Wyniki badań psychometrycznych - mówią o odczuciach osoby badającej. I jeśli się nimi ktoś sugeruje, to jest jego wybór i wybór tego, komu decyduje się zaufać. Wg. mnie nie ma w tym nic zdrożnego. A dla osoby badającej, badanie psychometryczne w miarę praktyki, staje się weryfikatorem własnych odczuć, pomocą w jednoznacznym ich nazwaniu. I to jest między osobą badającą, a osobą która pyta sprawa. Nikt nie musi wierzyć komuś na podstawie jego odczuć. Ktoś może mieć własne odczucia i się nimi kierować i w takim układzie, cudze odczucia, nie szkodzą. Pomijam fakt że z prawnego punktu widzenia, coś takiego jak badanie psychometryczne, czy formowanie ocen na zasadzie "tak czuję" nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie by miało przekłamywanie faktów, fałszerstwo pod tym względem.
I będąc osobą publiczną, człowiek niejako wyraża zgodę na to by inni mieli opinię na jego temat, niekoniecznie związaną z rzeczywistością - z życia prywatnego ma prawo wyprosić po prostu takie osoby, a uczestnicząc w życiu publicznym, wystawia się na oceny. Oceny czasem może niesprawiedliwe, ale padające na podatny grunt, czyli do takiej grupy społecznej, w której te opinie się liczą. No i dalej - jeśli to trafia do osób, którym taka interpretacja odpowiada, to też nie widzę problemu. Kto będzie chciał, zweryfikuje. Nie trzeba robić tego za niego. Wątpliwości można wyrażać, można o nich dyskutować. Wtedy właśnie oddziela się i pojawia coraz większy rozłam, a wraz z tym bardziej się zaznaczając - co wynika z autentyczności danej osoby a co z plotkowania.
Plus jeśli oceniający szkodzi sobie samemu, to i tak jest to jego problem, który wróci do niego. Czyli problem który się sam rozwiązuje.