Osoba z zaburzeniami emocjonalnymi, która doświadczała w przeszłości dużo urazów, która nie doświadczała ciepła ze strony rodziców, taka osoba nie poradzi sobie sama. Może afirmować latami, ale na niewiele się to zda moim zdaniem. Potrzebna jest pomoc specjalisty. Lub specjalistów, kilku różnych, którzy pracują w różnych nurtach. Jestem za łączeniem różnych metod pracy nad sobą.
Ja sobie poradziłem. Myśle że każdy musi poradzić sobie sam, główną robotę trzeba zrobić samemu, samemu przejść przez własną drogę korzystając chętnie z pomocy z zewnątrz.
Chłopaki piszecie na forum o rozwoju duchowym ale wasze medoty pracy jakoś nijak mają się do rozwoju duchowego.
Mariomar, ja miałem takie lęki że bałem się wychodzić z domu, pikawa mi waliła jak miałem wyjść do sklepu, w dzieciństwie czułem wszechobecne poczucie zagrożenia i zaszczucia, również w domu ojciec wróg karmiczny i zastraszona matka.
Jest ze mną o wiele wiele lepiej a od niedawna zacząłem medytować.
Kiedyś afirmowałem miesiącami, rok temu spaliłem 5 grubych zeszytów A4 całych zapisanych. Rzuciłem afirmacje bo nie przytomniałem jak piszesz, pierwze 2 tygodnie były okej, potem nie czułem tego co pisze. Najważniejsza jest zmiana świadomości, afirmacje jej nie zmieniają dlatego pisaniem afirmacji nie wyjdzie się z większych lęków.
Pamiętam jak jeszcze rok temu zawizięcie afirmowałem, nie szedłem spać jak nie poafirmowałem, robiłem to z wielką determinacją, wstawałem z łóżka i brałem do ręki długopis, często płakałem z całego tego zawzięcia i przysięgałem że sie nie poddam, szkoda mi siebie z tamtego kresu jak sobie pomyśle. Było kiepsko.
Od niedawna zacząłem medytowanie, relaksowanie się przy oglądaniu różnych filmików przedstawiających odgłosy natury i krajobrazy.
W takim stanie można nareszcie realnie rozwijać poczucie bezpieczeństwa i inne cechy, KONTEMPLOWAĆ to co chce sie w sobie rozwijać. To wspaniała technika, całe życie sie przed nią broniłem, dopiero teraz wziołem na poważnie swoje marzenia, nie chce by pozostały tylko marzeniami, chce by się stały faktem. Dlatego polecam ci relaksacje, medytacje bez względu na to co mówi Leszek czy inni, jeśli intuicja ci podpowiada ciepło że to jest dobre i powinieneś w to iść to zrób to. Głos intuicji zawsze będzie na pierwszym miejscu, jest przeznaczony dokładnie dla nas, dopasowany do naszej sytuacji i zmagań. A no i medytacja, relaksowanie się jest o tyle super że zbliża do Boga, dobrze też jednocześnie czytać coś wartościowego.
Co kolwiek byś wybrał, nie łam się, nic nie trwa wiecznie, wieczna jedynie jest miłość, także w przypadku nas wszystkich to tylko kwestia czasu zanim osiągniemy pełny spokój i zrealizujemy siebie. Nie wiem jak u was ale ta myśl zawsze mnie uspokaja gdy mam kryzys, więc się dziele.