Autor Wątek: Technika Uwalniania Lestera Levensona  (Przeczytany 54355 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 14:08:42 »
Indra, lubię słuchać Grzesiaka po "przemianie" :))
Tego akurat teraz nie mam okazji otworzyć, ale w niedalekiej przyszłości posłucham (a być może już słuchałam).
Cieszę się, że facet wreszcie zaskoczył, że szczerość i bycie zawsze prawdziwym jest The Best :D (bo dobrze umie naświetlać swój punkt widzenia, jest w tym naprawdę dobry i może pociągnąć za sobą wielu ludzi ) :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-24, 13:43:28 »
Wrzucę tutaj, bo chyba nawet pasuje :)
Fajny fragment wypowiedzi Mateusza Grzesiaka, autora "EGO-rcyzmów", inspirujące to!

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=8G2vJPtOhSw

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-24, 13:26:35 »
Inga,

brawo i teraz tak samo ze złością trza zrobić.:)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 13:19:15 »
Inga, wspaniale, gratulacje!
Twoje doświadczenie potwierdza to, co ja też coraz częściej zauważam. Że nawet ból niesie jakieś informacje i nie warto przed nim uciekać. Bo gdy spełni swoją rolę (czyli dojdzie do nas ta informacja), to po prostu znika. A człowiek będąc nieświadomy, zwalcza ból, chorobę nie zdając sobie sprawy z tego, że ścina głowę posłańcowi, którego zadaniem było dostarczenie cennych wskazówek ;)
Tak swoją drogą, to coraz bardziej doceniam ciało i jego rolę w życiu i na ścieżce RD :))

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 08:27:57 »
Czytałam na tym forum że kiedyś ktoś zastosował technike uwalniania w przypadku oparzenia się.
Ja wczoraj sobie oparzyłam palec i bolał mnie tak że go musiałam włożyć do zimnej wody.
i wtedy sobie przypomniałam o tym co tu przeczytałam. zastanowiłam się nad tym co czuję. Przyszło mi na myśl że boli mnie po to abym coś czuła, bo jak włozyłam palec do wody i przestało boleć to poczułam pustkę. Przypomniało mi się jak mnie hipnotyzowali i wmawiali że czuję wtedy gdy boli, że ból to uczucie, że na tym polega odczuwanie.
Postanowiłam wyciągnąć palca z wody po to aby mieć to czucie, aby wyjść z pustki uczuciowej. Wyciągnęłam i czekam na ból. Ból się nie pojawił a zaczerwienienie bardzo szybko zeszło.
Przy takim oparzeniu powinno mnie boleć ze 2 godziny.
To moje pierwsze takie cudowne wyzdrowienie.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-01, 17:06:28 »
Z wzajemnością - z tym wszystkim co napisałaś, zwłaszcza z ciepłymi uczuciami :)

:D

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-30, 19:45:46 »
Felicite
Miło mi :)
Z wzajemnością - z tym wszystkim co napisałaś, zwłaszcza z ciepłymi uczuciami :)

 

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-30, 15:18:11 »
Felicite
Myślę tak samo jak piszesz. Dzięki za zwrócenie uwagi na pracę z emocjami, ciekawe wyjasnienia i w ogóle, piszesz tak cudownie, jasno i lekko, że z przyjemnością się ciebie czyta :)

Dziękuję, Mateo, że podzieliłeś się ze mną swoimi odczuciami :) To dla mnie ważne (akceptacja i docenienie przez innych jest bardzo potrzebne mojej wewnętrznej nastolatce :).
I bardzo miłe :D
Ja z kolei w stosunku do Ciebie (jak już sobie piszemy tutaj takie różne rzeczy, hi hi) mam bardzo ciepłe uczucia. Dużo uczę się od Ciebie; szczególnie (bo nie tylko) podoba mi się Twoja bezpretensjonalność, szczerość, otwartość i umiejętność przyznania się do błędu.
To bardzo cenne cechy, zwłaszcza na ścieżce RD :)

Akceptacja- myślę, że ja to słowo rozumiem tak jak piszesz. Nie wiem czy to też ujęłaś, ale ja przy akceptacji oprócz tego co napisałaś mam na myśli taką treść: przyjmuję "to", że to mi nie przeszkadza, zgadzam się z tym, ale też nie potwierdzam czy zatwierdzam nadając temu rangę, jak to się robi poprzez przybicie pieczątki, czy zatwierdza do realizacji.

Myślę że taka jest treść słowa akceptacja w uzdrawianiu. A jakie jest Twoje zdanie?

Fajnie to wyjaśniłeś :) Ja też tak to czuję. Ja bym jeszcze dodała, że zgadzam się na to (na istnienie tego), choć niekoniecznie muszę to wybrać (bo to inna sprawa).
Twoje słowa skojarzyły mi się z maksymą (zdaje się O. de Mello): „Niczego się nie wyrzekać, do niczego się nie przywiązywać”.
Bardzo mi się podoba taka postawa :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-30, 08:51:51 »
Mateusz
Ja nie przypominam sobie niczego związanego z tobą z okresu zakonnego.
Tę misję mam z Atlantydy lub z jeszcze starszego okresu.
Ja na podstawie obrazów nie potrafię sobie niczego przypomnieć,mogę to zrobić idąc po uczuciach.

Wiem, też że czegoś ci naobiecywałam.
A teraz tu na forum, publicznie odwołuję te obietnice, stwierdzając że nie dam ci niczego, więc już na to nie czekaj.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-29, 16:58:08 »
Ale fajni jestescie :-))

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-29, 14:05:00 »
Inga
A to ciekawe z tą karmą, bo ja jak do tej pory oprócz podobieństwa obciążeń, nie przypomniałem sobie żebyśmy mieli ze sobą karmę, choć kilka dni temu zainteresowało mnie zdjęcie znanej świętej i zastanawiałem się co mnie z nią łączy, więc wszystko możliwe. Jak chcesz, możesz spokojnie napisać tu, czy na priv, to może ja coś znajdę i oczyszczę.

Co do wcześniejszego mojego postu, to napiszę, że nie wspomniałem o tym, ale Twój głos jest bardzo cenny w dyskusji i jestem Ci wdzięczny za dzielenie się.
Czasem na pewne sprawy patrzy sie pobieżnie, a tu przydaje się większe uświadomienie, czy zwrócenie na coś uwagi, co Ty właśnie robisz. Tak więc bardzo dobrze piszesz. Oczywiscie  o tym analizowaniu to pisałem tylko w kontekscie tego wątku.
 
« Ostatnia zmiana: 2012-06-29, 14:07:50 wysłana przez Mateusz »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-29, 13:41:27 »
Mateusz
odwdzięczę się i napiszę ci że my mamy ze sobą niezbyt dobrą karmę, ja np mam misję doprowadzenia cię do Boga, ale na szczęście czyści się między nami, co mnie bardzo cieszy.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-29, 13:35:42 »
Inga
. Dla kogoś innego, ten proces nie musi się odbywać, i nie trzeba tego tak analizować na czynniki pierwsze.

Nie wiedziałam.
 Myślałam że każdy musi tak jak ja wszystko rozebrać na czynniki pierwsze aby potem spowrotem to składać.
I dlatego daję rady innym takie jakie mnie by pomogły.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-29, 13:25:50 »
Inga
Mam chwilę czasu i zrobię to za Ciebie, wyjaśnie o co Ci chodziło, bo myślę, że dobrze Cię rozumiem. Ach dzięki Ci kochana intuicjo.
Inga, Ty ponieważ byłaś zniewalana i tworzyłaś sobie swój świat, sztuczną osobowość  i jeszcze dalej w tym stylu, to teraz masz potrzebę, żeby móc sie swobodnie wypowiedzieć, wyrazić to co czujesz i myślisz przed innymi, którzy Cię w pełni zaakceptuję. I nie powiedzą: Inga, to jest złe, musisz to zmienić, bo to i owo. Ale powiedzą: Inga, to jest w porządku, że tak myslisz, czujesz itd., masz do tego pełne prawo, jesteś w pełni akceptowana. To dlatego u ciebie pojawiło się odczucie, że nie tylko chodzi o akceptację wad, ale przyznanie się, że Ty sama czegos nieakceptujesz. Pozwalasz sobie odczuwać nieakceptację; "akceptujesz nieakceptowanie". Dla kogoś innego, ten proces nie musi się odbywać, i nie trzeba tego tak analizować na czynniki pierwsze. Ale Ty sobie właśnie potrzebujesz przyzwolić na to, że nie chcesz się zmieniać, że czegoś nieakceptujesz. Co więcej Ty chcesz, żeby ktoś inny uznał, że Ty tak właśnie masz.

Felicite
Myślę tak samo jak piszesz. Dzięki za zwrócenie uwagi na pracę z emocjami, ciekawe wyjasnienia i w ogóle, piszesz tak cudownie, jasno i lekko, że z przyjemnością się ciebie czyta :)

Akceptacja- myślę, że ja to słowo rozumiem tak jak piszesz. Nie wiem czy to też ujęłaś, ale ja przy akceptacji oprócz tego co napisałaś mam na myśli taką treść: przyjmuję "to", że to mi nie przeszkadza, zgadzam się z tym, ale też nie potwierdzam czy zatwierdzam nadając temu rangę, jak to się robi poprzez przybicie pieczątki, czy zatwierdza do realizacji.

Myślę że taka jest treść słowa akceptacja w uzdrawianiu. A jakie jest Twoje zdanie?
« Ostatnia zmiana: 2012-06-29, 13:27:40 wysłana przez Mateusz »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-29, 11:54:01 »
Wydaje mi się że terapia którą stosuje mój terapeuta jest bardzo podobna do tego w jaki sposób ty się uzdrawiasz i dlatego wszystko co piszesz jest dla mnie prawdziwe i oczywiste.
On do dziecka wewnętrznego podchodzi też tak samo jak ty.