Wczoraj się działo dużo dobrego, jeśli chodzi o moją relację z samym sobą. Miałem ponad godzinną sesje (nie regresingu

) podczas której skonfrontowałem się z wieloma emocjami (głównie samotność i rezygnacja z ludzi), gdzie po raz pierwszy tak silnie poczułem, że naprawdę chce na co dzień żyć wśród ludzi, a nie sam ze sobą. Dużo i szczerze przepraszałem siebie za różne rzeczy, a potem wizualizowałem sobie kilka ważnych karmiczne osób i zwracałem im wolność, przepraszając ich, przebaczając im i odcinając połączenia z nimi. Dalej pozwoliłem sobie na poczucie wpuszczania do mojego życia harmonijnych ze mną istot oraz wypłakałem tęsknotę za aniołkami, które wybrały od razu Boga i z którymi straciłem kontakt po moim upadku. Na sam koniec poprosiłem Boga, aby mi pokazał jak cenną i wspaniałą istotą jestem, aby obmył mnie ze wszelkich zaślepień i urojeń na mój własny temat i abym mógł doświadczyć jak najpełniej mojego jestestwa. Tutaj pojawiło się wiele bardzo fajnych odczuć i pozwoliłem sobie przez jakiś czas pobyć w tym wspaniałym stanie.
Po tym wszystkim ewidentnie coś tam się uzdrowiło, a moje ogólne samopoczucie i samoocena poszła w jakimś tam stopniu do góry. Jedną z pierwszych zmian oprócz samych odczuć była nagła chęć, aby bardziej zadbać o siebie, w tym o swój wygląd. Nagle sięgnąłem po jedną z koszul z szafy, których za bardzo jakoś tak nie nosiłem na rzecz powyciąganych t-shirtów. Dzisiaj przyszedłem do pracy w jednej z takich koszul i od razu usłyszałem od dziewczyn jak dzięki temu dobrze wyglądam, co było miłe

W ogóle jeśli chodzi o dziewczyny to mi się też relacje z nimi poprawiły i o ile jeszcze do niedawna płeć piękna była w moim życiu jedynie tłem, tak ostatnio dostaje od nich coraz więcej i więcej fajnych rzeczy. Jak miałem urodziny ostatnio to mnie ze dwie przy składaniu życzeń nawet uściskały, co się nigdy mi nie przydarzyło od kobiet spoza rodziny (w przypadku składania życzeń, a nie w ogóle

). Po za tym słyszę od nich wiele miłych słów (np. dzisiaj doceniły to jak o nie dbam przychodząc samemu po ksera, które mi robią, a nie czekając aż same przyniosą - co je nieco odciąża, bo nie zawsze nadążają z obsługą 6 osób) i co po chwilę wymienianie są serdeczne uśmiechy (ja nie mogę nawet pół pokoju przejść, żeby nie zahaczyć o czyjś uśmiech). Nie wspomnę już o pieszczotliwym zdrobnianiu swoich imion "- Skserujesz mi to Izuś? -Ależ proszę Łukaszku" i wielu innych sympatycznych detalach. No naprawdę jest to dla mnie coś zupełnie nowego i coś bardzo, bardzo fajnego.