Nie wiem czy jest sens oddawania komuś uczuć czy emocji, które przejęliśmy. Moim zdaniem wystarczy przestać je brać i dostrajać się do nich. Oddawanie negatywnych emocji kojarzy mi się z nieciekawymi intencjami.
Ja bardzo długo oddawałam swoją energię mojej matce i brałam na siebie jej negatywne emocje. I miałam dużo poczucia winy, gdy chciałam się z tego wycofać. Ale efektem tego, że jej oddawałam swoją energię, było to, że moja matka czuła się "silna za dwóch", nie dbała o swoje ciało, bo uważała, że jest niezniszczalna. I tą moją energię używała do tego, by być okrutną wobec mnie i innych (oczywiście nieświadomie).
Ja robiłam to, bo wydawało mi się, że muszę. Ale prawdą jest też, że robiąc to stawiałam się wyżej niż moja matka. Uważałam sie za mądrzejszą i bardziej rozwiniętą od niej. No i bałam się też, że jak przestanę jej oddawać energie to spotka mnie jakaś "okrutna" kara.
Po tym jak przestałam ją zasilać (nie wiem czy całkowicie, ale w baardzo dużym stopniu) ona zaczęła się zmieniać. Fakt, że nie może już tak eksploatować swojego ciała, fizycznie jest znacznie słabsza, ale psychicznie zaczęła się zmieniać. Nie ma siły na podtrzymywanie nieprzytomności, którymi maskowała lęki... Lęki wyszły na wierzch, ale ufam, że sobie z nimi poradzi. W moich oczach jest teraz znacznie mądrzejsza. I wbrew pozorom silniejsza.