Bycie wielbionym, czczonym, w ogóle UZNANYM, to ogromny dopalacz dla podświadomości. Praktycznie każdy z nas dąży do realizacji tego, za co był doceniany, wielbiony, a co go uznawano. Unika zaś tego, za co był potępiany, wyśmiewany, lżony itd. I tu podświadomość może nas bardzo zmylić. Bo może dążyć róznież do tego, za co przez jednych był podziwiany, doceniany, wielbiony, a przez innych karany, poniżany czy upokarzany. Np. karma zbójnika, rewolucjonisty, kozła ofiarnego czarownicy, prostytutki czy świętego. Wielokrotnie podświadomość dąży do autodestrukcji, bo za to byliśmy w przeszłości podziwiani.
Jest tylko jeden skuteczny sposób, by to zmienić. Kiedy już rozpoznamy, za co nas podziwiano, a za co potęp9iano i karano, trzeba się zastanowić, co dalej? A dalej może być tylko lepiej, pod warunkiem, że zastosujemy afirmacje Zasługuję, by być wielbionym, podziwianym, nagradzanym za.... (to co się nie mieściło w głowie). To dla mnie bezpieczne i korzystne (i duchowo rozwojowe).
Można zacząc od tego, że
Bóg ma dla mnie coś o wiele cenniejszego od cierpiętnictwa, roli ofiary / kata, wyniesienia na ołtarze / pomniki itd.
Inga
Jesteś na dobrej drodze do odkręcenia, a Bóg (ten PRAWDZIWY), ci Sprzyja
