Domyślam się, kogo mogłaś mieć na myśli. Jednakże trzeba oddzielić ERD od inteligencji emocjonalnej. W różnych szkołach duchowych bywają Mistrzowie, którzy jeszcze na etapie ERD= 35, negatywnie wpływają na wielbicieli bądź uczniów mając nie uzdrowione nastawienie do ciała, związków i seksu. I trudno na takie uzdrowienie czekać, jeśli są związani z określoną linią przekazu. Np. Sai Baba, który miał też 35 ERD i słynął z materializacji, miał w ostatnich latach swego życia problemy z ciałem, którego nie potrafił uzdrowić. JKP, prawie oświecony (prawie 36 ERD), miał rozrusznik serca.
W "Białym" astralu przebywa wielu Mistrzów, których ERD jest bliskie oświeconego (też prawie 100% karmy duchowej), ale... ponieważ dawno ulegli urokom indywidualizacji, to tkwią w astralu i nie zbliżają się do Boga (sami sobie zdają się być Bogami). Energię czerpią z naiwnych wielbicieli, którzy robią z nimi channelingi, czy modlą sie do nich. Często mądrze doradzają, ale jednak żyją w oderwaniu od rzeczywistości, a i ich rady dotyczące związków, życia czy nawet zaangażowania w propagowanie duchowości, już dawno bywają zupełnie oderwane od możliwości. Czasami nawet agresywnie wpływają na osoby karmicznie powiązane z nimi. To ma miejsce, kiedy im się wydaje, że ktoś wg nich "nieuprawniony" zostaje nauczycielem duchowym, czy zbliża się do oświecenia. Wtedy potrafią nawet doprowadzać zależne od siebie istoty do szału i działań destruktywnych.
Jak widać na wielu przykładach (których mi się tu nawet nie chce przytaczać, świadomość duchowa nie zawsze idzie w parze ze świadomością relacji międzyludzkich (inteligencja emocjonalna) i własnego ciała (inteligencja ruchowa).
Dlatego
badając ERD warto też zwrócić uwagę na karmę przepracowaną, w zakresie duchowej i zwykłej. Mają więc 100% karmy duchowej, a jak ze zwykłą?
Jak się dobrze używa narzędzia, jakim jest analiza psychometryczna, w tym ERD, można z badań wyciągnąć wiele cennych wniosków nt. swego rozwoju i błędów, jakie się popełnia.
Rozumiem zawód tych, którzy chcieliby, by istoty na etapie wyższym niż 30 ERD były już w pełni doskonałe. Ale znam też takich, którzy od tysięcy lat szukają Mistrza, któremu nie wywala

I wciąż z tym samym skutkiem.

Ale dlaczego?
A dlatego, że
wywalać przestaje dopiero w stanie pełnego - ostatecznego oświecenia.
Ja osobiście poza Buddą i oświeconym "Jezusem" (nie wiem, jak mu było, gdy się oświecił), nikogo takiego nie znam. Mam też pamięć jakiejś mojej oświeconej połówki, ale to było tak dawno, że prawie nie ma na moją świadomość wpływu.
Ego, które sie lubi dowartościowywać przez porównywanie sie z innymi, zawsze wpadnie na jakiś sposób, by obyć się bez ERD, albo nawet dowartosciowywać WBREW ERD.
Np.:"A bo on jeszcze nie uzdrowił tego, a bo on jeszcze nie przeszedł tego modnego kursu, a bo on jeszcze posługuje się niemodnymi metodami, a bo... . Podobnie brzmią pytania EGO: "Jak w ogóle można się rozwijać duchowo bez czytania Wed / Biblii/ Koranu, Księgi Mormona" itd. "Bo JAAA już to mam za sobą, a oni jeszcze nie" itd. itp.
Faktem jest, że pojawiają się nowe, coraz skuteczniejsze metody uzdrawiania ciała i karmy. Ale nie pojawiła się jeszcze nowa metoda uzyskiwania oświeconego stanu umysłu i pewnie taka się nigdy nie pojawi.

Są tacy, którzy chcą szpanować swoimi mocami duchowymi, czy zdolnościami parapsychicznymi. Ale to też droga do rozwijania ego. Nie same zdolności rozwijają ego, tylko INTENCJE korzystania z nich!
Jesli używam wahadełkowania, jasnowidzenia, czy postrzegania pozazmysłowego, albo uzdrawiania duchowego, to nie po to, by się chwalić czy dowartościowywać, nie po to, by się czuć lepszym. Używam, bo mnie Bóg tymi talentami obdarzył. I będę używał tak długo, jak długo to jest komuś potrzebne.
PS
1. W terminologii psychologicznej często używa się słów, które mają nieco inne znaczenie niż w RD. W IE używając słowa "samoświadomość" ogranicza sie jego zakres do samoświadomości emocji. Z samoświadomoscią duchową nie ma to wiele wspólnego, ale stanowi dobry punkt wyjścia do dalszej praktyki. Z kolei "zdolności motywowania się i kierowania emocjami (uczuciami) zarówno naszymi jak i osób, z którymi łączą nas jakieś więzi", to pojecie motywujące do automanipulacji, ale z RD w ogóle nie związane. Dalej mi się nie chce prostować. Pozory mylą, a psychologia (jeśli ma być uznana za naukę), musi unikać rozważań duchowych. Takie są reguły gry.
2. Chyba czas na uzdrowienie sobie intencji wobec mnie, bo ja z M Meerą nie mam problemów. Postrzegam ją taką, jaka jest i życzę, by się dalej rozwijała, aż do oświecenia
Tobie też
3. Jeśli nie spotkałaś osób medytujących w samotnosci czy w odosobnieniu, to nie powód mi zarzucać, że takie osoby spotkałem. A ponieważ spotkałem i takie, jakie Ty znasz, to nie mam IDENTYCZNEGO zdania o wszystkich medytujących.
4. Wiem, ze szukasz dziury w całym, więc odpowiedz sobie na pytanie: JAKI cel chcesz osiągnąć?