Autor Wątek: W jaki sposób praktykuję rozwój duchowy - moja droga i technika  (Przeczytany 25358 razy)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-10, 21:41:13 »
Felicite prawdziwa z Ciebie obserwatorka; -) dziękuję,że napisałaś w jaki sposób pracujesz;) Wychodzi coś, wyciągasz to jeszcze bardziej , przyglądasz się temu, akceptujesz. Piękne. Będę do tego wracać.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-10, 20:28:06 »
Semira, cieszę się, że Ci się przydał :))

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-10-10, 20:22:12 »
Felicite

Dziekuje:)Genialny post:))Postaram sie go wydrukowac lub nawet przepisac i to bedzie moj codzienny przypominacz:)
« Ostatnia zmiana: 2012-10-10, 20:24:02 wysłana przez Semira »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-10, 20:05:54 »
Inga,
nie chcę tego zamieszczać na forum. To nic osobistego, ani tym bardziej wstydliwego, ale teraz pracuję nad prawem do prywatności i poczułam, że po prostu nie mam ochoty wystawiać tego na widok publiczny. Bez żadnej konkretnej przyczyny, po prostu tak wolę :)
A argument, że może "innym się przyda" i robienie czegoś, bo być może w przyszłości ktoś inny na tym skorzysta, nie działa już na mnie. Teraz wydaje mi się to takie bezproduktywne. A kiedyś takie działanie było dla mnie prawie jak odruch bezwarunkowy ;)
Heh, fajnie przekonać się w praktyce o tym, jak wiele pozmieniało się w moim światopoglądzie :)


Dobra, prawo do prywatności przepracowane, z grubsza :). Tamta odmowa bardzo pomogła mi ustalić i obronić swoje granice. Teraz mogę bez żadnych oporów zamieścić na forum opis mojej metody pracy z afirmacjami. Faktycznie, będzie dużo mniej pracy niż przy rozsyłaniu każdemu z osobna :)

***

Moim celem jest całkowita wolność: od wszelkiego rodzaju przymusów (wewnętrznych i zewnętrznych), dostosowania społecznego, fałszywych przekonań, itd. Afki stosuję, by wywołać szok poznawczy: tj. jeśli mam podejrzenie, że coś mi moją wolność ogranicza, wtedy formułuję odpowiednią afirmację i obserwuję swoją reakcję (czyli nie traktuję tego jako prawdy, ale jako temat do zbadania). Jeśli nastąpi dysonans, tzn. że coś jest na rzeczy i że trzeba się w to zagadnienie wgłębić. No i się wgłębiam, obserwuję, uwalniam :)
Przede wszystkim nie robię czegoś takiego, jak zaleca większość poradników, że jeśli coś ci się w sobie nie podoba, to zaneguj to i afirmuj przeciwieństwo. Np. myślę, że jestem brzydka i głupia, a chcę być piękna i mądra, więc wystarczy się przekonać, że taka jestem, i po sprawie.
Takie podejście moim zdaniem bardzo blokuje na kontakt ze swoimi uczuciami, a przez to z sobą prawdziwym. Zauważyłam, że lepiej mi się opłaca pozwolić trwać uczuciom, które wywołuje przekonanie, że jestem brzydka i głupia. Wgłębiam się w te uczucie, akceptuję, że tak jest (że taka jestem, że tak o sobie myślę). I co zauważam? Że to tylko etykietki (ładna-brzydka, mądra-głupia, itd.), że buntowałam się przeciwko przylepianiu mi ich. Że chciałam być ładna i mądra, bo chciałam być aprobowana przez innych i przez siebie. Czyli chciałam się dostosować do zbiorowych wyobrażeń. Taka była cena mojego dobrego samopoczucia. Ogromna cena.
I gdy coś takiego wytropię, przychodzi czas na afirmacje: „Nie muszę być ładna, żeby być kochana”, „Nie musisz być ładna, nie musisz być mądra, jak i tak Ciebie kocham najbardziej na świecie :)”
Nawet taką piosenkę sobie nagrałam na dyktafonie :)
Potem zazwyczaj przychodzi czas na „Nie musisz być brzydka, nie musisz być głupia…”.
[Nie stosuję afek do przeprogramowywania podświadomości, więc nie muszę się martwić o słowo „nie” w ich treści. Działam jakby na innym poziomie świadomości, więc negatywne słowa nie mają tu znaczenia: Chodzi tu tylko i wyłącznie o przekaz z nich płynący]
Nie piszę afirmacji po ileś tam razy, często nawet wcale ich nie piszę. Mówię sobie coś i obserwuję swoją reakcję. A to, co mi wychodzi „załatwiam” techniką uwalniania, tj. obserwuję, pozwalam temu trwać, uwalniam i coraz więcej sobie uświadamiam.
A kiedy staję się wolna od przymusów, to wtedy mogę postrzegać siebie jako piękną i mądrą osobę, ale już na zupełnie innych zasadach. Czyli wybieram to, co sprawia mi radość, a nie to, co pozwoli mi uniknąć cierpienia. To wielka różnica :)

Ostatnio zauważyłam, że coś mnie denerwuje w ludziach, mianowicie ich głupota i niska świadomość, a do tego przemądrzałość. W stanie relaksu pomyślałam: skąd to się bierze? Ano stąd, że w nich czuję siebie, swoją głupotę, niską świadomość i przemądrzałość. Tyle że to wszystko we mnie zepchnęłam tak głęboko, że w sobie tego nie widzę i dlatego tak denerwuje mnie to u innych. Bo przypomina o czymś, o czym chcę zapomnieć.
No więc poszłam tym tropem dalej: Pomyślałam sobie, dlaczego spycham tak bardzo tę część siebie, która reprezentuje głupotę i przemądrzałość? Przecież to obiektywnie nic złego. Nie jest tak, że głupota jest zła, a mądrość dobra, przemądrzałość to tak samo nic złego, to tylko ja oceniam tak z pozycji swojego ograniczającego umysłu. Co mi daje taka ocena, dlaczego tak bardzo boję się siebie głupiej? Co by się stało, gdybym pozwoliła sobie być głupia?
No i zorientowałam się, że chodzi o społeczną aprobatę. Pragnę aprobaty, dlatego chcę być taka, jaką chcą mnie ludzie. A chcą mądrą, a nie głupią.
Weszłam w to głębiej i okazało się, że ci ludzie to przede wszystkim rodzice. Przypomniałam sobie, że w naszym domu jedną z największych wartości była mądrość i wiedza. Gdy czegoś nie wiedziałam, wtedy ojciec dziwił się, że „Haniu! Jak to! To ty tego nie wiesz?”, a mnie było wstyd i byłam zła na niego, że tak mnie deprymuje.
Natomiast przewinieniem była przemądrzałość (na tym polu tłamsiła mnie z kolei mama).
A więc gdy nie widziałam, było źle, bo – w domyśle – byłam głupia. Gdy wiedziałam lepiej od rodziców, też było źle, bo – w domyśle – byłam przemądrzała. Tak źle i tak niedobrze.
No i rozwiązanie miałam gotowe: spychałam tę część siebie, którą uważałam za głupią i przemądrzałą, bo pragnęłam aprobaty (miłości) rodziców.
Teraz pozostało mi tylko zaakceptować tę część siebie, zaakceptować głupotę w sobie (i przemądrzałość). To dłuższy i głębszy proces, ale pomagam sobie w tym afirmacją wpisaną na telefonie „Haniu, możesz być głupia, przemądrzała i nic nie wiedzieć. Ja i tak Cię kocham” (lubię zwracać się do siebie tak, jakbym zwracała się do dziecka w sobie, bo wtedy wchodzę w rolę kochającego rodzica, którego zawsze mi brakowało).
Afirmacja to tylko pomoc. Większość moich działań skupia się na tym, żeby jak najczęściej pozwalać sobie na wyciągnięcie z mroków podświadomości moją „głupią” część siebie i wytrzymywanie uczucia, że mogę być z tego powodu przez kogoś odrzucona. Chodzi o zaprzyjaźnienie się z tą swoją częścią siebie, poznanie jej. I „wypięcie się” na to, co o mnie myślą inni. Po jakimś czasie okazuje się, że to przestaje mieć znaczenie, że odrzucenie, nawet jeśli jest tylko wyimaginowane, nie jest takie straszne, a ta część mnie, którą uważałam za głupią, wcale taka nie jest i nigdy nie była. Tylko ja miałam o niej takie zdanie.
Żeby to zmienić, wystarczyło się jej przyjrzeć, bez lęków i uprzedzeń :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-08, 11:09:50 »
Felicite
To w takim razie ja też poproszę

Inga, nie ma sprawy :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-10-08, 09:31:04 »
Ja czuję, że należy rozwiązać sytuację w której - moje reakcje są dla kogoś denerwujące, które są denerwujące dla mnie lub zabarwione emocjonalnie i powielają się po raz któryś. To jest codzienność, w której trzeba działać intuicyjnie, pracować nad tym co poprawia jakość życia i samopoczucia. Przykładowo jak każdego dnia powtarza się moje znerwicowanie przy myciu naczyń i poczucie pozostawienia ze wszystkim samą - dostaję komunikat, że warto by wejść w te odczucia głębiej. Staram się wyłapywać powtarzalne sytuacje oraz reakcje w moim zyciu i zmieniać moje nastawienie emocjonalne co do nich lub po prostu koncentrować się na czymś korzystniejszym :) Nad tematami bezpieczeństwa, niewiności zawsze warto pracować, ale wiem, że to tematy rzeka i dzięki nim następuje wylanie wielu problemów. Można więc zaczynać od ogólnego tematu i potem uzdrawiać co wychodzi, lub wynajdywać sytuacje, problemy które opisałam jak wyżej, poprzez obserwację siebie :)

dr02d2u

  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-08, 08:43:20 »
Kaja,
moja kolejność to praca nad tym, co aktualnie doskwiera najbardziej.
Jeśli nie wiesz od czego zacząć, to dokończ tę myśl: ze wszystkich moich problemów z jakimi aktualnie się borykam, najbardziej doskwiera mi ....
:-)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-10-08, 02:20:45 »
Kaja,
na moje oko najwłaściwiej i najkorzystniej byłoby gdybyś teraz pracowała nad uwalnianiem poczucia winy, w tych tematach, w których ono wychodzi. Wg TU i Levensona to emocja, która zaraz po wstydzie jest najbardziej obciążającą i w sumie mogę się z tym zgodzić.

Sama kiedyś miałam bardzo duże obciążenia poczucia winy i wiem jak to potrafi skutecznie blokować, hamować i mimo ruszanych innych tematów, nie zmieniać za dużo w życiu.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-07, 19:27:06 »
Moja droga jest tam gdzie stawiam mój następny krok :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-06, 21:27:39 »
Kaja
Cytuj
Czy macie jakąś kolejność tego nad czym pracujecie.

Ja proponuję zacząć od bezpieczeństwa, bo ono daje Ci poczucie, że jesteś chroniona a to jest bardzo ważne. Jeśli później będą się pojawiać jakieś lęki, to jednocześnie bedziesz miała poczucie, że nic Ci nie grozi.

Jeśli chodzi o jakieś konkretne problemy to zająć się jednym, najlepiej zacząć od wybaczenia tego problemu rodzicom lub innym, że Ci "odtwarzali", wyrządzili, traktowali itp. potem może być potrzeba też sobie wybaczyć.
Następnie pełna akceptacja siebie nawet gdy jest "to czy tamto..." czyli poczuć się z tym dobrze i bezpiecznie. Nie uzależniać od tego swojej samooceny.
Pozwolenie sobie na przeżywanie emocji z tym związanych
Afirmowanie czegoś pozytywnego.
 

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-10-06, 17:54:06 »
Felicite
To w takim razie ja też poproszę

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-10-06, 15:47:36 »
Czy macie jakąś kolejność tego nad czym pracujecie. Czy jest jakaś zalecana kolejność oczyszczania? Bo ja mam tyle tego że nie wiem w co „ręce włożyć” i najchętniej to pracowałabym nad wszystkim.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-10-06, 09:20:33 »
Bycie szczerym wobec siebie opiera się na tym samym co bycie szczerym wobec innych ludzi. Moja droga duchowa to rozwijanie tej szczerości starając się trzymać równowagę między byciem szczerym do siebie i do innych ludzi.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-10-05, 20:11:48 »
Satja :)
Heh, ja w sumie też przystopowałam (w porównaniu z tym, co robiłam jeszcze niedawno). Ale gdy pojawia mi się chęć, by sobie to wyrzucać i nacisnąć na gaz, to na szczęście zaczynam kapować, że to jakiś autodestrukcyjny program pt. "powinnaś to, powinnaś tamto" (alias "oświeceniowa sraczka") uruchomił się w mojej głowie. I sobie odpuszczam :)))
Wtedy było to konieczne i - przede wszystkim - mi się chciało (cieszyło mnie), a teraz chce mi się byczyć. Więc się byczę :D

Pewnie, że wyślę. Pozdro, Anu :D

Satja

  • Wiadomości: 15
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-10-05, 18:20:09 »
Felicite, ja też poproszę :)))
Super idziesz do przodu !! motywujesz mnie bo ostatnio mocno przystopowałam