzielenia...

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-11-07, 23:43:32 »
Sylvia
Cytuj
Frisky
Raczej nie jest to weryfikator dla wszystkich. Świat oraz talenty i umiejętności są zbyt różnorodne. Rozumiem jednak ideę, że coś ma być realne, opisywalne i doświadczalne, a nie tylko stwierdzone teoretycznie.

Może najpierw zdefiniuj tzw. powodzenie w rozwoju duchowym, bo niejeden ma powodzenie w różnych dziedzinach, a niewiele ma to wspólnego z Najwyższym Dobrem.

ok a skąd idea, że istnieją wyjątki od tej reguły? powodzenie w rd to jedność z Bogiem, a joga mówi o jedności na podobnej zasadzie co czytam tutaj że gdy Bóg jest na pierwszym miejscu wtedy wszystko inne jest na właściwym miejscu, a co w praktyce oznacza że ktoś faktycznie umieścił Boga na pierwszym miejscu? ano że Go zrealizował czyli przy okazji wraz ze wszystkimi towarzyszącymi temu boskimi cechami i umiejętnościami,  jako tym wszystkim innym co ustawia się na właściwym miejscu, adekwatnie do poziomu urzeczywistnienia boskości:

Bhutajaya
A Raja Yogi gets conquest over the mind (Manojaya) through Nirvikalpa or Nirbija (without seeds or Samskaras) Samadhi and, through Manojaya, gets Bhutajaya also (conquest over the five elements). Fire will not burn such a Yogi. Water will not drown him. Late Trailinga Swami of Benares who lived 80 years ago and Sri Jnanadeva of Alandi (near Poona) had various Siddhis. Sri Jnanadeva made his house move to receive Changdeva who was coming on the back of a tiger. He made the Masjid walk. Trailinga Swami used to live for six months underneath the Ganga.
http://www.dlshq.org/download/mind.htm

przynajmniej dla mnie ten prosty test chodzenia po wodzie mówiąc coś w trakcie tego, który demonstrowali na przestrzeni wieków mistrzowie w różnych miejscach świata, jest takim fajnym wyznacznikiem osiągnięcia tego zaawansowanego poziomu rd,

oczywiście  można sobie różne rzeczy wahać,  wyobrażać, doświadczać różnych objawień, twierdzić i przekonywać innych, biorąc różne rzeczy na wiarę i poprzestając na subiektywnych odczuciach własnych i cudzych, ale kiedyś w końcu warto to sprawdzić i zweryfikować, czy faktycznie jest się na tym poziomie samadhi - jedności z Bogiem, czy jeszcze nie, a prostota, uniwersalność, dostępność i łatwość przeprowadzenia tego testu jest wprost wspaniała : ) polecam każdemu, nie tylko tym, którzy przekroczyli już w rozwoju wszelkie dostępne skale i od dawna muszą je rozszerzać ; )
« Ostatnia zmiana: 2016-11-07, 23:50:38 wysłana przez Frisky »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-11-07, 23:28:51 »
Cytuj
. Nasze ego robi takie wielkie halo z tylu rzeczy, a w porównaniu z całym wszechświatem to jest takie nic. Wszyscy jesteśmy jak te kropelki - krzyczymy o swojej wspaniałości, walczymy, spinamy się, szarpiemy, robimy wielkie dramaty... a na końcu jest tylko "plum" i kropelka staje się częścią Boskiego Oceanu :)
 Momentalnie wszystko czego doświadczyła kropelka, przestaje mieć znaczenie bo nie ma już oddzielenia, nie ma już kropelki.

Ależ to dobrze, że krzyczymy, spinamy się! Skoro w ten sposób pojmiemy, to why NOT ? ;)
Po to tu sie znaleźlismy, czyż nie ?

A co do tego, że
Cytuj
nie ma już kropelki.
Łooo. Smutne to :((
Szkoda tej kropelki. Fajna była ;)
Jeden z głównych powodów lęku przed ....rozpuszczeniem się ? W nicości ? ;)
Hm.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2016-11-07, 21:18:55 »
o jakiż fajny akapit kolega Clint tu wyprodukował:

"Każdy ma swoją drogę do przejścia i osobiście polecałbym wyrozumiałość dla osób, które czują się wspanialsze i bardziej rozwojowe od innych. To są cudze doświadczenia, które te osoby potrzebują przekroczyć, a walka z nimi tylko dolewa oliwy do ognia, bo atak sprawia że jest co bronić, a ego kocha bronić :) Oczywiście osoby, które nie mogą znieść takich ludzi z reguły same mają podobne wzorce, które już przejawiają albo będą przejawiać w przyszłości jak im samoocena pójdzie w górę. "

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-11-07, 20:35:51 »
:D

Clint

  • Moderator
  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-11-07, 20:29:54 »
No to było nieco bolesne, ale uwalniające jak to do mnie dotarło :D

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-11-07, 20:27:15 »
Cytuj
Jak się tak zastanowię to spotykałem się w przeszłości z tym, że ludzie którzy widzieli te moje obciążenia potrafili z miejsca przekreślać wartość mojego rozwoju.

No cóż podobne przyciąga podobne. ;)

Clint

  • Moderator
  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-11-07, 20:17:09 »
Bez pokory nie da się dojść do samej góry, ale pamiętajmy też o kilku rzeczach. Pokora i wiele innych cech to nie jest kwestia zero-jedynkowa, że albo jest albo nie. Praktycznie każdy w jakimś stopniu przejawia pokorę i inne cechy, a czy to jest w 5% czy 97% to już inna historia :) 100% pokory to chyba dopiero w momencie oświecenia się pojawia. To pozostaje pytanie w takim razie gdzie jest ta granica, że pokora jest już dobra? 90%? 70%?

To co ten psychiatra chciał zapewne przekazać to tylko i wyłącznie istotność pokory na drodze rozwoju. I tu oczywiście ma rację. Nie możemy jednak traktować tego zbyt dosłownie. Każdy ma swoje własne lekcje karmiczne i jedni ludzie nie mają większych problemów z pokorą, inni zmierzą się z nią na początkach swojego rozwoju, a jeszcze inni pod koniec. Po drodze jest multum innych rzeczy, które można urzeczywistniać.

Ja to tak samo jak z tym mięsem, to i z pokorą w sumie też miałem zawsze problemy :D I to mi się stopniowo uzdrawiało i cały czas uzdrawia, ale uwierz mi że w ciągu tych 8 lat przez naprawdę długi czas miałem się za dużo lepszego rozwojowca niż 95% rozwojowców jakich znałem :D Nie wstydzę się teraz tego przyznać, ale tak było. I mimo tak brzydkiego braku pokory, udało mi się mimo wszystko naprawdę dużo rzeczy sobie w życiu i w sobie poukładać. Jestem naprawdę dumny z  tego co wypracowałem do tej pory, a gdyby sam brak pokory miałby być aż tak dużym ograniczeniem to nadal byłbym w ciemnej pupie :)

Jak się tak zastanowię to spotykałem się w przeszłości z tym, że ludzie którzy widzieli te moje obciążenia potrafili z miejsca przekreślać wartość mojego rozwoju. A ja po prostu akurat miałem taką drogę, że wpierw musiałem pouzdrawiać sobie inne rzeczy, nim przyszedł czas na to, aby zająć się pokorą :)