Autor Wątek: Technika Uwalniania Lestera Levensona  (Przeczytany 54406 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-18, 22:01:14 »
Felicite
Ciekaw jestem co o tym sądzisz.
Nasze emocje najczęściej ujawniają się w kontaktach z ludźmi. Wtedy pojawia się stres, jak nam coś nie wychodzi, poczucie wstydu, kiedy okazuje sie że sie "zbłaźniliśmy". Wtedy, ja np jestem świadomy emocji, przyznaję się przed sobą, ale zachowuję się jakbym chciał je ukryć przed innymi. Co z takim mechanizm ukrywania swoich wad, słabości przed innymi ludźmi. Bo są obawy, jak oni zareagują, poczują się lepsi, ważniejsi, czy też np. nie zechcą to w najbliższym czasie wykorzystać przeciwko nam. Jak to się ma do akceptowania swoich emocji?

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-18, 19:23:53 »
 Feli
 Dziękuję:)
 Tak w ogóle to widzę, że cała ta sprawa z uwalnianiem jest jednak trudna, skoro nawet ludzie po tylu zajęciach nadal mają problemy, a ja sie dziwiłam, że mi nie idzie ;) Niby to takie intuicyjne i naturalne, ale widocznie umysł musi to zaakceptować, a może też chodzi i o to, żeby umysł się wyłączył i żeby skupić się na odczuwaniu, a nie na myśleniu. Intelektualnie rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi, tylko w praktyce jeszcze mam problemy. Mam problem z akceptacją emocji, z gniewem i złością radzę sobie lepiej, niż  ze zranieniem, żalem, bólem odrzucenia, związanym z porzuceniem. Rzeczywiście blokuję to, zaciskam mięsnie i dlatego te emocje cały czas jakoś tam wracają. No i zapewne trzyma je jeszcze we mnie poczucie braku, nieuwolnione pragnienia. Jutro się spotkam z Hydrozagadką, może od niej się czegoś nauczę, bo zdaje się, że uczyła się trochę TU od Ciebie:)

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-18, 19:04:41 »
Feli,

fajnie, dzieki :-)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-18, 16:12:06 »
Dziewczyny, ok, napiszę do Was na priv w najbliższym czasie :)

Jasne, że przeczytałam cały wątek ze dwa albo i trzy razy ;) Przeczytam i czwarty raz...

Jeśli cos jest dla nas zupełnie nowe, to warto rzeczywiście czytać kilka razy [oczywiście, jesli uznamy, że coś jest tego warte :)], bo umysł ma tendencje do nie zauważania tego, co dla niego niewygodne.
A uwalnianie to coś naprawdę nowego dla większości umysłów ;)
Po pierwsze dlatego, że uwalnianie to zupełnie nowy sposób (dla większości osób dorosłych, bo dla dzieci nieskażonych przystosowaniem jest on naturalny) postępowania z emocjami i innymi odczuciami (akceptuje się je, a one odchodzą, a nie jak do tej pory - tłumi bądź wyraża).
A w ogóle w uwalnianiu chodzi o zupełnie nowe, niezrozumiałe dla umysłu, podejście do problemów, niechcianych emocji, dolegliwości fizycznych, itd. Do tej pory postepowaliśmy z nimi w ten sposób: uciekaliśmy, walczyliśmy, omijaliśmy, chcieliśmy jak najszybciej się tego pozbyć, itd., a teraz mamy to przyjmować więcej i więcej, wchodzić i jeszcze się w tym relaksować. No coś takiego! ;)
To dla umysłu nie do przyjęcia, dlatego się przed tym broni :)
Znam osobę, która jest po warsztatach TU, chodziła na środowe spotkania z Adamem, po seminariach u niego i na pewno po choć jednych warsztatach dla zaawansowanych (tyle wiem, bo tam go spotkałam, ale może i był więcej razy :) i nadal, po tylu zajęciach nie czaił na czym tak naprawdę to polega. A takich osób możę być dużo więcej, przyjmując że on ujawnił się nie dlatego, że jest niejarzący, ale dlatego że po prostu jest odważny i zadaje pytania, gdy mu coś nie pasuje (a gość ma faktycznie wysoką samoocenę).
To tylko pokazuje, jak umysł się przed tym broni i że naprawdę trzeba uważać na to, by czegoś źle nie zrozumieć, zwłaszcza, gdy samemu się uczy :)

Heh, taki przykład przyszedł mi do głowy:
Gdy mówimy: Uwolnij radość, to co myślimy? Że zaraz ten ktoś poczuje radość i będzie się cieszył (dlatego Coca Cola wykorzystuje ten slogan jako reklamę).
A gdy mówimy: Uwolnij smutek, to myślimy odwrotnie: że ten smutek sobie zaraz pójdzie.
A tymczasem nie ma tu różnicy. Jak coś uwalniasz, to musisz to poczuć, nie ma siły :) Trzeba pozwolić się temu opanować i nie-działać. A wtedy to odejdzie. Jeśli tylko nie będziemy tego podtrzymywać. A podtrzymywać można bądż to przywiązaniem (np. do radości jesteśmy przywiązani, dlatego nie odchodzi, bo jej nie pozwalamy zazwyczaj), bądź awersją (np. do smutku - tutaj działa to tak, że nie chcemy go czuć, więc zaciskamy mięśnie, blokujemy się na jego odczuwanie. I to go zatrzymuje w nas).

***

Jeszcze kilka słów a propos pytania Ingi, dlaczego DDA/DDTR może być ciężko stosować tę metodę, bez równoczesnej pracy nad tym syndromem.
Oprócz kwestii wyparcia chodzi  jeszcze o to, że uwalnianie to pozwalanie, poddanie się, czyli całkowite puszczenie kontroli. A żeby puścić kontrolę  (poddać się, w domyśle - Bogu) trzeba mieć zaufanie, że cokolwiek się stanie, będzie ok, że będzie dobrze. Gdy nie ma zaufania do Siły Wyższej (gdy ma się spaczony jej oraz) to trudno coś takiego zrobić. Lęk jest wtedy zbyt duży.
A DDA/DDTR brak jest zaufania. Podświadomie utożsamia Boga z rodzicem (rodzicami), więc trudno się dziwić, że jest całe napięte od kontroli siebie i otoczenia i że nie chce jej puścić.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-18, 13:54:45 »
Mateusz,

dziekuje Ci za fajne wskazowki, na pewno cos jest na rzeczy. Z ta moja akceptacja albo raczej nieakceptacja kobiecosci. Niby to czulam i "wiedzialam", ale ewidentnie musialam to od kogos uslyszec chociazby literami, widocznie  mialam duzy opor przed jasnym uswiadomieniem sobie tego.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-18, 09:08:27 »
Mateusz
 Całkiem niedawno miałam sesję EFT w temacie złości i obrzydzenia dla swoich narządów rodnych, więc podstawowe wzorce się zgadzają. Spróbuję jeszcze pomedytować na kolory i podziałać z afirmacjami podczas przykładania ręki w okolice czakry, to może chyba pomóc. Dzięki :)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-17, 21:00:47 »
Indra i Amelka
Dobrze było by jakoś doenegetyzować czakrę seksualną, może podstawę też. Może odpowiednia muzyka, mantry, medytacje kolorami, np. Leszka, czy zwyczajnie z przykładaniem ręki do czakry i wypowiadaniem afirmacji.

Jeśli chodzi o wzorce to mi się nasuwają takie skojarzenia: odrzucanie swojej seksualności, kobiecości, uznawanie tej części ciała za nieczyste, grzeszne, niegodne. Jakieś potępianie.
Trzeba więc w tej medytacji afirmować sobie, pozytywne podejście do tej części ciała. zaakceptować, polubić, pokochać.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-17, 10:34:35 »
Indra,

na mnie Macmiror nie zadzialal, natomiast Flumycon tak. Mam nadzieje...

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-17, 10:03:32 »
5 miesięcy? Masakra... miałam posiew z szyjki macicy, ale nic nie wykazał. U mnie infekcja ma najpewniej charakter grzybiczny, ewentualnie mieszany, no ale w posiewie nic nie wyszło. Obecnie leczę się globulkami Macmiror, zobaczę, co będzie potem... mam nadzieję, że pomoże.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-17, 01:14:54 »
Indrus,

nie wiem czy podjelas jakies leczenie? chyba powinnas miec zrobiony posiew zeby sprawdzic rodzaj bakterii i miec odpowiednio dobrany lek. Ja wlasnie zakonczylam leczenie. Trwalo 5 miesiecy!( bo jak choroba przewlekla to tez leczenie mialo charakter przewlekly) Chyba pomoglo. Jeszcze nie bylam na kontroli, ale dobrze wiem ze jesli nie rozprawie sie z przyczyna natury psychicznej to to badziewie powroci, dlatego tak mi zalezy na tych informacjach od Felci.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-17, 01:08:41 »
Felicite,

dolaczam sie do prosby Indrusi, jesli chodzi o infekcje pochwy :-(  Bardzo prosze...
Obie mamy wlasciwie identyczny problem ( odrzucenie przez mezczyzne ) i taka sama dolegliwosc fizyczna i te dwie rzeczy na pewno maja zwiazek ze soba. Ta informacja od Ciebie moglaby pomoc, sa na to duze szanse! :-)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-16, 23:50:14 »
 No właśnie staram się w ten ból tak wchodzić, ale chyba jeszcze blokuję, bo zaciskam mięsnie brzucha mimowolnie. Potem oczywiscie rozluzniam, ale to jednak nie jest chyba to... Dziwne, że jest ten ból, bo to nie jest mój czas na menstruacje, no ale co poradzę. Muszę to zaakceptować ;)
Gdybyś mogła z tej książki udzielic mi info na temat przyczyny bólu i zakażenia pochwy to bylabym wdzięczna! Bo właśnie się na infekcję kobiecą leczę, może ma to coś wspólnego. Pewnie ma, bo ogólnie przerabiam temat odrzucenia ze strony mężczyzny i zapewne te problemy sie na siebie jakoś nakładają.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-16, 23:39:44 »
Indra, a robisz tak, że "wchodzisz" w te bóle jak w dym? Przyjmujesz je, "relaksujesz się" w nich i pozwalasz się im owładnąć całkowicie? Pozwalasz, by Cie trzymały nawet do końca życia i jeden dzień dłużej? ;) tak właśnie trzeba robić z bólem. Da się! :)
Tylko trzeba wyćwiczyć podejście i uwalniać emocje, które się pojawiają przy okazji.
Z takich przykładów motywacyjnych, to Karola mówiła, że uwolniła się od bólu menstr. za pomocą TU (chyba tez pisała o tym) :)

Kiedyś pytałaś, co oznaczają bóle menstr. Mam fajną książkę w domu o metafizycznych przyczynach chorób, jeśli chcesz, to mogę zrobić Ci zdjęcie odpowiednich stron i wysłać mailem. (wtedy, gdy to pisałaś, nie było mnie w domu, więc nie mogłam Ci pomóc)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-16, 23:29:43 »
To prawda, że w tych momentach coś innego się pojawia, własnie rozczarowanie i lęk, czy złość, że nigdy tematu nie uzdrowię i że na zawsze zostanę w czarnej dupie zranionego serca :/  Co ciekawe pojawiają mi się ostatnio jakieś masakryczne bóle menstruacyjne, od jakichś dwóch dni, a jestem w środku cyklu i okres się nawet nie powinien zbliżać. Próbowałam te bóle uwalniac, ale póki co nędznie mi idzie. Spróbuję zwyczajnie wrzucić na luz, nie spinać się i nie presjować, że uzdrowić temat muszę w dzień czy dwa. Nie wszystko od razu...Dziękuję Ci :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-16, 22:59:06 »
chciałam jak najszybciej pozbyć się emocji, ale chyba nie  o to chodzi

Zdecydowanie nie o to chodzi, Indirko :)
Jeszcze coś do Twojego poprzedniego pytania (o "uciekaniu" emocji) dopiszę, bo może też chodzić o coś takiego:
Kiedy chcesz coś konkretnego uwolnić, a to się "chowa", to wtedy przecież nie czujesz pustki emocjonalnej, tylko masz jakieś odczucia, inne emocje, które pojawiają się w reakcji na to zdarzenie (czyli na to, że tamta uwalniana emocja uciekła.
Zaobserwuj, co to jest. Może to jest wkurzenie (złość), że to uciekło, a może lęk, że nigdy tego nie uwolnisz, a może żal, smutek, itd. I podążaj za tym. Czyli bądź uważna. Wyczuj tę emocję i pozwól jej trwać. Pozwól,by samo się działo, Ty tylko obserwuj i rozluźniaj mięśnie (nie-działaj).
Bo w uwalnianiu chodzi o to, by samo się działo, a nie o to, żeby kontrolować: teraz ta emocja i tylko ta! Przecież żeby coś puścić, trzeba czasem, a nawet często pozwolić odejść czemuś innemu. Nie możesz kierować tym procesem, bo to nie wyjdzie. Czyli puść kontrolę i poddaj się :)