Autor Wątek: Węzły i krzyże karmiczne  (Przeczytany 116616 razy)

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-18, 18:34:07 »
Felicite -  jesteś Jedyna W Swoim Rodzaju;-)))

A od mamy można się całkiem uwolnić i żyć spokojnie swoim życiem. Mnie się udało;-) Tobie życzę tego samego!!!

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-18, 18:03:09 »
Leszek,
ale mi się posypało po wtorkowym wypalaniu węzłów.
O matce było mało, ale za to chyba skutecznie, bo w piątek (akurat wtedy się z nią spotkałam) tak mi dała popalić, że do dziś to czuję. I to intensywnie ;)
Poczuła pewnie, że jej się ofiara z rąk wymyka, hehe. Jak powiedziałeś - w czasie zabiegu poszły (ostatnie już) resztki mojego uzależnienia od niej, czy coś w tym stylu. Tylko czemu takie to bolesne?
Otóż ni z tego ni z owego wyjechała mi z tekstem i oczywiście bolesną miną i łzami w oczach, no i z ogromną złością (tak, tak, wszystko w jednym ;): "Tylko proszę cię o jedno, jak będziesz chodzić po ludziach, to nie w mojej okolicy, żebyś mi jeszcze większego wstydu nie przyniosła".
Okazało się, że ja "kociuch" jestem, czyli Świadek Jehowy". Ponoć jej to moja teściowa powiedziała (tylko że już dawno z takimi rewelacjami wyskoczyła, a do świadomości mojej mamy dopiero teraz doszło), a mama poczytała w internecie, no i skojarzyła fakty i już była pewna!
I posypało się: że jeździmy na zbory, że wydajemy masę pieniędzy na sektę, że do kościoła nie chodzę, że na pogrzebie ojca zachowywałam się nieprzyzwoicie (ponoć kilka osób jej to mówiło; te kilka osób to moja teściowa zapewne). A jak? No trzymałam głowę wysoko uniesioną, no i u komunii nie byłam. "Jaki ojciec był, taki był, ale żeby tak się zachowywać na jego pogrzebie?? Należy mu się szacunek!" - słowa mojej matki.
Potem były łzy i lamenty: "Najpierw wyszłam za alkoholika, a teraz w sekty popadłam, co ja mam za życie. Zniszczone przez ciebie!".
No tak, ojciec spieprzył z tego świata, to mama teraz musi mieć kogoś, kogo mogłaby obarczyć winą za swoje spaprane życie.

W każdym razie doznałam szoku. Nic nie wskazywało na to, że tak jej odbije. Nawet Ci mówiłam, że tak fajnie już mi się z nią układa.
No ale dobrze. Pokazało mi to, że nie ma co liczyć na matczyną miłość, czy choćby odrobinę akceptacji z jej strony. Teraz to naprawdę nie pozostaje mi nic innego, jak puścić tę resztę przywiązania do niej :)) Z profitów finansowych i wsparcia uczuciowego już udało mi się zrezygnować. Choć łatwe to nie było ;)
No i co rusz nachodzą mnie nowe wątpliwości (które na szczęście udaje mi się puścić). Aktualnie mam wywalankę, że jestem dziwakiem i nie nadaję się do normalnych ludzi :(
Ale damy radę :D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-16, 00:03:27 »
Z tym honorem to ciekawe - pewnie dlatego miałem tak, że jak ktoś mnie niesłusznie stawiał w złym świetle (np. dla żartu albo z powodu ubzdurania sobie czegoś) to mnie straszne nerwy brały.

Z z tym niepokojem to bardzo możliwe, że chodzi o niepokój związany z przyszłością, bo mnie to ostatnio męczyło - zbliża się powoli czas, kiedy będę musiał się wyprowadzić i usamodzielnić, więc mnie męczyła taka niepewność "Jak to będzie? Czy sobie poradzę gdy nadejdzie czas?"

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-15, 23:53:10 »
Clint
Zaczęło się od wielkiej wściekłości, wręcz nienawisci. Wzorce zduszenia w gardle itp. Kiedy zaczęło puszczać, ujawniły się przyczyny - walka o honor i sprawiedliwość: "mogę nie mieć kobiety, mogę nie mieć giermka, ale walki nie odpuszczę". i "walka o honor jest ważniejsza od wylegiwania się i osobistego szczęścia" (czy coś w tym guście, bo dokładnie nie pamiętam). Na to nałożone były wzorce potępienia i pogardy wobec szlachty, która już wówczas zapomniała, co to znaczy honor i sprawiedliwość.
No i pusciło bardzo szybko. Tym niemniej jeszcze sporo czasu zajęło puszczanie jakichś wzorców niepokoju, których nie udało mi się zidentyfikować. Ale na koniec miałem odczucie, że wszystko się dość głęboko uzpokoiło.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-09, 18:25:56 »
Zgadzam się, tak jest :-)

Po wczorajszych węzłach działam dużo bardziej konkretnie, sprawnie, choć stare przyzwyczajenia próbują się dobijać jeszcze - zaafkuję je i będzie po sprawie ;) - oraz dużo jaśniej widzę nie tylko inspiracje, ale i konkretne działania, które mogą doprowadzić do polepszenia sytuacji i jakości życia :)

Zamierzam ten efekt nie tylko utrzymać ale i rozwinąć :))

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2011-12-09, 15:52:14 »
Ja mam wrażenie, że usuwanie węzłów karmicznych to ogromny "pozytywny dopalacz" w rozwoju duchowym. Sama obserwuje ogromne zmiany u siebie, ale chyba bardziej nie mogę się nadziwić zmian jakie zachodzą u innych (może dlatego, że z boku jeszcze lepiej widać). Mam dwójke przyjaciół, którzy korzystają z zabiegów regularnie od dłuższego czasu, i to  co sie wydarzyło w ich życiu przez ostatni rok, to są normalnie same cuda :))). Pomijając już taki uboczny szczegół, jak wysoki wzrost świadomości w krótkim czasie i ERD :).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-08, 20:20:40 »
Minęły ponad dwa miesiące od mojego ostatniego zabiegu wypalania węzłów, gdzie był ruszany u mnie temat "wyrażenia siebie przez mowę" jak to ładnie Leszek określił. Dość dużo mi wywalało przez ten czas, a zmiany były stopniowe, więc nie zwracałem na nie tak dużej uwagi. Dzisiaj jednak wzięło mnie na nieco refleksję, wspomniałem sobie jak to wszystko wyglądało przed zabiegiem, a jak wygląda dziś i jestem naprawdę pod wrażeniem.

Swoboda rozmawiania z ludźmi jest o wiele większa i wciąż rośnie. Ostatnio całkowicie naturalnie i swobodnie przychodzi mi zagadywanie do obcych ludzi, co jeszcze niedawno mnie przerażało. A dzisiaj choćby miałem zamiar jednego ze studentów zapytać tylko o to czy czeka na wejście do sekretariatu katedry, a wyszło na to, że zacząłem mu peplać przez dobre kilka minut, bo akurat trafił się koleś, którego bardzo miło odbierałem i mi się miło rozmawiało. Kiedyś nie byłem tak rozmowny nawet wśród znajomych znanych od lat.

Inna rzecz, jeszcze ciekawsza to swoboda samego układania zdań. Wcześniej przy bardziej złożonych wypowiedziach nie potrafiłem ładnie układać zdań, trochę niegramatycznie i opornie mi to wychodziło. A teraz same w głowie mi się układają, nieraz tak piękne zdania złożone że aż sam jestem zdziwiony - szczególnie to widać na zajęciach, jak mam lać wodę o czymś i mi wychodzą zdania brzmiące tak mądrze jakbym dobrze wiedział o czym mówię ;D Wręcz doszło do tego, że jak robimy grupowo jakieś zadania, to koledzy zwracają się często do mnie, abym ładnie sformułował daną myśl, której akurat sami nie potrafią dobrze wyrazić. Czasami czuje się jakbym wręcz bawił się słowami i sama czynność mówienia nieraz sprawia mi frajdę - coś niesamowitego :)

Czuje się też znacznie lepiej wśród ludzi, już mi tak nie wywala że oni wszyscy nieharmonijni i ja jestem całkowicie inny pod każdym względem. Teraz mimo dysharmonii na wielu poziomach, dużo silniej odczuwam te miejsca gdzie ta harmonia już jest, co przykrywa tą dysharmonie i sprawia że jest o wiele przyjemniej. Zaczęło się zmieniać to czego pś chwyta się w relacjach z innymi - teraz jest bardziej zainteresowana tym co dla nas wspólne i harmonijne, zamiast wyszukiwać to co jest różne i się użalać z tego powodu :P

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-08, 09:31:01 »
To ja mam podobnie ,a kiedyś miałem do niego totalne żale ,tak silne o jakich jeszcze nie słyszałem w kogokolwiek opowieściach.
Jakiś czas temu mi wywalił co prawda żal ,że mimo modlitw (w których czułem jego wsparcie)już któryś raz do egzaminu na prawko podchodzę i taka bezsilność ale zdałem i już mu byłem wdzięczny i silny sie znów poczułem .Po pewnym czasie zrozumiałem ,ze to było dla mojego dobra i bezpieczeństwa ,po prostu powinienem sie był podszkolić jeszcze.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-08, 01:11:10 »
A ja tylko czekam kiedy mi walnie temat Boga. Bo to chyba niemozliwe bym miała go az tak bardzo uzdrowiony, ze nic mi nie wali nigdy, na Boga.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-08, 01:08:23 »
leszek,

czytam i wow takie znajome identyczne mam podejście tylko inna skrajność, tzn.wszystko bóg zrobić źle i dalej robi, więc nie ma sensu ruszać się z miejsca, bo i tak będzie źle i niedobrze itp. No i więcej nawarstwionych intencji na tym siedzi, powoli się przebijam ale to jak krew z nosa pod górkę.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2011-12-08, 00:54:37 »
Ja poczułam ,że nie należy puszczać ,bo Bóg jest panem i władcą i to on może zakończyć pokutę.Mi się u mnie skojarzyło z poniżaniem się przed Bogiem.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-08, 00:50:49 »
Leszek

Ciekawa rzecz, z tym czekaniem, aż Bóg zakończy pokutę. Czuję, ze to ważne, ale jeszcze nie wiem dlaczego:)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-08, 00:38:20 »
Dziwne wzorce i mechanizmy przechowuje podświadomośc. I ciągle nie przestaje mnie zadziwiać.
Pracując z pewnym klientem doszedłem do tego, że razem z obecnym ojcem walczył on przez wiele wcieleń, by mu udowodnić, że ten drugi jest głupszy. Z drugiej strony odchodziła taka sama akcja. Żaden nigdy nie próbował pokazać drugiemu, że jest mądrzejszy. Wszystko szło o to, że ten drugi miał uznać, iż jest głupszy. Po jakiejś godzinie klient puścił przymus udowadniania ojcu, że jest głupszy. Wyraźnie ulżyło. Pytam się go "a co teraz zostanie? Jaki sens życia?" Odpowiada mi "Teraz to mi zostaje rozwój duchowy!" i za chwilę dodaje, "żeby udowodnć ojcu, że jest głupszy". :)))
No, oczywiście, to też puściło :))

Z kolei klientka miała problem z opieraniem się przed zmianami. Od kilku miesiący w sesjach regresingu docierała do tego samego momentu. Kończyło się oporem i walką energetyczna przeciw regreserowi.
Podczas wypalania węzłow, po długim czasie, doszliśmy wreszcie do sedna: "Bóg stworzył świat doskonałym, więc każda zmiana to nieuprawniona ingerencja, ktora psuje boski porządek".  Następnie okazało się, że podsświadomość klientki wierzyła, że nie może zmienić sytuacji, w której cierpi, jest poniżana, wykorzystywana i zniewolona, ponieważ.... "to jest sprawiedliwa pokuta i trzeba czekać, aż Bóg ją zakończy".
Klientka ze zdziwieniem stwierdziła, że świadomie zawsze kpiła sobie z "ciemnogrodu" wyznającego takie poglądy.
Czyli znów jak na dłoni widać:
Świadomość swoje, a podświadomość swoje. I w przypadku konfliktu to podświadomość wygrywa!
Pocieszające jest, że tylko do czasu, dopóki się jej nie oczyści i nie uzdrowi!

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-10-31, 08:42:17 »
Jakiś czas temu zastanawiałem się, jak działa mechanizm depresji poporodowej. Wiedziałem,że opiera się na bólu rozstania.
Gdy trafiła mi się klientka z tą przypadłością, wypaliłem wzorce związane z poczuciem żalu za utratą wydalonego z własnego organizmu płodu. Rezczywiście, coś zelżało. Ale prawdziwy ból dopiero teraz pokazał swoje oblicze. Tego sie nie spodziewałem. A jednak największy żal, największy ból dotyczył rozstania z łożyskiem. Bo "to co najlepsze, to, nad czym jej organizm tak długo pracował, zostało jej odebrane i zamrożone w lodówce"! (zwierzęta - nawet roślinożerne - zaraz po porodzie zjadają łożysko, żeby się tak cenny materiał nie marnował).
Klientka przeżywala to rodząc dziecko, ale też miała te wzorce przejęte telepatycznie i energetycznie od swojej mamy, gdy ta ją rodziła.
Myślę, że podobne doświadczenia leżą u podstaw bólu rozstania, ktory poważnie zaburza rozwój wielu osób.

wojciech strzelecki

  • Gość
[#]   « 2011-10-29, 23:30:29 »
Uwalniam się (Bóg uwalnia mnie) od wszelkich slubowań, zobowiązań do zadowalania i zaspokajania sfrustrowanych i nieszczęśliwych kobiet. To dla mnie bezpieczne i korzystne.
Wybieram szczęśliwy związek z kobietą, której przebywanie ze mną sprawia przyjemność i z którą czuję się miło, przyjemnie i dobrze.