Ruszyłem jakaś traumę związana z przezywaniem dotyku, tego zwykłego, dla przyjemności. Zobaczyłem w trakcie procesu jak całe moje nawet to udane zycie erotyczne z dawnych czasów było podszyte wielka trauma i paraliżem. Rozlozylo mnie na łopatki, bolą mnie stawy, ledwo mam sile wstać z wyra. Dzisiaj praktycznie poza krótkim spacerem cały dzień spałem i wylem. Czuje sie jakbym chciał zostać w łóżku na zawsze, bardzo dawno mi tak nie wywaliło. Jutro idę do pracy. Proszę o jakaś skromna modlitwę i łagodne i rychłe przejście procesu