Autor Wątek: Inspiracje i terapia dla DDA i DDTR  (Przeczytany 45662 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 21:29:24 »
Cytuj
Niedawno sobie uświadomiłam, że uzdrowienie relacji nie może polegać na zakłamaniu tego co było
no dokładnie , postrzeganie tego co było jako tylko złe i próby uzdrawiania tego z tymi intencjami ( takim nastawieniem) to droga tak mozolna, że trudno powiedzieć że długa (do przejścia od tego do wdzięczności), bez zmiany intencji po prostu ciągnie się w nieskończoność ; )

czy można przejść od razu do wdzięczności i użyć jej jako narzędzia uzdrawiania? jedni chcą żeby nie można było, chyba zgodnie z tym co  przejęli od rodziców i co uznają za ważne i prawdziwe?, a inni używają:

"Uzdrawiająca moc wdzięczności.

Kochani, wiele osób, z którymi dane mi było pracować nosi w sobie lęki i bolesne sytuacje doświadczone w relacji z ojcem lub matką.

Ponieważ na poziomie energii związek dziecka z rodzicami biologicznymi jest bardzo ważny, bowiem jest dziedzictwem rodów (czyli przekazaniem tego co zapisane w kodach DNA i pamięci krystalicznej po ojcach ojców i matkach matek), dlatego proponuję narzędzie informacyjne (umysłowe), które przywraca kontakt z tym, co dobre w dorobku naszych przodów.

Pamiętajmy  tym, że postępowanie naszych rodzicieli, było i jest zawsze najlepsze jak potrafią. Nawet jeśli ich postepowanie jest szkodliwe i toksyczne. Nie umieją dać z siebie w tej chwili nic lepszego.

Każdy z nas posiada  na pewno w przeszłości chwalebnych, pięknych i drogocennych przodków tak ojców jak i matki rodu. Czy żyli oni 100 czy 500 czy 2000 lat temu nie ma znaczenia. Zawsze możemy dopuścić do działania ich moc i dobroć. Jednym ze sposobów na uruchomienie tej wspierającej energii, która w nas jest, jest modlitwa wdzięczności. Można po prostu zapalić świecę z intencją: Wysyłam złote światło wdzięczności do wszystkich moich Ojców Ojców i Matek Matek, za przekazanie oddechu życia.

Wdzięczność jest głęboko harmonizującą energią, jeśli wyślemy ją do naszych przodków, działa jak wielki snop światła w przeszłość i na 6 pokoleń do przodu. Pomaga przejawiać to co w rodzie naszych ojców i matek najlepsze."
http://www.numerolog.net/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=1&Itemid=3


Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 19:35:31 »
GA,
Nic dodać nic ująć :)
Cytuj
Ale nie można czuć autentycznej wdzięczności jednocześnie czując ból, skrzywdzenie i złość na rodziców.

Najpierw trzeba to uzdrowić.
Cytuj
Najpierw  uzdrowienie potem wdzięczność. Inaczej może to doprowadzić do obwiniania się i większych konfliktów wewnętrznych.
Dokładnie !

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 19:30:55 »
Lilliole,
Cytuj
Tyle, że teraz widzę, że takim postępowaniem zawsze stawałam po ich stronie, nigdy po swojej. Zajmowałam się nimi, a nie sobą. Nie mogłam stanąć po stronie tego dziecka, które został skrzywdzone, bo cały czas zajmowałam się ochroną swoich rodziców. Czułam ból tego dziecka, ale też czułam sie winna, że śmiem to rozgrzebywać.

Niedawno sobie uświadomiłam, że uzdrowienie relacji nie może polegać na zakłamaniu tego co było. Jeżeli było strasznie, to uzdrowienie nie może polegać na wmawianiu , ze nie było wcale tak źle. Było jak było i jeżeli było źle to wmawianie sobie, że było ok, bo przecież rodzice starali sie jak mogli jest po prostu mydleniem sobie oczu.

Na dzień dzisiejszy uważam, że uzdrowienie może polegać na tym, żeby trzeźwo i przytomnie zobaczyć co się naprawdę wydarzyło, wszystkie mechanizmy i nieprzytomności, przebaczyć sobie i innym i uwolnić się od emocji i wszelkich mechanizmów, które wtedy nabyliśmy.
samo sedno.
A jaki ból przy uświadamianiu ! Przy zobaczeniu, na trzeźwo i przytomnie, co sie naprawdę wtedy wydarzyło !!!

Naprawde długa droga jest od uzdrowienia tego do przejścia do wdzięczności.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 14:26:27 »
no piszemy tutaj ewidentnie o wdzięczności za to co dobrego ktoś nam zrobił, czyli rodzice, albo niewdzięczności wobec nich , a nie o dostrzeganiu dobra w nich i innych ludziach

a i w tym sensie pisałem o dostrzeganiu dobra w rodzicach, bo jeżeli ktoś robił dla nas dobre i złe rzeczy a widzimy tylko złą stronę z powodu której czujemy złość,  a nie czujemy wdzięczności za to co dobre, to jest to jednostronne, w tym wypadku negatywne nastawienie, czyli nastawiliśmy się na określony sposób patrzenia na tą sytuację/ na tych ludzi i wzbudza to w nas tylko negatywne emocje, czyli nieczyste intencje się kłaniają : )
« Ostatnia zmiana: 2014-10-01, 14:34:11 wysłana przez Frisky »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 14:22:22 »
Między chęcią odegrania się, a wdzięcznością jest bardzo długa droga. A pomiędzy nimi jest gdzieś np. życzliwa neutralność. Pomiędzy widzeniem czegoś dobrego w innym człowieku, a wdzięcznością do niego tez jest różnica.
Nie rozróżnianie takich bardziej lub mniej subtelnych różnic jest właśnie podejściem "wszystko albo nic" :)
Poza tym każdy ma swoją drogę i różnymi drogami można dojść do tego samego punktu.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 13:53:01 »
tak mi jeszcze pikło że trudno jest uzdrawiać się z traum pochodzących od rodziców jeżeli wciąż ma się negatywne nastawienie/intencje wobec nich i się je podtrzymuje ( np. chęć odegrania się) , często jest to nieświadome, więc jak to sprawdzić? ano poziomem wdzięczności haha,
 jeżeli wciąż obserwujemy jej zupełny  brak to znaczy, że podświadomie, a często i świadomie (gdy to uzasadniamy) nie chcemy widzieć nic ale to nic dobrego w naszych rodzicach,  więc raczej chcemy ugruntowywać się w negatywnym stanie, albo z automatu  ulegamy takim chceniom/intencjom z przeszłości : )

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 13:28:11 »
co do podejścia do wdzięczności na zasadzie wszystko albo nic, to jest to dziecinne podejście, tak się obrażałem na rodziców jak byłem mały, czyli ludzie sami warunkują i blokują czucie wdzięczności do rodziców za to co dobrego dostali i doświadczyli , i uzależniają to  od uwolnienia się od żalów i pretensji za to co było złe, a że odpala się przy tym wzorzec dziecinnej obrazy to podtrzymują to... żeby ukarać rodziców i zmusić ich do zmiany?  i krąg się zamyka : D


Grazyna Anna
Cytuj
Ale nie można czuć autentycznej wdzięczności jednocześnie czując ból, skrzywdzenie i złość na rodziców.
ja pisałem o tym za co mogę być wdzięczny i za co mogę czuć złość na mamę,  powyżej opisałem przyczyny tego że ludzie uznają że nie da się czuć wdzięczności np. za ciało, czy za opiekę - jest to kwestia koncentracji, jak ktoś chce się koncentrować na tym co bolesne i w taki sposób żeby mu to przesłaniało wszystko inne to tak zrobi , oczywiście czym innym jest wejście w proces uwolnienia, a czym innym podtrzymywanie blokad i nakręcanie się

Cytuj
Dla jasności. Uważam, że są sytuacje, kiedy wdzięczność zadziała uzdrawiająco. Ale nie w każdym przypadku i nie u każdego. To bardzo indywidualne.
wdzięczność gdy się pojawia zawsze działa uzdrawiająco, zgodzę się, że nie zawsze usuwa przyczyny, zwłaszcza jeżeli ktoś jest do nich przywiązany, dlatego warto przebaczać

zawsze warto zacząć od "pomiaru" wdzięczności za to co dobre,  jak nic nie czujemy albo co gorsza nie widzimy ze strony rodziców nawet haha, to warto zastosować kolejne punkty , po których wdzięczność się pojawi ... a potem ją pogłębiać : )

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-10-01, 13:05:59 »
Grazyna Anna
kolejność uzdrawiania bywa różna, taki przykład:
byłem niejadkiem : ) i mamusia wmuszała we mnie rosołki itp. więc podchodzę do tego w sposób trojaki:
a) jestem autentycznie wdzięczny mamie, że dawała mi jedzenie, że mnie karmiła, dbała o mnie i opiekowała się mną, jak sam bym np. to jedzenie zdobył? na ulicy?
b) uwalniam się od wszystkich wzorców i programów, wmuszania, kontrolowania, przyczyn oporu itp.
c) przebaczam mamie, że tak to robiła, a nie inaczej ( niezależnie czy robiła to nieświadomie czy świadomie mi chciała dowalić, oczywiście w tym drugim przypadku jest trochę trudniej)
d) i tym sposobem z każdym krokiem do przodu w tym procesie moja wdzięczność z podpunktu a) wzrasta

pozdrawiam wszystkie niejadki ; )

czy to że matka czy ojciec nadużywali czegoś sprawia że to co dobrego robili jest nie ważne?  no do pewnego momentu tak się na to patrzy, zwłaszcza jak się w tym tkwi i człowiek jest wciąż ofiarą jakichś nadużyć,  ale jak takie podejście się preferuje po 10 latach samodzielnego życia, uzdrawiania związku z rodzicami  i rozwoju to coś jest nie teges z tym podejściem - jest w tym pielęgnowanie przeszłych urazów

Friski nie chodzi o to by nie być wdzięcznym rodzicom w ogóle. Bo warto być im wdzięcznym i na pewno przedmiot tej wdzięczności się znajdzie.

Ale nie można czuć autentycznej wdzięczności jednocześnie czując ból, skrzywdzenie i złość na rodziców.

Najpierw trzeba to uzdrowić.

Dla jasności. Uważam, że są sytuacje, kiedy wdzięczność zadziała uzdrawiająco. Ale nie w każdym przypadku i nie u każdego. To bardzo indywidualne.

Acha i jeszcze jedno. To wątek dla osób z DDA iDDTR. A dla takich osób jest kolejność taka jaka podałam. Najpierw  uzdrowienie potem wdzięczność. Inaczej może to doprowadzić do obwiniania się i większych konfliktów wewnętrznych.
« Ostatnia zmiana: 2014-10-01, 13:10:46 wysłana przez Grażyna Anna »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 12:46:41 »

Najpierw przeżycie i uzdrowienie bólu i poczucia krzywdy
Potem szukanie tego za co możemy być wdzięczni i co mamy od nich dobrego.

W przeciwnym razie ta wymuszona wdzięczność i poszukiwanie pozytywów maskuje ból i skrzywdzenie i z uzdrowienia nici...

Dokładnie tak to czuję:)
Jeżeli czujemy w relacji autentyczną wdzięczność to co tu uzdrawiać?! Uzdrawiamy po to, aby mogła się ta wdzięczność pojawić (albo i nie :) ). A wdzięczność, którą czujemy, bo tak wypada, bo ten czy inny "mistrz" tak kazał nie jest autentyczną wdzięcznością.
Ja zdecydowanie wolę podążać za tym co czuję niż narzucać sobie co powinnam a co nie  - w danej sytuacji czuć.
« Ostatnia zmiana: 2014-10-01, 12:55:16 wysłana przez Lilliole »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 12:30:22 »
Grazyna Anna
kolejność uzdrawiania bywa różna, taki przykład:
byłem niejadkiem : ) i mamusia wmuszała we mnie rosołki itp. więc podchodzę do tego w sposób trojaki:
a) jestem autentycznie wdzięczny mamie, że dawała mi jedzenie, że mnie karmiła, dbała o mnie i opiekowała się mną, jak sam bym np. to jedzenie zdobył? na ulicy?
b) uwalniam się od wszystkich wzorców i programów, wmuszania, kontrolowania, przyczyn oporu itp.
c) przebaczam mamie, że tak to robiła, a nie inaczej ( niezależnie czy robiła to nieświadomie czy świadomie mi chciała dowalić, oczywiście w tym drugim przypadku jest trochę trudniej)
d) i tym sposobem z każdym krokiem do przodu w tym procesie moja wdzięczność z podpunktu a) wzrasta

pozdrawiam wszystkie niejadki ; )

czy to że matka czy ojciec nadużywali czegoś sprawia że to co dobrego robili jest nie ważne?  no do pewnego momentu tak się na to patrzy, zwłaszcza jak się w tym tkwi i człowiek jest wciąż ofiarą jakichś nadużyć,  ale jak takie podejście się preferuje po 10 latach samodzielnego życia, uzdrawiania związku z rodzicami  i rozwoju to coś jest nie teges z tym podejściem - jest w tym pielęgnowanie przeszłych urazów 
« Ostatnia zmiana: 2014-10-01, 12:33:16 wysłana przez Frisky »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-10-01, 12:19:07 »
Kolejność uzdrawiania jest taka Friski ;)

Najpierw przeżycie i uzdrowienie bólu i poczucia krzywdy
Potem szukanie tego za co możemy być wdzięczni i co mamy od nich dobrego.

W przeciwnym razie ta wymuszona wdzięczność i poszukiwanie pozytywów maskuje ból i skrzywdzenie i z uzdrowienia nici...

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 12:13:17 »
uzdrowienie związku z rodzicami można zacząć i kontynuować w klimacie rozróżniania na trzeźwo i przytomnie:
a) co dobrego robili dla mnie rodzice i za co im jestem wdzięczny
b) jakie ograniczenia i obciążenia mi przekazali od których warto się uwolnić
c) co mam im do przebaczenia i odpuszczenia
gdy zabraknie któregoś z tych elementów np. wdzięczności to trudno o przebaczenie, bo np. jest w tym czarnowidztwo, czy  obwinianie i zrzucanie odpowiedzialności na innych, zamiast uwalniania jest kierowanie się ograniczeniami przejętymi od rodziców i  gdy nie ma przebaczenia to raczej rozgrzebuje i pielęgnuje się wzorce ofiary swoich rodziców niż uwalnia itd. itp.
zaś gdy wypiera się traumy to popada się w skrajności w rodzaju usprawiedliwiania rodziców, czy ich idealizacji

wdzięczność i docenianie dobra jest jak rozświetlanie mroku, gdy zanika w procesie oczyszczania jest to naturalny stan przejściowy, po którym wdzięczność za to co dobre bardzo wzrasta : ) ale gdy ich zanik i brak w procesie "rozwoju"  zaczyna być usprawiedliwiany jest to droga w stronę ciemności...


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-01, 11:51:58 »
Im bardziej mam uzdrowioną relację sama ze sobą tym jaśniej widzę, że uzdrowienie relacji z rodzicami nie polega na tym, żeby usprawiedliwiać ich zachowanie. Ja tak robiłam. Mówiłam sobie tak. Rodzice mnie nie kochali, ale przecież sami tez nie byli kochani. Manipulowali mną, ale przecież oni też byli manipulowani i nie potrafili inaczej. Wydawało mi się, że jak uświadomię sobie jak bardzo byłam skrzywdzona psychicznie to będzie to niedojrzałość z mojej strony. Tyle, że teraz widzę, że takim postępowaniem zawsze stawałam po ich stronie, nigdy po swojej. Zajmowałam się nimi, a nie sobą. Nie mogłam stanąć po stronie tego dziecka, które został skrzywdzone, bo cały czas zajmowałam się ochroną swoich rodziców. Czułam ból tego dziecka, ale też czułam sie winna, że śmiem to rozgrzebywać.

Niedawno sobie uświadomiłam, że uzdrowienie relacji nie może polegać na zakłamaniu tego co było. Jeżeli było strasznie, to uzdrowienie nie może polegać na wmawianiu , ze nie było wcale tak źle. Było jak było i jeżeli było źle to wmawianie sobie, że było ok, bo przecież rodzice starali sie jak mogli jest po prostu mydleniem sobie oczu.

Na dzień dzisiejszy uważam, że uzdrowienie może polegać na tym, żeby trzeźwo i przytomnie zobaczyć co się naprawdę wydarzyło, wszystkie mechanizmy i nieprzytomności, przebaczyć sobie i innym i uwolnić się od emocji i wszelkich mechanizmów, które wtedy nabyliśmy.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-26, 19:27:07 »
tod
Cytuj
Ten artykuł mi uświadomił, że zarówno 'oddaję' jak i 'zabieram' energię dla innych
wiadomo,  procesy przepływu i wymiany energii między jednostką i otoczeniem (wliczając w to innych ) zachodzą nieustannie, i  są modyfikowane przez różnego rodzaju czynniki np. mentalne, emocjonalne, psychiczne, podświadome czy  karmiczne przyczyny , ale to są wtórne zaburzenia przepływu i wymiany energetycznej (czyli łatwo dochodzi do uzdrowienia na poziomie energetycznym gdy uzdrowi się przyczyny, np. uzdrowi relację z kimś, a zaburzenie wraca jeśli je  oczyścimy na tym energetycznym poziomie, gdy wciąż istnieją ku temu przyczyny na innych, wyższych poziomach i się znów manifestują wraz ze wzorcami reakcji itp.),

jedynie wampiryzm energetyczny jest formą kradzieży energii, tak jak pisze  w tym artykule który zapodałeś ( z pierwszą częścią zdania się zgodzę, bo z częstością występowania to nie jest aż tak rzadkie) :
"Popularnie mówi się o wampiryzmie energetycznym – jest to zjawisko świadomego okradania z energii innych, występuje bardzo rzadko."

więc w przypadku awantur energia może siadać obu stronom konfliktu, jest w tym blokada przepływu energii np. w wyniku stresu, agresji, lęku i /lub zasilanie jakichś bytów emocjonalnych, więc trudno mówić, że druga strona to robi żeby nam zabierać energię, zwykle robi to z wielu innych względów, a są tego różne skutki uboczne, w postaci zaburzeń energetycznych, często agresor czuje się nabuzowany a ofiara wyssana, ale to może wynikać z tego że ktoś (strona atakująca) wyzwala w sobie dawkę hormonów pobudzających, a strona atakowana sama tłumi i blokuje w sobie przepływ energii (reakcja lękowa)
- w przypadku wampiryzmu ktoś podłącza się i podbiera energię życiową i niekoniecznie manifestuje się to w postaci konfliktów

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-25, 23:24:50 »
Dzięki Lilliole za to co piszesz, to mnie utwierdza w przekonaniu, że to w porządku, że moja energia jest moja i wcale nie muszę się nią dzielić z innymi :)


U mnie zasilanie energią niektórych osób w rodzinie jest związane z lękami z dzieciństwa dotyczącymi np. z przekonania że jak nie dam wsparcia innym to inni sobie nie poradzą i się załamią i mogą umrzeć. Oczywiście nic takiego by się nie stało, jest to takie dziecięce wyolbrzymienie sytuacji.



Natknąłem się na pewien artykuł 'Energetyczny gwałt - Systemy pozyskiwania energii', który pozwolił mi uświadomić sobie kilka rzeczy. Może kogoś również to zainteresuje.  http://psychotronika.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=329&Itemid=1
Ten artykuł mi uświadomił, że zarówno 'oddaję' jak i 'zabieram' energię dla innych. Pomógł mi również uświadomić jak w konkretnych sytuacjach inni zachowując się agresywnie w stosunku do mnie, pobierali moją energię.