Autor Wątek: Pytania dotyczące rozwoju duchowego  (Przeczytany 43125 razy)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-23, 11:38:27 »
Mateusz bardzo ładnie to napisałeś:)
Te ludowe porównanie tez ma swuj urok, wiesz:)

Czasem ulegam dziwnym przekonaniom innych, gdy są pewni siebie, wręcz presjonują i gdy ja mam obciążenia w tym temacie- muszę nad tym popracowac i to mi uświadomiłeś przede wszystkim, dziękuję:*

Ola22

  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-23, 11:37:08 »
Mateusz
"A to co opisujesz z odróżnianiem poprzez wczuwanie i analizowanie, to poprostu dostrajanie się to tego wszystkiego, co prowadzi do ściągania na siebie syfów."
Czy ja wiem ?... dawniej w ogóle nie zwracałam na to uwagi, a teraz chociaż wiem co jest co.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-23, 10:12:49 »
Ola22
Zamiast koncentrować się na negatywnym wpływie środowiska w którym się znajdujesz, koncentruj się na ochronie, że jesteś poza zasięgiem syfów.
A to co opisujesz z odróżnianiem poprzez wczuwanie i analizowanie, to poprostu dostrajanie się to tego wszystkiego, co prowadzi do ściągania na siebie syfów.

Nie musisz mieć tego porównania pozytywu do negatywu, i innych analiz, porównań, stopnia czystości; poprostu to przyjdzie z czasem, że bedziesz wiedziała co jest dla Ciebie korzystne, a co nie. To świadomość, która przyjdzie z czasem, to się czuje. To nie wynika z analizowania i zastanawianie się.

Ola22

  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-23, 09:40:20 »
Dzięki za odpowiedzi :):):)
Ja boję się po prostu, że jak będę spokojna to będzie wpływało do mnie wszystko jak leci i będę jak zwykle zmulona i nieświadoma jak kiedyś.
Mateusz
napisałeś, ze można mieć aurę zamkniętą na negatywne wpływy, no tak można ale jak się przebywa w negatywny środowisku, to na co to się zda ? Ja mam taki mechanizm, że włąśnie musze sie wczuwać, żeby odróżniać ;/;/
Na codzień nie jestem w stanie medytacyjnym wiec syf od niesyfu w jaki sposób odróżnię jak nie poprzez wczuwanie i analizowanie, to będzie jakieś natchnienie, myśl ?
Czuję, że muszę mieć to porównanie pozytywu do negatywu, bo jeśli nie, to mam takie przekonanie, że będę żyła w utopii, że nawet jak  będę brudna to niby będzie ładnie pięknie, będę happy,  "będę patrzyła na to światło i nie bede zauważała, że to światło nie jest czyste"

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-22, 22:12:37 »
Olga
Wygląda na to. że lepiej jest tak, jak Ty masz. Z wieloma osobami taka bliskość traci chyba swoją istotę.
Ktoś powiedział, że człowiek ma 2 uszu, 2 oczu i 1 serce, po to by to drugie serce znalazł w drugim człowieku.
Jak by człowiek miał kilka serc to pewnie mógłby je rozdać wielu osobom.
Były różne szkoły duchowe i doktryny religijne- patrz islam.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-22, 21:53:17 »
Ola22
Też, ale niekoniecznie.
Można być na niskim poziomie i nie zbierać syfów. Głównie chodzi o nasze mechanizmy i wzorce.
Ja mam tak, że też łapię syfy, ale juz dużo mniej niż kiedyś. U mnie przyczyną tego jest mechanizm dowalania sobie poprzez innych.
Można mieć aurę zamkniętą na negatywne wpływy.

 
 

Inga

  • Gość
[#]   « 2011-12-22, 17:41:33 »
Ola22
Jestem w podobnej sytuacji jak ty. Gdziekolwiek się znajdę to ściągam do siebie wszystkie syfy. U mnie to zachodzi automatycznie i nie pomaga mi odcinanie się. Po prostu sama się otwieram na te syfy, bo inni w tej samej sytuacji nie wpuszczają do siebie tego i czują się dobrze.
Ja widzę to tak.
Jestem na poziomie energetycznym niskim, w takim świecie  gdzie współbrzmię z tymi syfami. Aby się od nich odciąć muszę wejść do innego świata, na wyższy poziom. Wtedy syfy będą sobie płynąć poniżej mnie, a ja będąc ponad nimi, nawet nie będę ich zauważać.
Jeżeli wciągasz te syfy to znaczy że masz taką potrzebę. Muszą ci być do czegos potrzebne

Inga

  • Gość
[#]   « 2011-12-22, 17:24:39 »
Z tego co wiem od terapeuty to można kochać i czuć dużą bliskość z wieloma osobami.
Jedynie uczucia seksualne należy mieć skierowane do jednej osoby.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-22, 16:47:20 »
Leszku, [ i inne mądrale mądre]

Mamy z Wojtkiem pytanie odnoście prawidłowości drogi związkowej/partnerskiej, mianowicie,

Spieramy się kto ma rację;p
Wojtek twierdzi [i pozwolił napisać  ], że jesli czuje z kims harmonię to chce rozwijac znajomość na maxa i jeśli ta osoba np nie chce tego maxa tylko chce samej przyjaźni- to on rezygnuje, z Całości - coś takiego. Jakby nie umiał korzystać z tego co mu ktoś daje tylko chce wszystko od razu:) I z chęcią po maxie leciałby z różnymi osobami jednocześnie harmonijnymi. Dla Wojtka to ok gdybym była z nim i miała harmonijną z nim siostrę z którą tez mógłby być, dla niego nie ma podziału na związek miłości i związek partnerski, po prostu utrzymywał by z nami "pełna harmonię", tzn jakby chciał się kochac ze mną to by to robił, a jakby chciał z moja siostrą to tez by to robił.

Moja droga z kolei jest taka, ze rozrózniam relacje miłości, które tworzę bez względu na płeć i tutaj jest duża bliskość. Rozróżniam tez relację partnerską, która zawiera relacje miłości ale jest wzbogacona np o intymność, wspólne doświadczanie życia, wybór, że z tą osoba jest mi najlepiej i z ta osobą chce być najbliżej. Dla mnie bliskość z jedną osobą jest wystarczające i az nadto piękne [ tak sobie wyobrazam] bym chciała pomnazac doświadczenia z innymi. A Wojtek nie ma nic przeciwko.

Ja uwarzam, że on ma problem, a on uwarza, że ja mam problem:)

Myślę że on ma :p aczkolwiek imponujące jest dla mojej podświadomości że jest otwarty na tak wiele osób, ale zdaje sobie sprawe z tego, że to raczej wzorcowa jazda u niego, podejrzewam nawet, juz tak paradoksalnie, że to tłumiony lęk przed bliskościa u Wojtka.



Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-22, 14:59:22 »
Ola da się.
Ale medytacja jest potrzebna. Nie musisz być ciągle w stanie medytacyjnym. Jak w medytacji poczujesz co jest korzystne, to potem w normalnym życiu łatwo odróżnisz to od syfu, bez konieczności wczuwania się.

Ola22

  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-22, 14:11:23 »
Leszku, odpowiedz mądra, ale dalej nie odpowiada na moje pytanie:
Czy da się w ogóle odróżnić syf od niesyfu będąc spokojnym i nie wchodzić w to (analizować, porównywać itd...) ? Przecież w takich codziennych sytuacjach nie jestem w stanie medytacyjnym.
Ja syf czuje na codzień i muszę się odcinać, jakoś się na niego przeczuliłam. Mam po prostu sobie to odpuścić i nie czuć ?

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-21, 22:08:55 »
Ola22
Jest takie ezoteryczne przysłowie, że lepiej dawać, niż brać.
Wczuwanie się to etap brania. Brania wszystkiego, "jak leci" na siebie. TO nie jest fajne.
Fajniejsze jest otwarcie się w medytacji na przepływ radości, miłości, szczęscia, czystego światła. Wtedy pozwalasz,żeby płynęło przez Ciebie d innych. Dajesz coś dobrego i nie bierzesz w zamian syfu.
Tylko to możesz skontrolować, czy dajesz, czy bierzesz.

Ola22

  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-21, 19:50:18 »
Leszku,
Odnośnie tego co napisałeś, czuje że jeśli nie będę się wczuwać i kontrolować wszystkiego wokół to nie będę odróżniać tego syfu od niesyfu ( nieprzytomności od przytomności ). Wydaje mi się, że jak sobie to odpuszczę i będę po prostu spokojna to cały ten syf mnie zaleje. Ogółem mam tendencje do zasysania wszystkiego do siebie, a jak będę spokojna to już w ogóle czuje, że będę zamulona siedzieć w bagnie i nawet nie poczuje że to bagno. Kontrola i wczuwanie na nic się nie zda żeby tego uniknąć ? Wydaje mi się że to pomaga to odróżnić.
O np. ostatnio gdzieś tam Sebastian pisał że siedział obok faceta, który był tak nieprzytomny, że nie mógł obok niego wysiedzieć. I tak Sebastian to musiał poczuć, zanalizować i się odciąć. Da się w ogóle rozwijać duchowo nie będąc wrażliwym ? Czy wobec takich sytuacji można być po prostu spokojnym, i czyjeś wzorce mogą nas nie ruszać ? Da się w ogóle odróżnić syf od niesyfu będąc spokojnym i nie wchodzić w to (analizować, porównywać itd...) ? Przecież w takich codziennych sytuacjach nie jestem w stanie medytacyjnym.

Michał

  • Wiadomości: 108
  • Michał Blachowski
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-21, 16:20:26 »
Super, dzięki :))

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-21, 12:48:45 »
Bardzo dobra :))