Dziś miałam egzamin...no i mam prawko:D Za drugim podejściem.
Obudziłam się rano i poczułam, że moja pś nie chce zdać, poodliczałam, wypytałam, okazało się, że czuje się nie godna, winna i nie wporządku, z tym, żebym dziś zdała. No i oczywiście że nie zasługuję, nie jestem dość dobra. Poodliczałam sporo, poszłam i wszystko dobrze się potoczyło. Jechałam po drodze i w myślach powtarzałam sobie: zasługuję by dziś zdać, to mozliwe dla mnie:)
Przede mną jak przyszłam to akurat zdały 2 osoby i mi się nawet ich radość i pozytywne uczucia udzieliły:-) No i wyszło tak, że czekałam 10 min, może mniej, a nie godzinę, czy dwie.
Trafiłam egzaminatora, który jakby sam chciał bym zdała, jakby liczył na to, wspierał, to było ciekawe doświadczenie. Zwłaszcza, że miałam dość negatywne o nich przekonania, tak jak negatywne przejścia, z instruktorami, dużo w ostatnim tygodniu nad tym pracowałam. Modliłam się wcześniej o oczyszczenie moich intencji do egzaminatora, który będzie ze mną jeździł, do siebie, do jazdy, do mojego zdania:) Bym dostała takiego właśnie, który będzie chciał bym zdała:-)
Na koniec jak już dojechałam do Worda, powiedział, że ma wątpliwości i co ja o tym myślę, a ja że chciałabym zdać:) "No dobrze, to zdała pani"

Upewniał się, czy moja pś się aby na pewno zgadza;)?Hihi
Juppi:)))