Autor Wątek: Kundalini Joga  (Przeczytany 27932 razy)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-11-12, 13:31:24 »
Ewika, a które elementy KY cwiczylas i ile czasu im poswiecalas? Czy cwiczylas tylko dynamiczne ćwiczenia fizyczne, czy skupilas się na medytacjach, oddechu ognia oraz fizycznych ćwiczeniach statycznych?

Co do czasu ćwiczeń, to nie przesadzam z ich ilością w ciągu dnia.

Jajko

  • Wiadomości: 63
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-11-12, 11:42:30 »
"Między brwiami jest uczucie jakby ktoś tam manipulował śrubokrętem"
To nie moje określenie, ale najlepiej w tej chwili określa mój stan..  10/10

Jajko

  • Wiadomości: 63
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-11-12, 11:03:10 »
Żarówki.. :) Z mojego doświadczenia  - im dalej tym mniej bólu fizycznego. Dla mnie najcięższe były bóle kości. Widzenie?  Różnie :) Złote punkciki też czasami są. Czasami coś ala migrena - obraz w postaci fal, a potem lekkie bóle czoła. Ostatnio np. widziałem wszystko przez biało-czarne paski, takie dosyć drobne.. Mrowieją mi od jakiegoś czasu stopy. Mam nadzieję, że nie będą świecić ;)

Ewika

  • Wiadomości: 100
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-11-12, 00:34:50 »
To ja jeszcze nie miałam takich numerów :) Na początku zdarzało mi się widzieć jakieś złote punkciki, ale żadnych zjawisk psychokinetycznych na szczęście nie było. Trochę częściej przepalają mi się żarówki, ale może to tylko zbieg okoliczności. Jeszcze nie podróżowałam astralnie. Na samym początku odrzuciło mnie od jedzenia, schudłam 6 kilo, było mi niedobrze, jak mi się przebijała, to nie mogłam spać przez 3 tygodnie, byłam w jakimś dziwnym stanie umysłu, drżenia i  szumy, jak prąd wysokiego napięcia. Czułam wszystkie czakry, łącznie z tylnymi. I płonęłam od środka, ale po inicjacji w Kundalini Reiki ten żar mi przeszedł. Teraz niedawno kilka dni miałam gorąco, rozpływało się od środka, od czakr, na razie spokój. Tylko te uciski, szczególnie na czakrę 3 oka, i jeszcze słyszę ten prąd. Nie zawsze, może jak natrafia na jakąś blokadę, węzeł, to szumi intensywniej.

A jakie masz problemy z widzeniem?

Jajko

  • Wiadomości: 63
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-11-11, 22:34:04 »
Cały czas jesteś na chodzie przez te 8 miesięcy? Miałaś jakieś zabawne momenty? Mój hicior, to tak niecały rok temu - jak dotykałem klamek czy wkładałem klucz do zamka, to iskry pięknie strzelały :)

Ewika

  • Wiadomości: 100
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-11-11, 22:10:40 »
No, był hardcore, normalny zwykły człowiek trafiłby do psychiatryka.....

Jajko

  • Wiadomości: 63
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-11-11, 21:16:13 »
Mi się Kundalini 4 lata temu odpaliła (bez jogi). Mógłbym w sumie książkę napisać :) Obecnie 3 oko mi się oczyszcza. Książkowo, łącznie z "prądami" w 4 małym palcu :). Teraz to jest w sumie u mnie  plaża :) - delikatne bóle czoła, lekkie problemy z widzeniem - wakacje ;), hardcore był na początku...

Ewika

  • Wiadomości: 100
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-11-11, 21:04:37 »
Dziś mija dokładnie 8 miesięcy, jak odpaliłam sobie kundalini, pierwsze 5 miesięcy było dla mnie szokiem, lękiem i niepewnością, natomiast po zaakceptowaniu tego stanu zaczęło być łagodniej. Teraz przechodzę przyspieszony rozwój duchowy, to, co nie mogło się przebić przez prawie 20 lat, nadrobiło w ciągu tych kilku m-cy. Bóg wie, co robi i jak ma prowadzić swe owieczki, zresztą ja się modliłam o oczyszczenie i uzdrowienie i uwolnienie od różnych wzorców i odpalenie kundalini było odpowiedzią na moje modlitwy. Owszem, było drastycznie w psychice i doznaniach emocjonalnych, ale dużą rolę grała u mnie niewiedza i lęki przed nieznanym. Mało jest kompetentnych publikacji na temat tej energii, a jedyny dobry blog jest przepełniony relacjami z objawień astralnych, co potęgowało moje lęki.
Na szczęście nie zostałam jasnowidzem, ani głosicielem jakiś prawd objawionych,trzecie oko mi się nie otworzyło, choć niedogodności energetyczne, uciski na czakry, różne bóle czy dziwne bicie serca jeszcze miewam, jak i szum w głowie, ale coraz mniej. Widocznie kundalini coś mi przetransformowała. Ale ja dużo pracuję nad sobą i prawie codziennie rozpuszczam jakieś wzorce, czy to wahadłami, czy modlitwą, czy Reiki, co jakiś czas poddaję się zabiegowi wypalania węzłów karmicznych.

Czuję, że moja osobowość staje się pełniejsza, bardzo dojrzałam emocjonalnie przez ten czas. Każdy z nas ma kundalini, u większości jest ona uśpiona, a gdy odpali, to tak, jak wezbrana rzeka- jeżeli koryto jest dobrze przygotowane, mocne i bez przeszkód, to ona sobie przepłynie, nie czyniąc nikomu krzywdy. Ale jeżeli są tamy,blokady, nieprzygotowane brzegi bez umocnień- to rzeka zniszczy i wyleje i naczyni szkód.

Do wszystkiego trzeba się dobrze i kompetentnie przygotować, żeby nie było : "You reached for the secret too soon..."
Do tego właśnie służy kundalini joga, z dobrym nauczycielem.

Na koniec taka mała uwaga, dla przypomnienia: Kundalini, jak raz się odpali i przejdzie przez czakrę serca, to już jest na całe życie. To nie Reiki, które płynie na życzenie i można przestać. Kundalini się nie da zatrzymać. Wtedy trzeba się oczyszczać, bo ona wyrzuca brudy. Jak się nie posprząta, to gnije.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-11-11, 19:06:41 »
Ja ćwiczę KY od dłuższego czasu, w tym ryty tybetańskie od 25 lat, które są ćwiczeniami z KY, i żadna kundalini mi nie odpalila. Może nie potrzebnie niektórzy straszą KY.

No chyba, ze ktoś przesadza z oddechem ognia, zamiast skupić się na ćwiczeniach fizycznych.

jarojarku

  • Wiadomości: 51
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-10-28, 09:50:01 »
polecam wykonanie ćwiczenia:

https://www.youtube.com/watch?v=dGPbiFSUxnA

Jak odczucia?

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-08, 13:24:18 »
Kiedyś byłem, nadal jestem w pewnym stopniu zafascynowany tą energią.
dużo o niej czytałem, szukałem informacji na równych forach, oglądałem filmiki z YouTube z relacjami ludzi którym ona się przebudziła.

Doszedłem do wniosku, że sam jestem na nią gotowy i chciałem sobie ją odpalić.
robiłem różne medytacje w tym celu.
Po którymś razie miałem jak sądzę epizod z kundalini tak mną to wstrząsnęło i przestraszyło, że już nie chciałem jej przebudzać.

Podobno nie można mówić o pełnym przebudzeniu kundalini dopóki ona nie dojdzie do czakry serca. Jeśli nie dojdzie do serca możliwe jest cofnięcie procesu i ponowne uśpienie kundalini. Podobno sama to robi.

Kiedyś była to energia bardziej tajemnicza dziś jest dostępnych wiele więcej relacji. Stała się powszechniejsza. 
Pewnie na każdym większym forum o rozwoju duchowym znajdzie się parę osób którym ona odpaliła.
Pewnie jest to jeden z efektów ery wodnika.


Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-07-07, 23:48:39 »
"Kundalini=energia życiowa"

:) Tak podobnie to czuję. To ja chce :D Jesli to dla mnie dobre, ale nabralam checi na energie zyciowa w czystej formie ^^
I moze nawet na kundalini joge, choc mam odczucie ze u mnie wystarczy pooddychac, pomodlic sie.


Co sie zmienia gdy kundalini krazy na 100% i nie ma jakis specjalnych oporow? Ma sie wiecej energii, potrzeba mniej snu?


Mi sie to kojarzy z takim poprostu mocnym zasileniem. Z doswiadczenia obserwuje, ze gdy sa opory albo cos jest nowe to mocno sie to odczuwa, jakos cos dziwnego,
nowego, moze nawet niepokojacego albo olsniewajacego. Pozniej czlowiek sie przyzwyczaja to takiej jakosci i nie zauwaza tego. Moze nie zdawac sobie sprawy nawet jak inaczej czuja sie ludzie, ktorzy tego nie maja, albo funkcjonuja na nizszych poziomach wibracyjnych.



« Ostatnia zmiana: 2016-07-07, 23:51:40 wysłana przez Laka »

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-07-07, 21:38:58 »
"..Prawdziwi jogini, święci, wiedzą, że trzeba co najmniej 12-letniego okresu celibatu, który bezwzględnie pomaga w pełnym przebudzeniu Kundalini.."
( http://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_deeksha_i_oswiecenie.html )

To ja sobie tak myślę, że żyjąc te prawie 16 lat w celibacie od urodzenia to już się przebudziło akurat.

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-07, 21:08:11 »
Sorry, to 8 lat bedzie. i 3 miesiace dokladnie, tamtego kwietnia;)

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-07-07, 21:01:38 »
Tez mialem odpalenie kundalini, 9 lat temu, takie nagle.
Przez moze 2 lata przed tym mialem troche kontaktu z duchowoscia i ludzmi sie nia zajmujacymi i nawet sie troche z tym obylem, ale potem postanowilem wrocic do starych przyzwyczajen, wyjechalem do jednego zielonego kraju, no i mowiac krotko poczalem sie narkotyzowac, no i te de.
Raz, powiedzmy po mieszance roznych srodkow lazilem gdzies sobie mocno nabuzowany i rzucilem z wielkim przekonaniem, tak jakby modlitwe typu akt strzelisty, haslo ze chce pozostac w tym stanie na zawsze. I wtedy sie zaczelo...
Nie wiem czy to na pewno koleruje, ale zbiega sie w czasie. I to bylo jakby szedl prad w gore na cos trafial i sie rozchodzil, chyba nawet bolem. Co chwile to sie powtarzalo.
Najpierw jak sie nie moglo do konca przebic, to tak sie czulem jakos, emocjonalnie - za dokladnie nawet nie jestem w stanie powiedziec co mi wywalalo, ze takiej pokory nigdy w zyciu nie czulem jak wobec tego i moze to "ukorzenie" pomoglo mu sie przepchnac, no nie wiem;) A potem razu pewnego przeplynelo mi do samej glowy i rozlalo mi sie w niej cieplem, swobodnie.
Co do spraw technicznych, co umozliwilo to w ogole, wczesniej wykonywalem jedno cwiczenie z ksiazki "Duchowosc ciala" Lowena zwane uziemienie, ze staje sie w lekkim rozkroku, robi sklon, dotyka palcami ziemi miedzy nogami i prostuje nogi do tylu, one sie naciagaja i maja tak zaczac latac. Ale wczesniej tez cos krecilem tymi nogami, stawami, ze chyba mialem dobrze przetkane meridiany. No i oczywiscie sobie oddychaniem sie bawilem i potrafilem sie tak naoddychac, ze jakbym sobie czegos wciagnal. A potem juz tylko uziemienie, to az do samego konca. Teraz to gdzie mi tam do takiego udroznienia w nogach, itd.
A czy to mozna zauwazyc, czy trzeba byc jasnowidzem, to na poczatku jak mi to wystrzelilo to nie trzeba bylo byc. Wyraznie czulem co jakis czas jakby kule energii przemieszczajaca sie z dolu do gory i jakby sie rozplywajaca w glowie. Ale potem coraz mniej juz, a po jakis 3 miesiacach powrocily blokady, ktore sie rozplynely jak wystrzelilo.
Lipa byla straszna. Tak ze myslalem, ze mi sie to cofnelo, ale osoby jasnowidzace mowily mi, ze jest dalej. Do czubka glowy, jak u kogos oswieconego hehe. Tylko ze to cos niby ze "sciezek lewej reki" mi sie odnowilo w ogole z tym kundalini, bo to kundalini nie idzie tym kanalem co trzeba, tylko jakis z boku sobie zrobilo dla siebie. Tak slyszalem, mowiono mi... No i tez ogolnie ze to nie tylko takie znowu wysokie wibracje, ale to wiadomo ze wszystko wmacnia. To akurat nie sadze, ze ono cos zlego robi, tylko trzeba nad takimi rzeczami pracowac. Niech se juz jest to kundalini, juz wiecej z tego powodu na pewno nie odcierpie. Teraz duzo czystszy jestem, wiec wszystko jest w porzadku, do gory idziemy. Jesli chodzi o moj stan energetyczny, to raczej zle nie jest, nie jestem nisko, choc mysle ze i tak na troche zanizonym poziomie jeszcze funkcjonuje, ale to jest niebo a ziemia tak na prawde.
Ja od dawna tego nie czuje, tego kundalini, wiec jak mowie nawet myslalem ze juz nie mam tego, ale chyba po prostu plynie sobie slabiej, a na poczatku to byl wielki power.
:)