Inga
Mam chwilę czasu i zrobię to za Ciebie, wyjaśnie o co Ci chodziło, bo myślę, że dobrze Cię rozumiem. Ach dzięki Ci kochana intuicjo.
Inga, Ty ponieważ byłaś zniewalana i tworzyłaś sobie swój świat, sztuczną osobowość i jeszcze dalej w tym stylu, to teraz masz potrzebę, żeby móc sie swobodnie wypowiedzieć, wyrazić to co czujesz i myślisz przed innymi, którzy Cię w pełni zaakceptuję. I nie powiedzą: Inga, to jest złe, musisz to zmienić, bo to i owo. Ale powiedzą: Inga, to jest w porządku, że tak myslisz, czujesz itd., masz do tego pełne prawo, jesteś w pełni akceptowana. To dlatego u ciebie pojawiło się odczucie, że nie tylko chodzi o akceptację wad, ale przyznanie się, że Ty sama czegos nieakceptujesz. Pozwalasz sobie odczuwać nieakceptację; "akceptujesz nieakceptowanie". Dla kogoś innego, ten proces nie musi się odbywać, i nie trzeba tego tak analizować na czynniki pierwsze. Ale Ty sobie właśnie potrzebujesz przyzwolić na to, że nie chcesz się zmieniać, że czegoś nieakceptujesz. Co więcej Ty chcesz, żeby ktoś inny uznał, że Ty tak właśnie masz.
Felicite
Myślę tak samo jak piszesz. Dzięki za zwrócenie uwagi na pracę z emocjami, ciekawe wyjasnienia i w ogóle, piszesz tak cudownie, jasno i lekko, że z przyjemnością się ciebie czyta

Akceptacja- myślę, że ja to słowo rozumiem tak jak piszesz. Nie wiem czy to też ujęłaś, ale ja przy akceptacji oprócz tego co napisałaś mam na myśli taką treść: przyjmuję "to", że to mi nie przeszkadza, zgadzam się z tym, ale też nie potwierdzam czy zatwierdzam nadając temu rangę, jak to się robi poprzez przybicie pieczątki, czy zatwierdza do realizacji.
Myślę że taka jest treść słowa akceptacja w uzdrawianiu. A jakie jest Twoje zdanie?