Jakoś u psychologów czy psychiatrów ma coś podobnego miejsce i nikogo to nie dziwi, że są raz na jakiś czas weryfikowanani.
Pamiętamy przecież jak skończył wielbiony i uznany psycholog Andrzej Samson którego w porę nie zweryfikowano bo uznano za guru psychologi.
tam jest pewna zgoda dotycząca pewnych standardów wg których się prowadzi te weryfikacje w efekcie ktoś jest oficjalnie uznawany za kompetentnego i dostaje takie czy inne uprawnienia... od uprawnionych do tego osób, jest to sankcjonowane przez państwo i całe struktury kontroli oraz związane są z tym całe ujednolicone systemy nauczania z czego wyłania się grono weryfikujące innych, uznawane to jest też w świecie w tychże kręgach
tutaj tego nie ma, to że jakaś osoba czy grupka ezoteryków uznaje się za kompetentnych i upoważnionych nie czyni ich takimi w oczach innych, zwłaszcza że zwykle każdy (zwłaszcza zajmujący się publicznie propagowaniem różnych metod rozwoju) stosuje własne kryteria, więc gdy sa to krytyczne oceny zwłaszcza uderzające w czyjś wizerunek tworzy się z tego problem, im większa interesowność tym jest on większy dla tych którzy są obiektami takich "badań" czyli negatywnych ocen, oczywiście po obu stronach są przytaczane wtedy argumenty że robi się to " w imię prawdy i dobra" ,
no chyba że idziesz do szkoły z medycyną niekonwencjonalną i interesuje Cię taka weryfikacja ze strony tych ludzi którzy to prowadzą, jakoś tam osadzona w całej strukturze prawa i przez państwo potwierdzana, trochę jak w przypadku psychologów i psychiatrów
zwykle są to pewne opinie ludzi którzy sami gdzieś znajdują się na jakichś etapach rozwoju i ulegają pewnym iluzjom, w tym wszystkim jak dla mnie najlepsze są weryfikacje oparte na praktyce i pewnych sprawdzalnych testach znanych od tysięcy lat (dla wielu mistrzów są to wizytówki związane naturalnie z poziomem który urzeczywistnili) np. związane z rodzajem siddhi, więc wystarczy wziąć takiego ogłaszającego się oświeconym czy bliskim ostatecznego wyzwolenia mistrza - który pod tym szyldem oferuje nam swoje usługi - nad rzekę czy staw i poprosić go żeby przeszedł się po wodzie i zacząć z nim rozmowę w trakcie , od tego jak się będzie zachowywał , czy pójdzie na dno jak kamień ; ) czy będzie zdolny mówić chodząc po wodzie, czy też nie, w ten sposób stosunkowo można oszacować jego poziom oświecenia
albo za pomocą sprawdzalności jego wglądów (np. związanych z przyszłością, czy są to mniej lub bardziej sprawadzające się prognozy , czy w 100% trafne i jak najbardziej szczegółowe proroctwa) itp.
gdy do tego dołoży się (najlepiej na pierwszym miejscu) obserwację poziomu bezinteresowności danego mistrza, czyli poziom jego egocentryzmu/skoncentrowania na Bogu wyrażające się w działaniu, wtedy taka werfikacja zdaje się być bardziej obiektywna niż tylko poleganie na subiektywnych odczuciach (w tym osobistych doświadczeniach związanych z danym mistrzem) albo zdaniu innych i wywołuje mniejsze zastrzeżenia ze strony samych badanych? : )
no ale każdy tutaj kieruje się jakimiś swoimi czy grupowymi wyznacznikami i taka dowolnośc jest ok , o ile nie staje się elementem rywalizacji wplecionej w promocje swoich interesów i nie uzurpuje sobie nieomylności i niezawodności... zwłaszcza gdy brakuje jej na innych polach, niekoniecznie naukowych ale przynajmniej powtarzalnych ; )