Żeby coś rzeczywiście puścić, to trzeba do tego jakiejś otwartości - nie sadzę żeby było możliwe wypalenie komuś od tak całej karmy (chyba, że jest jej śmiesznie mało). W końcu Leszek jak pracuje z węzłami to wpuszcza Boskie światełko, które robi swoje, ale widać że choć efekty potrafią być dość konkretne, to nawet przy wielkiej otwartości jest to dalekie od puszczenia całej karmy.
Zresztą karma to nie jest jakiś niewidzialny syf, który można od tak sobie spłukać - za tym muszą iść zmiany w energetyce, w intencjach, świadomości, w ciele, itd. Obciążenia karmiczne przejawiają się na różnych poziomach, są mniej i bardziej złożone, składają się z warstw, itp. Z tym wszystkim wiążą się różne ilości czasu, które trzeba przeznaczyć na konkretne procesy w oczyszczaniu karmy bo żadna osoba mająca nieco więcej negatywnej karmy nie pozwoli na pełne oczyszczenie przez najlepszą nawet technikę oczyszczania. Przecież to tak ogromna ilość nieświadomych nawet rzeczy by się spięła, odcięła, uciekła, schowała, zbuntowała czy wparła, że człowiek by chyba prędzej zwariował.