Już miesiąc bez słodyczy! A krótko po tym, jak zrezygnowałam z cukru, straciłam potrzebę opychania się pieczywem, więc teraz tylko raz na parę dni jest kromka razowego

Nawet kakao piję niesłodzone

I faktycznie świadomość jest większa, większy spokój, nie mówiąc o tym, jak fantastyczny takie odżywianie ma wpływ na ciało: zero brzucha, dużo większa energia i sprawność. I wzmożona kreatywność - przy wymyślaniu menu, wyszukiwaniu produktów i eksperymentach w kuchni (a i kolejny rysunek wędruje w świat). Wiedza, że ja jednak potrafię gotować (i tworzyć) również nie bez wpływu na wzrost mojego dobrego samopoczucia.
Jedyne, z czym mam problem, to prawdopodobnie spowodowane niedoborem magnezu nocne skurcze łydek. Jakaś podpowiedź?