Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143655 razy)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-09-08, 20:10:39 »
Pozytywne sugestie nikomu jeszcze nie zaszkodziły, ani nic nie odebrały. Włącznie z wolnością. Ale ważna jest jeszcze energia i intencja jaka za nimi idzie.
Jak mamy nie do końca czyste intencje (a mało kto ma je całkiem oczyszczone) to możemy się angażować w dawanie rad, które co prawda są poprawne merytorycznie ale nie najepsze dla danej osoby.

Najlepiej jeśli się doradza wtedy kiedy
1 ktoś nas o to prosi i
2 jest otwarty akurat na to, co my mamy mu do zaoferowania
3 ma na tyle czystą intencję do zastosowania tego że choć trochę z tego skorzysta
« Ostatnia zmiana: 2014-09-08, 20:18:16 wysłana przez Mariusz »

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-08, 19:54:03 »
Z przypadkiem Ingi się mogę zgodzić.

Ale co powiecie na taką sytuację: moja siostra przez 6 lat pozostawała w bezsensownym związku z pewnym facetem. Od 3 lat systematycznie co miesiąc pisała mi po kilka dramatycznych smsów, jak ją potraktował, wyzwał, poniżył (choć była w tym jakaś jej prowokacja zapewne) lub tez dzwoniła z płaczem mi o tym opowiadając. Ja, poruszona tym i często roztrzęsiona po takiej rozmowie, cały czas mówiłam jej, żeby go zostawiła, wyprowadziła się i dała sobie spokój. Po paru dniach wszystko wracało do "normy" do nastepnego razu. W końcu ponoć wyrzucił ją  z domu no i sie wyprowadziła.
Dalej utrzymywali kontakt, aż w końcu zerwala go sama siostra gdy dowiedziała, że spotkał sie z byłą.
W czwartek wywaliło mi. Siostra okazała sie wsparciem, wysłuchała mnie, byla wyrozumiała, że nie umiem sobie ze sobą poradzić. W końcu dotarło do niej, że ja też jestem zryta w niektórych tematach (a może i na całej linii) i cieżko cokolwiek zrobić, ona wyjaśniła mi, że tak długo trzymała się go, bo  jest zryta w temacie facetów. Tzn przyznała się otwarcie, bo ja jej to od dawna mówiłam. Powiedziałą mi, że ona nigdy nie poucza, że wysłuchuje i że oczekiwała ode mnie wsparcia a nie mądrych rad. Na co ja jej do niej: jakiego wsparcia mogłam Ci udzielic w tamtej sytuacji? Co miałam Ci wtedy mówić: och, nieś swój krzyż, trwaj przy nim, no przecież on jest cudowny, na pewno się zmieni tylko poczekaj, cierpliwie znoś co ci gada, nie prowokuj go itp? To naturalne że radziłam jej, zeby sie wyprowadziłą go i zostawiła, choć szczerze rozumiem teraz że było to silniejsze od niej i nie mogła go zostawić.
Czasami naturalną reakcją na czyjaś niedolę jest dawanie rad zwłaszcza, gdy nie do konca kogoś rozumieją. Ale nie wiem jak wsparcie w jej przypadku w tamtej sytuacji miałoby wyglądac z mojej strony, bo mnie osobiscie było przykro gdy on ją tak traktował.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-08, 19:23:12 »
Dawanie rad komuś kto o to nie prosi jest zwykłym pouczaniem.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-09-08, 15:21:17 »
Kiedyś na tym forum dużo pisałam o sobie z nadzieją na udzielenie mi wsparcia. Zamiast tego dostawałam rady.
A oto co mówi psychologia na temat rad. Mam nadzieję że przeczytają to osoby które nie mogły się powstrzymać z udzielaniem mi rad.

"Rada, którą od kogoś dostajemy, tak naprawdę odbiera nam siłę. Postępując zgodnie z nią,
zrzucamy przynajmniej część odpowiedzialności za podjętą decyzję na naszego doradcę. Jest to
w pewnym stopniu wygodne i bezpieczne, ale równocześnie
wyrzekamy się w ten sposób naszej
wolności
i postępowania w zgodzie ze sobą. Nie korzystamy z naszej wewnętrznej siły i zasobów, które
ma w sobie każdy z nas. Nawet, gdy otrzymana rada okaże się skuteczna, to i tak hamuje to nasz rozwój"

Te rady tak naprawdę miały hamować mój rozwój. Taki był wasz podśwaidomy cel. Inna sprawa że były zupełnie nietrafione.

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-08, 09:41:11 »
Natura wszystko daje ludziom
-------------------------------------

Choroba gośćcowo- reumatyczna, zwana rwą kulszową.

Ściśle rzecz biorąc, trudno to schorzenie zaliczyć do chorób stawowych. Jest to raczej zapalenie nerwu kulszowego, objawiające się gwałtownym, ostrym bólem.

Po 50 gr

1.   Ziele bylicy pospolitej
2.   Ziele dziurawca
3.   Liść brzozy
4.   Liść borówki brusznicy
5.   Liść borówki czernicy
6.   Kwiat lawendy
7.   Kwiat wiązówki
8.   Kwiat pierwiosnka
9.   9 Klacze perzu
10.   Korzeń arcydzięgla
11.   Kora kaliny koralowej

Mieszanka z tych ziół nie przekroczy w sklepach zielarskich sumy 50-70 zł, lepsze to niż „dropsy z apteki”, po wymieszaniu tych ziół starcza na pół roku. Zazwyczaj po 3 tyg. zapalenie mija, w ostrych stanach do półtora miesiąca z efektem stałym.

Pić przy trzy dziennie przed posiłkiem, bolące miejsca nacierać wodą chrzanową. Można wybiczować się w również pokrzywami, aby udrożnić przepływ energetyczny.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-09-08, 09:16:53 »
może mikrokinezyterapia?? Znajdź Marka Walendę w necie i go zapytaj czy to pomaga?
albo wyślij ją do jakiegoś dobrego bioenergoterapeuty w okolicy (nie wiem gdzie ona mieszka)...

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-08, 09:01:35 »
Witam
Moja ciocia od kilku miesięcy ma rwe kulszowa. Ostatnio jednak tak bardzo ją boli ze niemoze normalnie chodzic. Poszła na zwolnienie bo nie może pracować.  Pracuje w lidlu gdzie musi nosic jakieś ciężkie paczki. Boi sie że ją zwolnią
Byla u lekarza, kardiochirurga ale dostala tylko jakieś doraźne środki.
Chcialbym sie tu zapytac co by tu można bylo zrobic z ta moją ciotką.  Gadalem z nia przed chwila przez telefon i płakała z bólu że zrobilo mi sie jej żal.
Co mogło by jej pomuc ?

Prosze tez o wszelkie wsparcie dla cioci Edyty. To drobna bardzo mila i uczynna kobieta o dobrym sercu.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-01, 17:33:05 »
No tak chyba zrobię

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-01, 17:14:40 »
Doktor, może Ty lepiej zdjęcie tej panny wyślij komuś i swoje też.
« Ostatnia zmiana: 2014-09-01, 17:22:10 wysłana przez ania.82 »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-01, 17:11:17 »
No chodzilo mi o to drugie wlasnie. Pomoze ktos ?

Edit:
Witek, piszesz ze raczej nie bede ojcem teraz tak?

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-09-01, 12:07:04 »
a to chodzi o dzieci w drodze życia ogólnie(stosunek do kwestii/chęć posiadania potomstwa) czy o sprawdzenie czy panna nie zaszła przypadkiem w ciążę ?

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-09-01, 11:59:46 »
Doktor
Chyba tylko jak się zapomnisz o zabezpieczeniu, poza tym raczej nie ma

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-01, 09:17:08 »
Cześć

Czy ktoś z was mógłby wahnąć czy ja mam dziecko w drodze ?
Sam nie umiem tego zrobić a zaczynam sie niepokoić
Wyśle swoje zdjecie na priv jeśli trzeba

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-25, 16:18:03 »
A ja nie lubię chorować, oficjalnie. Mam też taki wzorzec, że dla mnie męczeństwo to bohaterstwo. Takie gile w nosie, gorączka, jeśli ktoś z tym pracuje to dla mnie jest powód do chwały.


Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-25, 16:13:18 »
Edyta

Cóż, ja przez całe dzieciństwo bardzo dużo chorowałam, mam silne wzorce chorobowe, z resztą jak coś mi wywala większego to zawsze przejawia się to u mnie fizycznie, to też jedna z grubszych rzeczy którą chcę w miarę możliwości jak najszybciej uzdrowić. No i co do mamy, kiedy wychodziły mi te jej manipulacje, dowiedziałam się że ona mnie podświadomie "wspierała" w tym żebym chorowała. Nasze intencje się oczywiście dogrywały - ja chciałam chorować (zwracałam wtedy na siebie uwagę, wszyscy się mną opiekowali, mogłam uciec w ten sposób od problemów i od szkoły), mama z kolei chciała mieć kogoś kim mogłaby się troskliwie opiekować i skakać naokoło, spędzała ze mną wtedy więcej czasu i traktowała mnie jak księżniczkę.
 
Szczerze nie czuję do niej absolutnie żadnego żalu, ale zadziwia mnie to jak wielu rzeczy nie widziałam i jak bardzo ulegałam całej tej iluzji.