Autor Wątek: Technika Uwalniania Lestera Levensona  (Przeczytany 54358 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-29, 11:13:22 »
Inga,
czyli wygląda na to, że ja na początku dobrze Cię rozumiałam (intuicyjnie), ale potem zmyliły mnie pewne Twoje wypowiedzi. I zaczęłam się zastanawiać, czy ja aby dobrze Cię zrozumiałam (umysł włączył się do akcji ;) i dopytywać.
Teraz, gdy wyjaśniłaś, o co chodzi, nie mam już wątpliwości.
Wspieram, żeby sytuacja z tym człowiekim rozwiązała się zgodnie z ND :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-29, 08:36:11 »
Felicite
Do mnie w pracy wprowadził się człowiek podobny do mojego ojca i już jest między nami konflikt. On jest na mnie wściekły, a ja się go boję i czuję się winna.
Piszę to wszystko w pracy w pośpiechu będąc w silnym stresie, więc piszę skrótowo i niejasno i stąd się wzięło to nieporozumienie, zwłaszcza że co chwila wchodzi interesant i mi przerywa tok myślowy.
Zgadzam się w pełni ze wszystkim co piszesz .
W technice uwalniania właśnie chodzi o akceptację siebie z wadami.
Mnie też nie udawało się akceptować swoich wad bezpośrednio i ja nie znam żadnych konkretnych technik a wyjaśnianie o co mi w tym chodziło jest dość skomplikowane.
Z tą odwrotnością to też dużo wyjaśniania, ale tu przykładem o co mi chodziło może być ta sytuacja z terapeutą którą opisałam.
Co do pozostałych pytań, musiałabym wyjaśniać bardzo długo i zawile o co mi chodziło. Myślę że szkoda na to czasu bo to nie wniesie niczego pozytywnego.
Na napisanie tego krótkiego tekstu przeznaczyłam 1,5 godziny, bo co chwila mi ktoś przerywa i już mam dość. Tak mam w zyciu że nigdy nie mogę robic tego co bym chciała, bo zawsze są jakieś przeszkody.
Pewnie znów zostanę źle zrozumiana ale nie mam warunków aby pisać jasno, bo mam na pisanie przerwy 10 sekundowe.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 19:53:21 »
Ciekawy ten artykuł o skali poziomu energii, bardzo mnie to zainteresowało.

 Jeśli o afirmacje chodzi to uważam je za generalnie fajną metodę, ale nie dla mnie. Może jestem za mało zaawansowana, bo mam problem z uważnością- podczas pisania uciekałam umysłem w zastanawianie się, co powinnam kupić na obiad, że trzeba wynieść śmieci, itp. itd. Mogłam myśleć o wszystkim, tylko nie o tym, nad czym się powinnam skupić. Więc dałam sobie z tym spokój, nie chciałam na siłę się tym cisnąć. Może na lepsze mi wyjdzie, jak będę się wiecej modlić.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-28, 18:52:01 »
O skali Poziomu Energii  opracowanej przez Davida Hawkinsa w Technice Uwalniania:
http://happy-firewalker.blogspot.com/2010/03/dr-david-hawkins-reading-list.html
W różnych tematach można być w różnych miejscach na skali.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-28, 18:39:55 »
Co do pisania afirmacji, dla jednych to schematyczność, dla innych kontakt przez ciało, systematyczność i uważność.
U wielu osób więcej wychodzi, gdy jest kolumna reakcji dla podświadomości podczas pisania, to jest przestrzeń na kontakt ze sobą w stanie medytacyjnym.


Sylvia, co do mojego poglądu na temat afirmowania - wyjaśniłam to w odpowiedzi do Clinta. Być może to rzuci na tę kwestię nieco więcej światła, bo wcześniej wyraziłam się zbyt lakonicznie.
I żeby nie było niedomówień: nie twierdzę, że wszystkie afirmujące osoby działają jak automaty. Nie mam nic przeciwko afirmacjom. Przeciwnie, sama je stosuję.

Dobrze, ze wyjaśniłaś o co tobie chodzi tak naprawdę z afirmacjami, bo inaczej to wyglądało by na "jestem za, a nawet przeciw",
tylko, że odwrotnie, najpierw przeciw, a później za.


Inga
"W kolumnie reakcji jakoś mało co mi zwykle wychodziło, w trakcie pisania umysł mi gdzieś uciekał w jakieś pierdoły, nie mogłam skupić uwagi."

Umysł jest  całym ciele. Traumy w ciele czasami nakazuj uciekać z ciała i umysłu, a systematyczne skupienie pokazuje ucieczkę od tu i teraz.
U niektórych korzystanie z EFT nie wykracza poza obszar emocjonalno-mentalny. Poszerzanie płynięcie przez koronę wymaga innych metod np. medytacji i modlitw oraz uzdrawiania związku z Bogiem.
« Ostatnia zmiana: 2012-06-28, 18:43:06 wysłana przez Sylvia »

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 14:45:41 »
Mamy dokładnie to samo odczucie na temat pisania afirmacji, dla mnie to też jest sztywne i schematyczne. Może po prostu nie umiałam działać z nim w sposób nie-mechaniczny, ale ok, widocznie to nie jest dla mnie dobra metoda. Dość dobrze u mnie się sprawdza Radykalne Wybaczanie, próbuję sił z EFT- podoba mi się, fajna metoda, modlitwy też mocno pozytywnie czuję, ciekawe tylko ile trafia do wyższej instacji, bo mogę mieć poblokowaną koronę ;) Próbuję też uskuteczniać TU, bardzo mi się podoba idea tej metody, bo jest taka prosta i myślę, że szybko i dobrze działa. Na razie jeszcze średnio mi to wychodzi, ale nie zrażam się, będę próbowała dalej :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-28, 13:51:46 »
Tak sobie myślę, że być może Indze - przynajmniej w części - chodziło o "koncentrację uwagi na...".
W technice uwalniania emocji, o której pisała Inga, koncentruje się uwagę na negatywnych emocjach wobec siebie, akceptuje się je, czyli pozwala im być takimi, jakie są. Natomiast w technikach, nazwijmy je "akceptacją siebie pomimo... (wad, itd.)" koncentruje się na pozytywnych uczuciach wobec siebie, oczywiście nie wypierając negatywów (czyli warunek akceptacji tych odczuć jest spełniony, bo pozwala się im być).
Oba podejścia prowadzą jednak do tego samego: do akceptacji siebie z wszelkimi niedoskonałościami. Tak więc ja nie widzę sprzeczności pomiędzy tym, co napisał Mateusz i co pisała Inga, bo M. odnosił się do ogółu (do skutku), natomiast I. do szczegółu (do konkretnego sposobu postępowania).

Indra,
to co dla innych dobre, niekoniecznie musi takie być dla Ciebie. I odwrotnie :) Dlatego nie ma co żałować, że afki pisemne u Ciebie nie działają. Pewnie są inne metody, które przyniosą/przynoszą Ci dużo więcej pożytku niż pisanie afirmacji.
Nie musimy być tacy sami. Różnorodność jest piękna :)
Na mnie też to nigdy nie działało. Aż w końcu przestałam się do tego przekonywać i otwarłam się na lepsze dla mnie metody :)
Dla mnie pisanie afirmacji to coś mechanicznego, kojarzy mi się bardzo schematycznie. A ja nie lubię schematów :P Lubię elastyczność, swobodę i działanie intuicyjne. I takie podejście u mnie daje dobre rezultaty. Dlatego bardzo się cieszę, że nigdy nie przekonałam się do tradycyjnego pisania afek :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 11:45:31 »
No właśnie zle się wyraziłam, bo nie chodziło mi o akceptację z intelektu- wiadomo, że to nie działa. Wydawało mi się, że Indze chodzi o wewnętrzne dochodzenie do akceptacji, coś na zasadzie, że mówię sobie, iż coś akceptuję i odpuszczam to. Pytanie tylko, na ile to może być skuteczne bez uwolnienia emocji. Z mojego własnego doświadczenia wynika, że bez uwolnienia emocjo daleko się nie zajedzie, bo one cały czas wracają i wracają i wracają :/ ale tutaj mogę mówić tylko za samą siebie, może innym to jakoś szybciej i łatwiej wychodzi i wystarcza im tylko podjecie wewnętrznej decyzji o zaakceptowaniu czegoś.

Co do afirmacji to ni cholery nie umiem z nimi pracować pisemnie. W kolumnie reakcji jakoś mało co mi zwykle wychodziło, w trakcie pisania umysł mi gdzieś uciekał w jakieś pierdoły, nie mogłam skupić uwagi. Niestety nie odnajduję się w tej metodzie, a szkoda, bo chyba wielu osobom daje efekty.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-28, 11:24:19 »
Indra, pomijając to "w umyśle" [bo akceptacja nie płynie z umysłu, ale podejrzewam, że chodziło Ci o coś innego, choć do końca nie wiem :)], to takie technika różniłaby się od innych tylko formą. Choć nadal nie bardzo wiadomo, na czym dokładnie miałaby polegać, bo takie ogólniki niczego nie wyjaśniają :P

Ja to widzę tak - sposób na akceptację jest tylko jeden, bo zaakceptować można tylko w ten sposób, że powoli się być temu i wszystkim myślom i emocjom na ten temat (czyli się je uwolni), ale drogi (formy pracy) prowadzące do tego mogą się różnić. Np. można pisać afirmację, stosować kolumnę reakcji, z której wychodzą nowe afki, itd. i w ten sposób doprowadzić do stanu wolności od oczekiwań. A można to zrobić techniką uwalniania emocji. Ja uważam, że ta druga technika jest dużo szybsza i lepiej "wchodzi" ;), ale pewnie to kwestia indywidualna.
Można też połączyć obie techniki. Nic nie stoi na przeszkodzie :) Ja bardzo lubię eksperymentować. Nie lubię trzymać się sztywnych reguł, bo to mnie ogranicza.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-28, 11:03:58 »
Odnoszę wrażenie, że chodzi o akceptację w umyśle, czyli bez pisania afirmacji, tak jakby "wewnętrznie"

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-28, 10:56:09 »
Inga, no właśnie nie wiem, jak Ty to rozumiesz, ale z tego, co piszesz wynika, że jednak nie tak samo jak ja.
Np. piszesz "Akceptować swoje wady można inaczej, bezpośrednio (...)'. Twierdzisz też, że w uwalnianiu emocji nie chodzi o akceptację siebie z wadami, itd., że jest odwrotnie. Chociażby to świadczy o tym, że jednak widzimy to inaczej.

No i właśnie chciałam się dowiedzieć, co to znaczy to "bezpośrednio" wg Ciebie.
Wg mnie nie da się zaakceptować "bezpośrednio". Trzeba przejść przez wyciągnięcie na wierzch wszystkich negatywnych emocji na dany temat (czyli takich, które powodują, że się nie akceptujemy) i zaakceptowanie ich. Czyli w dobrze stosowanej afirmacji odbywa się to tak samo, jak w uwalnianiu, tylko forma jest inna.
Natomiast technika "starania się aby się zaakceptować takim jakim się jest" jest mi zupełnie nieznana. Możesz opisać na czym polega?
To wtedy będę się mogła ustosunkować do tego.



Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-28, 10:29:04 »

Z tego, co widzę, to Ty jakoś inaczej rozumiesz słowo "akceptacja". A przecież akceptacja to pozwolenie na coś, by było takie, jakie jest.
Akceptacja siebie to pozwolenie sobie być takim, jakim się jest, ze wszystkimi swoimi wadami i niedociągnięciami. To także pozwolenie na negatywne uczucia wobec siebie.
Akceptacja negatywnych odczuć wobec siebie (swoich wad) to pozwolenie tym uczuciom być (odwrotnością jest ucieczka i wypieranie).
Akceptacja swoich wad to pozwolenie im być, takimi jakimi są i pozwolenie sobie na odczuwanie swoich odczuć wobec nich.
Akceptacja to po prostu wolność od oczekiwań. Całkowita wolność.


No właśnie cały czas o tym piszę że na tym polega akceptacja.
Rozumiem to tak samo jak ty.
A jak ja wg ciebie rozumię akceptację?

Chodzi tylko o to że mozna tę akceptację uzyskiwać różnymi technikami.
I ja właśnie zapodałam 3 techniki
1. ta technika uwalniania emocji
2. afirmacji
3. starania się aby się zaakceptować takim jakim się jest

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-28, 10:18:55 »
A on mnie zaakceptował taką jaka byłam, czyli taką która nie chce się zmieniać.

Czyli zaakceptował Cię z "wadami, brakami, ograniczeniami czy słabosciami".
Piszesz dokładnie o tym samym, co Mateusz. W ogóle to, o czym piszesz, ta konkretna technika, prowadzi właśnie do akceptacji siebie z wadami, graniczeniami, itd. Przecież skutkiem pozwalania sobie na "odczucie tej nieakceptacji, tych wszystkich negatywnych uczuć jakie mamy wobec siebie, gdy siebie nie akceptujemy" (czyli to, co Ty opisujesz jako tę swoją technikę), powinna być właśnie całkowita akceptacja siebie.

Z tego, co widzę, to Ty jakoś inaczej rozumiesz słowo "akceptacja". A przecież akceptacja to pozwolenie na coś, by było takie, jakie jest.
Akceptacja siebie to pozwolenie sobie być takim, jakim się jest, ze wszystkimi swoimi wadami i niedociągnięciami. To także pozwolenie na negatywne uczucia wobec siebie.
Akceptacja negatywnych odczuć wobec siebie (swoich wad) to pozwolenie tym uczuciom być (odwrotnością jest ucieczka i wypieranie).
Akceptacja swoich wad to pozwolenie im być, takimi jakimi są i pozwolenie sobie na odczuwanie swoich odczuć wobec nich.
Akceptacja to po prostu wolność od oczekiwań. Całkowita wolność.

Akceptować swoje wady można inaczej, bezpośrednio np. poprzez staranie się aby je zaakceptować oraz poprzez pisanie afirmacji że się je akceptuje.

A jak konkretnie?
Bo wg mnie tego nie da zrobić się inaczej. Akceptacja zawsze jest akceptacją i nie zmienia się w zależności od techniki, jaką zastosujemy :P

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-28, 08:12:20 »
Inga
W tej technice może i o to chodzi jak piszesz, ale tak w ogóle chodzi o akceptację siebie ze swoimi wadami, brakami, ograniczeniami czy słabosciami.
Czyli akceptuję swoje wady itd.

A właśnie że tu jest odwrotnie o czym już wczesniej rozmawialiśmy.
W tej technice aby uzyskać akceptację, idzie się drogą prowadzącą w przeciwnym kierunku od powszechnie przyjętego i z tego względu ona jest taka inna i szokująca dla podświadomości.
Gdy po raz pierwszy na sesji oddechowej powiedziałam do terapeuty, że ja się nie chcę zmieniać, a on zamiast się zmartwić powiedział że to wspaniale- to zaczęłam się śmiać bo to był dla mnie paradoks, coś czego bym się nigdy nie spodziewała. A on mnie zaakceptował taką jaka byłam, czyli taką która nie chce się zmieniać.

Akceptować swoje wady można inaczej, bezpośrednio np. poprzez staranie się aby je zaakceptować oraz poprzez pisanie afirmacji że się je akceptuje.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-27, 18:01:27 »
Quorthon, fajnie :)
Pozdro!

Inga
W tej technice może i o to chodzi jak piszesz, ale tak w ogóle chodzi o akceptację siebie ze swoimi wadami, brakami, ograniczeniami czy słabosciami.
Czyli akceptuję swoje wady itd.

Nieporozumienie wynika z faktu, że Inga - jak zaobserwowałam - odnosi się tylko i wyłącznie do jednej techniki, która to technika ma zastosowanie zarówno w psychologii/psychiatrii, jak i w TU. Bo jest to jeden z możliwych sposobów traktowania emocji, czy innych uczuć (sposób naturalny) :)
Natomiast TU jako metoda to oczywiście nie jedna technika, ani nawet nie zbiór technik, tylko coś więcej - całościowe podejście do RD.
I - tak, jak piszesz, Mateo, oczywiście chodzi o akceptację siebie ze swoimi wadami, brakami, ograniczeniami i słabościami :)