Leszku, [ i inne mądrale mądre]
Mamy z Wojtkiem pytanie odnoście prawidłowości drogi związkowej/partnerskiej, mianowicie,
Spieramy się kto ma rację;p
Wojtek twierdzi [i pozwolił napisać ], że jesli czuje z kims harmonię to chce rozwijac znajomość na maxa i jeśli ta osoba np nie chce tego maxa tylko chce samej przyjaźni- to on rezygnuje, z Całości - coś takiego. Jakby nie umiał korzystać z tego co mu ktoś daje tylko chce wszystko od razu:) I z chęcią po maxie leciałby z różnymi osobami jednocześnie harmonijnymi. Dla Wojtka to ok gdybym była z nim i miała harmonijną z nim siostrę z którą tez mógłby być, dla niego nie ma podziału na związek miłości i związek partnerski, po prostu utrzymywał by z nami "pełna harmonię", tzn jakby chciał się kochac ze mną to by to robił, a jakby chciał z moja siostrą to tez by to robił.
Moja droga z kolei jest taka, ze rozrózniam relacje miłości, które tworzę bez względu na płeć i tutaj jest duża bliskość. Rozróżniam tez relację partnerską, która zawiera relacje miłości ale jest wzbogacona np o intymność, wspólne doświadczanie życia, wybór, że z tą osoba jest mi najlepiej i z ta osobą chce być najbliżej. Dla mnie bliskość z jedną osobą jest wystarczające i az nadto piękne [ tak sobie wyobrazam] bym chciała pomnazac doświadczenia z innymi. A Wojtek nie ma nic przeciwko.
Ja uwarzam, że on ma problem, a on uwarza, że ja mam problem:)
Myślę że on ma :p aczkolwiek imponujące jest dla mojej podświadomości że jest otwarty na tak wiele osób, ale zdaje sobie sprawe z tego, że to raczej wzorcowa jazda u niego, podejrzewam nawet, juz tak paradoksalnie, że to tłumiony lęk przed bliskościa u Wojtka.