Pisałam trochę postów dotyczących pracy, problemów z tym związanych i dążeń w kierunku mojej wymarzonej pracy na teraz i w końcu zaczęło się coś konkretnego dziać!
Kilka dni temu skończyłam moje portfolio, a raczej odpuściłam - i zamiast spinać się i przejmować, że nie jest wystarczająco dobre i dorysowywać kolejne prace, zrobiłam je z tego co już miałam, zauważając, że to co już mam jest przecież wystarczająco dobre. Od jakiegoś czasu pracuję głównie nad samooceną, czując się coraz lepiej ze sobą zaczęłam dostrzegać jakie moje rysunki są wyjątkowe i cudowne. Sama chyba jeszcze jednak do końca w to nie wierzyłam, bo ciągle wmawiałam sobie, że czegoś mi brakuje, że powinnam jeszcze popracować nad wieloma rzeczami i że nie jestem jeszcze gotowa. Widziałam jednak, że to tylko ograniczenia i wywałki - wieczne odwlekanie, lęki przed dużymi wyzwaniami... Moja podświadomość nie chciała wychodzić poza granice psychicznego komfortu i spokojnego życia jakie teraz wiodę.
Uświadomiłam sobie jednak, że przecież zmiany towarzyszą mi od roku praktycznie nieustannie i nic mnie przed nimi nie powstrzyma. Nie pozostało mi więc nic innego jak przełamać tę granicę komfortu i w końcu zacząć aktywnie działać. Wczoraj wysłałam listy do różnych wydawnictw, ze świadomością, że na taki list odpowiedź mogę dostać w przeciągu najbliższych czterech miesięcy (tyle zazwyczaj się czeka), albo nie dostać jej wcale. Tyle się wcześniej naczytałam o tym jakie początki w tej branży są trudne i jak ciężko o odpowiedź od wydawnictwa. Jednak mając rozwój duchowy włożyłam sobie te opinie w buty i po prostu zaczęłam robić swoje, wbrew powszechnie przyjmowanej logice w kręgach ilustratorskich;)
I od razu na drugi dzień dostałam przemiłego maila od dość dużego wydawnictwa w którym redaktor naczelna napisała, że bardzo podobają jej się moje prace. Opisała je słowami - różnorodne, nowoczesne, i ciepłe. Moja podświadomość explodowała - że coooo, ona tak na poważnie???:'D Szczególnie, że o tą różnorodność się jeszcze jakiś czas temu za bardzo martwiłam, bo wydawało mi się że moje rysunki są do siebie zbyt podobne i mają za mało detali:p Z resztą nie ważne, zapytała ile czasu mogę poświęcić na rysowanie i dodała na końcu że szkoda, że jestem z Poznania, bo chętnie "uziemiła" by mnie na etat:D Przypominam sobie tylko słowa sfrustrowanych (bądź nie) ilustratorów na forach o tym jak ciężko dostać w wydawnictwie etat i że trzeba sobie na to dobrze zapracować. Chyba nie, skoro w liście szczerze napisałam o tym że nie mam doświadczenia, nigdy nie współpracowałam z wydawnictwami, do tego jestem samoukiem i rysuję z pasji i miłości:p W każdym razie napisałam do nich i czekam na kolejną odpowiedź, jestem ciekawa co więcej mi zaproponują.
Wiem, że jaram się jak dziecko, ale czekałam na ten moment... od dziecka właśnie:D Miałam też całe życie takie brzydkie wzorce, że jak marzyłam o czymś i to wydawało mi się takie realne i na wyciągnięcie ręki to się psuło i nie dochodziło w końcu do skutku, a we mnie pozostawała pustka, żal i smutek. Ma to związek z moim ojcem, pamiętam na przykład jak kiedyś bardzo, ale to bardzo chciałam mieć świnkę morską i tata powiedział, że jego kolega ma małe świnki i może mi jedną oddać. Ojciec nie pił wtedy jakiś czas (miał swoje okresy trzeźwości) i kiedy przyszedł do domu z tym kolegą powiedział do mnie: "ciiii... jest!"a ja byłam przekonana, że chodzi o tą świnkę. Cieszyłam się jak nie wiem. Zamknęli się w warsztacie, a kiedy już nie mogłam wytrzymać weszłam tam po kilku godzinach - oboje leżeli na ziemi nawaleni jak świnie, wokół tylko odór moczu i alkoholu, a świnki oczywiście od początku nie było. Dziś dotarło do mnie, że dobre rzeczy mogą mnie spotykać i że moje marzenia, w których realizację wierzę - NAPRAWDĘ mogą się spełnić. Dla mnie to taka... nowość...
I szczerze - co będzie to będzie, jeśli nie będą chcieli mnie zatrudnić jako zdalnego pracownika to ja i tak już czuję się wygrana i mega mocno podbudowana i zmotywowana do dalszej pracy nad sobą i swoim portfolio:) Ciesze się że ktoś mnie docenia i chce dać szansę mimo małego doświadczenia. Wcześniej czułam, że idę w dobrym kierunku, teraz już to wiem:)
Trzymajcie za mnie kciuki!:)