Autor Wątek: Inspiracje i terapia dla DDA i DDTR  (Przeczytany 45671 razy)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-10-07, 08:09:23 »
http://kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/niszczy-mnie-toksyczna-matka/lqhdd

przykłady toksycznych relacji i niekiedy nawet dość szczęśliwych uwolnień bez świadomej pracy nad sobą
« Ostatnia zmiana: 2014-10-07, 08:11:30 wysłana przez Mariusz »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-03, 15:24:37 »
a czyli Hellinger jak zwykle skupia się na uzdrawianiu relacji, to jest ważne gdy chcemy uzdrowić relacje w której ktoś został skrzywdzony przez nas albo przez naszych przodków i nam dowala choćby z zaświatów za grzechy przodków,

a  Tolle mówi tam dokładnie o tym jak uwalniać się od pretensji wobec tych którzy nas skrzywdzili i od samej pretensjonalności i użalania się - bo tutaj wszystko zależy od nas samych ,
o jak fajnie mi się to zazębia z tematem oświecenia jako  oczy-chrzczenia, czyli zmianą sposobu patrzenia i związaną z nią zdolnością  odreagowania/niereagowania

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-03, 15:09:30 »
Hellinger mowi m in o tym, ze kazda dusza, ktora zostala pokrzywdzona, czeka na przeprosiny i pogodzenie sie i moze byc tak jak mowisz, ze ktos kto inkarnowal sie tutaj wylacznie z przyczyn karmicznych (,,wyrownania rachunkow") moze miec odczucie, ze nie to jego czasy czy miejsce a spotyka sytuacje ktore dla niego sa wazne lub cos powoduja. No tylko to jest juz indywidualna sprawa, Hellinger radzi aby przepraszac dusze, dac im zadoscuczynienie. I dobry terapeuta robiacy ustawienia powinien, po zbadaniu danej osoby i jego przypadku, podjac sie takiej proby aby albo ten ktos przebaczyl komus albo na odwrot (zeby splacic karme).

Tolle fajnie to opisuje ale w tym tekscie nie podaje przykladu, jak to obejsc czy uzdrowic.

A Hellinger podaje jak to dokladnie zrobic. Przeprosic czyli wybaczyc. Samo zrozumienie nie daje jeszcze wiekszego postepu.

Sam jestem ciekaw tej metody. Mozliwe ze sproboje jej jeszcze w tym roku.
« Ostatnia zmiana: 2014-10-03, 15:11:54 wysłana przez Zed1 »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-03, 15:02:20 »
tak czy siak im  szersza perspektywa patrzenia choćby tylko na poziomie osobowości (np. na rodziców i dostrzeganie też pozytywów i ich docenianie) tym mniejsze pole do pielęgnowania i gmatwania się w żalach i pretensjach, wtedy czas i  droga do uzdrowienia relacji ewidentnie się skraca -  przy odpowiednim podejściu z nieskończoności zaczyna dążyć do zera ; ) 

-  ogólnie  im wyższa/ szersza świadomość (np. obejmująca przyczyny, a nie tylko uleganie przejawom i skutkom) tym większa wdzięczność - niezależnie od pochodzenia, bo wdzięczność to cecha czystej świadomości, a pretensje i żale (wraz z takim czy innym  bagażem uzasadnień) to cechy ego/nieoczyszczonego umysłu,

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-03, 14:45:07 »
Zed1
no są różnice między pretensjonalnością, a uzasadnionymi pretensjami , można powiedzieć że różnią się przyczynkiem do  ich podtrzymywania, nie wiem co Hellinger pisze o tym, ale czy mówi o odmiennych skutkach tej postawy w zależności od przyczyn? czy zachęca do jej podtrzymywania gdy jest uzasadniona np. czyimś zewnętrznym działaniem? czy może mówi o różnych sposobach uwalniania się ?  ciekawi mnie to

pisałeś o "zesłaniu tu za karę" byłaby to jedna z przyczyn  w której mamy niewyrównane rachunki do spłacenia jako dłużnicy , pretensje (uzasadnione czy nie) to byłaby sytuacja w której wracamy tu (albo nie odchodzimy za daleko po śmierci co dość częste), by je wyrównać wobec naszych faktycznych/wyimaginowanych dłużników?
no a jak ktoś ma pretensje za to, że tutaj jest "za karę",  to sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje : ) 

tutaj Eckhart Tolle o pretensjach i narzekaniu:
http://yogin.pl/trzecie-oko/rozwoj-duchowy/761-rdzen-ego-narzekanie-i-pretensje.html
akurat w tym fragmencie jest zawarta definicja pretensji wg niego,  oraz rozróżnienie na to co uzasadnione zewnętrznie i to co uzasadnione tylko wewnętrznie (czyli byłaby to ta pretensjonalność i/lub użalanie się), ale akurat Tolle nie traktuje tego odmiennie z tego powodu czy ktoś ma żal za coś konkretnego, czy tylko to sobie wyimaginował, albo przejął :

"Pretensje to emocja towarzysząca narzekaniu i mentalnemu tworzeniu etykietek; daje ona naszemu ego jeszcze więcej energii. Pretensja oznacza, że czujemy się skrzywdzeni, oburzeni, dotknięci lub urażeni. Oburza nas czyjaś chciwość, nieuczciwość, niekonsekwencja, to, co inni robią, co zrobili kiedyś, co powiedzieli i czego nie powiedzieli, co powinni i czego nie powinni zrobić. Ego to uwielbia. Zamiast przymykać oczy na nieświadomość innych ludzi, czynisz z niej ich tożsamość. Kto to wszystko robi? Nieświadomość tkwiąca w tobie, twoje ego. Czasami „wada”, którą dostrzegam u innych, w rzeczywistości nawet nie istnieje. Jest całkowicie mylną interpretacją, projekcją umysłu zaprogramowanego tak, by wszędzie widzieć wrogów, a rację lub wyższość przypisywać sobie. Niekiedy ludzie rzeczywiście mogą błądzić, ale koncentrując uwagę na ich wadach, czasem z wyłączeniem wszelkich innych ich cech, tylko je powiększasz. A to, na co reagujesz u innych osób, wzmacniasz w samym sobie."

co do tego jego tekstu o przymykaniu oczu - czyli rozumiem, że polega to na  innym sposobie patrzenia w którym nie przesłania to obrazu całości i nie wywołuje reakcji : ) niż na wyborze zaślepienia... to  pasuje mi do tej mojej interpretacji to co pisał o przebaczeniu, stamtąd:
"Innym określeniem zaniechania reakcji jest wybaczenie. Wybaczyć to przymknąć oczy albo raczej przejrzeć na wskroś."

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-03, 10:51:38 »
Zed1
niezależnie od pochodzenia, na to samo można (zacząć) patrzeć zupełnie inaczej : )
czym jest uwolnienie od ograniczeń i zmiana siebie? co zostaje zmienione? podoba mi się taka definicja:
"Oświecenie dokonuje całkowitej zmiany sposobu patrzenia na świat."...
http://przewodnikduchowy.pl/13-korzysci-plynacych-z-oswiecenia/

...i na siebie , więc zmiana wewnętrzna to kwestia wyboru, możliwość zmiany dostępna jest 24 na h i nic nie kosztuje,  np. :
"Duch żądania i pretensji zawsze sprzeciwia się duchowi wdzięczności. Są to dwa wrogie sobie duchy.

Jeżeli nosimy w sobie ukryte postawy żądania i pretensji ,to wówczas zamiast dziękować sami domagamy się dla siebie uznania i wdzięczności, czujemy się ważni i niezastąpieni. I nawet jeśli te postawy nie ujawniają się wyraźnie w naszych słowach, to jednak niepostrzeżenie pojawiają się w naszych myślach, uczuciach a przede wszystkim w naszym działaniu. Kształtowanie w sobie ducha wdzięczności wymaga walki z duchem pretensjonalności. "
http://mateusz.pl/duchowosc/kwadrans_szczerosci/03.htm

Dla mnie istnieje duza roznica pomiedzy zadaniem czy nawet pretensja za cos konkretnego niz pretensjonalnoscia sama w sobie. Hellinger duzo o tym pisze.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-02, 23:48:11 »
Zed1
Cytuj
nie potrafia odczuwac az takiej wdziecznosci za dary niz zwykly czlowiek, ktory spedzil tutaj tysiace wcielen. Dodaj do tego np. zejscie ,,za kare" (splacenie karmy) i niechec moze byc bardzo duza.

niezależnie od pochodzenia, na to samo można (zacząć) patrzeć zupełnie inaczej : )
czym jest uwolnienie od ograniczeń i zmiana siebie? co zostaje zmienione? podoba mi się taka definicja:
"Oświecenie dokonuje całkowitej zmiany sposobu patrzenia na świat."...
http://przewodnikduchowy.pl/13-korzysci-plynacych-z-oswiecenia/

...i na siebie , więc zmiana wewnętrzna to kwestia wyboru, możliwość zmiany dostępna jest 24 na h i nic nie kosztuje,  np. :
"Duch żądania i pretensji zawsze sprzeciwia się duchowi wdzięczności. Są to dwa wrogie sobie duchy.

Jeżeli nosimy w sobie ukryte postawy żądania i pretensji ,to wówczas zamiast dziękować sami domagamy się dla siebie uznania i wdzięczności, czujemy się ważni i niezastąpieni. I nawet jeśli te postawy nie ujawniają się wyraźnie w naszych słowach, to jednak niepostrzeżenie pojawiają się w naszych myślach, uczuciach a przede wszystkim w naszym działaniu. Kształtowanie w sobie ducha wdzięczności wymaga walki z duchem pretensjonalności. "
http://mateusz.pl/duchowosc/kwadrans_szczerosci/03.htm

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-02, 13:18:14 »
jeżeli ktoś nie zauważa darów i nie ma w nim wdzięczności tu gdzie jest,  wtedy to stwierdzenie jest nadal aktualne, ktoś żyje poczuciem  z czasu przed wejściem tutaj, ale sytuacja się zmieniła (diametralnie)  i linia ewolucyjna nie ma tu nic do tego,
-  a odcinanie się w taki sposób chyba tylko pogarsza sytuację, czyli coraz bardziej wikła?

Linia ma jak najbardziej do tego. Bo dusze z poza linii ewolucyjnej po prostu nie bedac ziemianami nie potrafia odczuwac az takiej wdziecznosci za dary niz zwykly czlowiek, ktory spedzil tutaj tysiace wcielen. Dodaj do tego np. zejscie ,,za kare" (splacenie karmy) i niechec moze byc bardzo duza.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-02, 13:12:50 »
A to ci ciekawe stwierdzenie. Szczegolnie w przypadku dusz z tzw. pozaziemskiej linii ewolucyjnej, ktore maja swiadomosc nieprzynaleznosci do gatunku ludzkiego czy Ziemi. No no....

jeżeli ktoś nie zauważa darów i nie ma w nim wdzięczności tu gdzie jest,  wtedy to stwierdzenie jest nadal aktualne, ktoś żyje poczuciem  z czasu przed wejściem tutaj, ale sytuacja się zmieniła (diametralnie)  i linia ewolucyjna nie ma tu nic do tego,
-  a odcinanie się w taki sposób chyba tylko pogarsza sytuację, czyli coraz bardziej wikła? 

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-02, 13:07:30 »
Inga
no to zależy z jakiego poziomu świadomości się patrzy,

z punktu widzenia świadomości osobowości to wdzięczności raczej za te nadużycia nie będzie i trudno oczekiwać że ktoś będzie wdzięczny za te działania  , wdzięczność wobec takiego ojca może być wtedy odczuta chyba tylko w związku z tym darem zwanym ciałem, które (niezależnie od tego co robił złego)  pochodzi w części od niego i wciąż z tego ciała pochodzącego od niego korzystasz (czyli uznajesz jednak za cenne to co on ci przekazał, doceniasz wartość tego w działaniu, w rozwoju , realizacji celów itp. ), a reszta przebaczona i odpuszczona

z punktu widzenia duchowości i wdzięczności za wszystko co nas spotkało, można dostrzec w tym przyczyny i pozwolić zaniknąć im oraz ich skutkom, czyli byłaby to wdzięczność taka ponad osobowa/ponad iluzoryczna w której dostrzega się i odczuwa (otwiera się na to) , że wszystkie osoby uczestniczące w tym dramacie łączy (jak wszystko inne) pewna ponad iluzoryczna więź bezwarunkowej miłości i z tego poziomu patrząc uzdrawiać te elementy które czują się odrębne i skonfliktowane (również w sobie), czyli uwikłane w iluzji, dramacie życia, karmie,  czy jak to zwał

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-10-02, 12:38:14 »
Cytuj
Jeśli człowiek nie zauważa darów, to znaczy, że jego uwaga biegnie gdzie indziej, w rejony nadętej niezależności i urojonej autonomii. Człowiek niewdzięczny ostrym cięciem przecina pępowinę zależności, łudząc się, że właściwie to już niewiele go łączy z Bogiem i ludźmi, a przy tym zazwyczaj czuje się niewiarygodnie pewny siebie.

A to ci ciekawe stwierdzenie. Szczegolnie w przypadku dusz z tzw. pozaziemskiej linii ewolucyjnej, ktore maja swiadomosc nieprzynaleznosci do gatunku ludzkiego czy Ziemi. No no....

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-10-02, 12:35:36 »
Frisky
A jeżeli dziecko powstało z gwałtu a potem ojciec je nienawidził i próbował zabić, to za co ma takie dziecko być wdzięczne?
Rozumiem że matce można być wdziecznym ze to że nosiła w brzuchu a potem urodziła i karmiła. Ale jak być wdzięcznym ojcu w takiej sytuacji? Czy w ogóle jest możliwość aby być wdzięcznym? Myślę o tym za co ja mogłabym być wdzięczna i wydaje mi się że w tym przypadku się nie da znaleść niczego.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-02, 12:15:13 »
a to jeszcze taka inspiracja dla tych którzy powielając wzorce rodzinne pomniejszają wartość wdzięczności, czy w jakimś zamotaniu  udowadniają że się nie da czuć wdzięczności za to co dobre i blokują to wieloma uzasadnieniami, w tej swojej obrazie albo dziecięcym/młodzieńczym  buncie wobec tych którzy im coś tam narzucali (co daje złudzenie uzdrowienia i wolności):

"Symptomy zaawansowanej choroby

Jeśli człowiek nie zauważa darów, to znaczy, że jego uwaga biegnie gdzie indziej, w rejony nadętej niezależności i urojonej autonomii. Człowiek niewdzięczny ostrym cięciem przecina pępowinę zależności, łudząc się, że właściwie to już niewiele go łączy z Bogiem i ludźmi, a przy tym zazwyczaj czuje się niewiarygodnie pewny siebie.

Przeciwieństwem wdzięczności jest nie tylko egoizm, ale również zgorzknienie, użalanie się nad przeszłością, która bezpowrotnie minęła oraz zniechęcenie. Niewdzięcznik chciałby cofnąć czas. Nie godzi się na zastaną rzeczywistość. Tymczasem wdzięczność często opiewa to, co było, bo niczego nie można już powtórzyć. Każda chwila, nawet jeśli nie została należycie wykorzystana, została nam przekazana w prezencie. Jej samo zaistnienie jest wystarczającym powodem do wdzięczności."
http://mateusz.pl/mt/dp/Dariusz-Piorkowski-SJ-Przyjemny-lek-na-egoizm.htm



Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-02, 10:47:49 »
Dodam jeszcze, że to o czym tu pisałam jest na podstawie mojego doświadczenia. Ale to jest moje doświadczenie. Nie traktuję tego jako jedynie słuszny pogląd i drogę.
Był czas kiedy czułam się bezsilna, był czas kiedy czułam się wściekła i pokrzywdzona. Teraz jestem zadowolona. Coraz bardziej czuje się wolna w relacjach, w tym również z rodzicami.
Szanuję moich rodziców. Oni szanują mnie. Nie próbuję ich zmieniać, ale i też nie poddaję się ich presjom.
Nie mam w sobie jakiejś silnej chęci obwiniania ich (chyba , że coś mi wywala w danym momencie :), ale wtedy wiem, że to wywałka i to uzdrawiam). Ale i też nie czuję się specjalnie winna w relacjach z nimi.
Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to za mało (spotykam jeszcze takich "pomniejszaczy" i innych ekspertów od cudzego życia ). Że jak nie czuję wielkiej wdzięczności, czy wielkiej miłości to nie jest to pełne uzdrowienie. Byc może. Ale mi na ten moment wystarcza. Na ten moment mogę powiedzieć, że jestem zadowolona i wdzięczna sobie i światu, że doszłam do tego momentu.

Z tej perspektywy widzę, że to co mnie najbardziej blokowało w uzdrowieniu to był narzucony mi pogląd, że "przecież wszystko jest ok, przecież nic się nie stało, o co ci chodzi". Ten pogląd powodował, że przestałam sobie wierzyć. Bo co innego widziałam i czułam, a co innego było mi wmawiane. Bo czułam, że nie wolno mi stanąć po swojej stronie. Że nie mogę patrzeć na to co sie stało swoimi oczami, ze musze patrzec oczami swoich rodziców albo  innych ludzi - tych co "wiedzą lepiej".  Że muszę wierzyć w cukierkową wersje tego co sie zdarzyło. I natychmiast wszystko zapominać.
Dzisiaj nie obwiniam rodziców o to co było, bo wiem, że ich zachowanie wynikało z nieprzytomności i transów i wyuczonych zachowań. Teraz widzę jasno w jak wielkim strachu i poczuciu winy oni żyli. Ale nie widzę powodu wmawiać sobie jak cudowne było moje dzieciństwo i że wszystko było ok. Tam gdzie jest nieprzytomność i transy nie może byc ok. Ok to jest dla mnie teraz.

Kolejny blokujący mnie pogląd to : rodzicom należy się szacunek, i że trzeba byc wdzięcznym rodzicom. No i że trzeba kochać swoich rodziców.
A przecież tam gdzie trzeba i się należy nie ma miejsca na autentyczne uczucia. Na miłość.
Zresztą teraz czuję, że wymuszanie szacunku i wdzięczności jest najczęściej tam, gdzie nie ma miłości. Bo tam gdzie jest miłość to szacunku i wdzięczności nie trzeba nakazywać.
Chcę zresztą podkreślić, że nie jestem przeciwniczką wdzięczności. Z radością witam uczucie wdzięczności za każdym razem gdy sie pojawia, ale jeżeli ktoś mi mówi, że powinnam czuć wdzięczność, gdy jej nie czuję to dla mnie jest to forma wymuszenia i kontroli tej osoby nade mną. A ja nie życzę sobie być kontrolowana i nikogo nie chcę tez kontrolować. Nie chcę tez relacji opartych na kontroli uczuć. Już to przerabiałam. Od dzieciństwa.
« Ostatnia zmiana: 2014-10-02, 10:50:10 wysłana przez Lilliole »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 21:49:24 »
jeszcze z serii o wdzięczności jako istotnym elemencie  otwarcia się na uzdrowienie ( zamiast czekania w nieskończoność na to że podtrzymując swój ograniczony punkt widzenia oparty na krzywdzie i wchodząc z tym jednostronnym  nastawieniem w emocje z przeszłości , doprowadzi nas to do uzdrowienia relacji, a nie tylko odrzucenia)  :
"Kiedy przyjmiesz i zaakceptujesz tę świadomość, że w uzdrawianiu nie chodzi o zmienianie siebie lecz poznanie prawdy o sobie, dotarcie do swojego źródła – wtedy otwierasz się na siebie. Otwierasz się na siebie prawdziwego i naturalnego. Jesteś gotowy przyjąć bezwarunkowo całego siebie bo wiesz, że Twoja natura jest boska i pełna miłości, wiesz, że Twoim naturalnym stanem jest niewinność i boskość. Zauważasz te rzeczy, których się trzymasz, a które przysłaniają Ci prawdę o sobie, zauważasz iluzję i żegnasz się z nią, pozwalasz odejść swojemu cierpieniu, poczuciu winy i krzywdy – z wdzięcznością za naukę jaką Ci przyniosły i czujesz, że już ich nie potrzebujesz. Przyjmujesz swoje zranienia i przyjmujesz ich uzdrowienie."
http://studioamarante.pl/sztuka-uzdrawiania-i-tworczego-zycia/

z wdzięcznością przyjmuję swoje zranienia i przyjmuje ich uzdrowienie -  toż to cudowna formuła uzdrowienia, od początku do końca zanurzona we wdzięczności/czystości intencji/prawdzie o sobie : )