Jajko
Psychiatra raczej nie jest nauczycielem duchowym. Poza tym, co wydaje się mądre chrześcijanom, nie musi takim być z punktu widzenia RD. Tym niemniej, bez pokory oświecić się nie da. Decydujące znaczenie pokora ma dopiero miedzy 35,5, a 36 ERD. Ale wcześniej się przydaje i przyśpiesza rozwój duchowy.
Tylko jeszcze… Czym jest pokora?
To zaakceptowanie rzeczywistości taką, jaka ona jest, m In., że Bóg jest Najwyższą Inteligencją i źródłem najlepszego natchnienia. To przede wszystkim zaakceptowanie tego, co jest, takim, jakie jest. Wiąże się z zaprzestaniem wynoszenia się ponad innych. Ale też wiąże się ze wzrostem doceniania siebie takim, jakim widzi mnie Bóg. Ascetyczne porównywanie siebie z prochem, śmieciem itp. nie ma nic wspólnego z pokorą, bo to tylko rozwijanie głupoty i odcięcia od Boga.
Clint
Bardzo ładne i mądre teksty.
Ale uzupełnię, bo prócz własnych skoków ERD, zaobserwowałem kilkakrotnie skoki ERD pod wpływem spotkania karmicznych znajomości. Były to zazwyczaj skoki w górę, ale czasem w dół. Tu przypomniał mi się pewien dramatyczny przypadek, kiedy kobieta z wysokim ERD spotkała swego byłego partnera satanistę i automatycznie dostroiła się do jego wibracji (do czego była w przeszłości przyzwyczajona).
Z kolei mnie się zdarzyło, że obserwowałem nagły skok ERD i osób (głownie kobiet), które były ze mną pozytywnie związane w przeszłości. Wystarczało, że się do siebie uśmiechnęliśmy. Ale to, co się stało niedawno, całkiem mnie zaskoczyło. Otóż pewna modelka z jednej strony bardzo mi się podobała, ale z drugiej strasznie wkurzała. Zrobiłem modlitwę o uwolnienie od wkurzenia i od jego przyczyn, i zauważyłem, że jak mi puściło, to tylko mi się przyjemnie robi, jak na jej fotki patrzę. Zaczęła między nami płynąć fajna energia, która została zablokowana dawno temu. No cóż, kiedyś była moją piękną i powabną żoną, która mnie doprowadzała do załamania swoimi sprzecznymi żądaniami, więc wreszcie się na nią zablokowałem. Przed modlitwą, starając się ustalić, co mnie może wkurzać, zbadałem jej ERD i wyszło ok. 5. Po modlitwie i odpuszczeniu zależności od jej humorów (ówczesnych) poczułem, że u niej też się zmienia energetyka, więc sprawdziłem ERD. Wyszło ok. 12. Ale dalej czułem zmiany. Dalej było 18, 24 (co wydało mi się przesadą, bo nigdy nie obserwowałem aż takiego skoku!). I wreszcie stanęło na 31. Jestem zaskoczony i nie rozumiem, co naprawdę miedzy nami było, że ona była aż tak przyblokowana? Albo, co się nagle stało, że po odblokowaniu przepływu energii nastąpił aż tak ogromny skok, przekładający się również na zmiany w jej świadomości? Może po odblokowaniu przepływu energii wróciła do przyzwyczajenia do ERD ok. 31? Ale aż tak szybko?
Czytając tekst od początku swój tekst, zajarzyłem, że ona mogła się właśnie uwolnić od jakiegoś niskoenergetycznego typa. I stąd ten skok przy przepływie energii ode mnie.
Jakkolwiek się to stało, cieszy mnie
Frisky
Jeśli Bóg jest na 1 miejscu i się urzeczywistnia boskość, to nie znaczy, że po urzeczywistnieniu będziemy przejawiać jednakowe cechy
Budda nie czynił cudów. Jezus, któremu do oświecenia zostało kilka ERD, czynił cuda „na chwałę Pana”. O. Bashobora czyni cuda uzdrawiania z tą samą intencją. Jan od Boga podobnie. Jedni są sławni, inni nie. Tenga Rinpocze, bliski oświecenia o 0,05 ERD, emanuje niesamowitym spokojem, udziela mocnych błogosławieństw, a cudów nie czyni. Śri Maharaji Kripaluji emanował radością i miłością, świetne prosperował, a cudów nie czynił. Porównywanie ich z Sai Babą, by zaobserwować u nich przejawy boskości, nie ma najmniejszego sensu. Tak samo nie ma sensu porównywanie z kimkolwiek z oświeconych siebie. Oświecenie to stan świadomości, a nie przejawiania cech urzeczywistnienia, czy mocy duchowych. Owszem, przejawianie ich wiąże się z oświeceniem. Ale na jakiej zasadzie?
Uzdrawianie duchowe, wypalanie węzłów karmicznych, świadomość spełnienia, ,materializacje, wiążą się z przejawianiem boskości. Ale nie trzeba być w 100% oświeconym, by je przejawiać. Nie muszą się też przejawiać poprzez istotę oświeconą.
Niektórzy twierdzą, że
oświecony jest jak lustro: pokaże ci tylko to, czym sam emanujesz, co jesteś w stanie zaakceptować u siebie. Niczego sam z siebie nie inicjuje i nie narzuca. Jeśli nie jesteś otwarty, możesz być koło niego i nie zauważysz.
Najdziwniejsi są ci, którzy nie dostrzegając oświecenia innych, usiłują ich naprawiać, uzdrawiać czy wychowywać