Nawet nie zauważyłem kiedy to się stało, że jakoś zacząłem być obdarzany fajnymi zdarzeniami i coraz bardziej mam wrażenie jakby świat dbał o to, żeby było mi dobrze.
Dzisiaj mi się śniło, że spotkałem taką fajną, harmonijną partnerkę - i to był pierwszy sen w którym nie było z nią coś nie tak (np ciągoty ku kościelnym klimatom). Opowiedziała mi, że rozwija się duchowo choć regresingu nie znała, więc zacząłem jej opowiadać o tej metodzie, a na przykład jej skuteczności użyłem argumentu, że teraz czuje się w jej obecności tak dobrze i swobodnie, a jeszcze niedawno bym odczuwał takie i takie emocje (dość szczegółowo jej opisałem emocje, które w rzeczywistości kiedyś odczuwałem). I tak jest rzeczywiście w realnym świecie

A ten sen był z pewnością skutkiem super zabiegu wypalania węzłów, który mi Olga przedwczoraj zrobiła w ramach praktyki. Przyznam się szczerze, że przed zabiegiem nie spodziewałem się, że pójdzie aż tak dobrze, a okazało się że było naprawdę super - poszło naprawdę dużo bardzo niefajnych obciążeń, większość z nich w tematach okołozwiązkowych co mnie podwójnie ucieszyło. No i poschodziło dużo też z serducha, gdzie mnie naprawdę konkretnie blokowało przeciw związkom. Generalnie czuje się konkretnie przemaglowany jak to po węzłach, ale bardzo mnie cieszy to, że nie dość iż puściło to co puściło, to jeszcze się załapałem na darmowy zabieg, który skutecznością niewiele się różnił od Leszkowego (zostało wypalone 80% tego co w ogóle mogło być wypalone na tamten dzień)

Wczoraj spotkała mnie też kolejna niespodzianka - od jakiś dwóch tygodni w drodze do pracy słucham sobie medytacji (bo nie mam siły wstawać o 5.20 żeby ją zrobić w domu), ale wkurzało mnie to, że telefonowe słuchaweczki wypadały mi ciągle z uszu. Wczoraj zaś ojciec sobie kupowało kolejne drogie gadżety i przy okazji miał nowe słuchawki, więc mi oddał swoje poprzednie - całkiem porządne, warte ok 200 zł (co słychać w jakości dźwięku) i przede wszystkim takie, które zakłada się na głowę, więc nie będą mi spadać. Co prawda miałem wrażenie, że było w tym trochę próby kupienia sobie mojej miłości (nawet padł tekst o tym świadczący), ale nie będę się wgłębiał w jego dziwne oczekiwania.
No i wygrałem paczkę Cheetosów
