Tak sobie myślę, że być może Indze - przynajmniej w części - chodziło o "koncentrację uwagi na...".
W technice uwalniania emocji, o której pisała Inga, koncentruje się uwagę na negatywnych emocjach wobec siebie, akceptuje się je, czyli pozwala im być takimi, jakie są. Natomiast w technikach, nazwijmy je "akceptacją siebie pomimo... (wad, itd.)" koncentruje się na pozytywnych uczuciach wobec siebie, oczywiście nie wypierając negatywów (czyli warunek akceptacji tych odczuć jest spełniony, bo pozwala się im być).
Oba podejścia prowadzą jednak do tego samego: do akceptacji siebie z wszelkimi niedoskonałościami. Tak więc ja nie widzę sprzeczności pomiędzy tym, co napisał Mateusz i co pisała Inga, bo M. odnosił się do ogółu (do skutku), natomiast I. do szczegółu (do konkretnego sposobu postępowania).
Indra,
to co dla innych dobre, niekoniecznie musi takie być dla Ciebie. I odwrotnie

Dlatego nie ma co żałować, że afki pisemne u Ciebie nie działają. Pewnie są inne metody, które przyniosą/przynoszą Ci dużo więcej pożytku niż pisanie afirmacji.
Nie musimy być tacy sami. Różnorodność jest piękna

Na mnie też to nigdy nie działało. Aż w końcu przestałam się do tego przekonywać i otwarłam się na lepsze dla mnie metody

Dla mnie pisanie afirmacji to coś mechanicznego, kojarzy mi się bardzo schematycznie. A ja nie lubię schematów

Lubię elastyczność, swobodę i działanie intuicyjne. I takie podejście u mnie daje dobre rezultaty. Dlatego bardzo się cieszę, że nigdy nie przekonałam się do tradycyjnego pisania afek
