Autor Wątek: Inspiracje i terapia dla DDA i DDTR  (Przeczytany 45686 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-25, 10:14:42 »
tod,
podoba mi się twój sposób pracy :).
Fajnie, ze zwróciłeś uwagę na różnice między procesem psychologicznym, a odsyłaniem negatywnej energii. W takim ujęciu jak ty to robisz, oddawanie komuś np jego gniewu czy jego złości wg mnie jest jak najbardziej ok.

Ja też się bałam, co będzie jak przestanę zasilać matkę czy ojca. I czułam się bardzo winna, że chcę mięć cała swoja energie dla siebie. Czułam się wielką egoistką :))
Ale w końcu uświadomiłam sobie, że oddawanie energii moim rodzicom jest po prostu głupie, bo oni i tak ja zużyją na tworzenie sobie (i mi) problemów. Moja matka przez wiele lat używała mojej energii do tworzenia mi mojego życia, bo wtrącała się praktycznie we wszystko. Więc pomyślałam sobie, że chętnie odciążę ją z tego obowiązku :) Ale żeby tworzyć swoje życie to potrzebuję swojej energii życiowej.

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-09-24, 23:13:44 »
Lilliole,
to co piszesz o oddawaniu swojej energii innym jest bardzo ciekawe. Wydaje mi się, że ten temat mocno mnie dotyczy. Właściwie to trochę boję się o innych i o to co z nimi będzie, kiedy przestanę im dawać energię.

Podczas mojej 'medytacji' jak zacząłem w sobie poszukiwać takiej 'części siebie', która doświadcza dziecięcych, silnych lęków i kiedy postanowiłem dać tej 'części siebie' to czego potrzebuje i zaopiekować się nią to poczułem wtedy duży spokój wewnętrzny, jakiego dawno nie doświadczałem, ale z kolei moja mama zaczęła się gorzej czuć. Zaczęły się u niej pojawiać objawy nerwicy i trochę zacząłem odczuwać poczucie winy.

A co do oddawania uczuć innym to ja też próbuję to ostatnio robić. Z tym, że nie patrzę na to jak na oddawanie innym jakiejś ich energii a raczej jak na pracę z własnym umysłem i po prostu pozwala mi to uświadomić sobie, że np dane uczucia należą (należały) do innych a nie do mnie. Powtarzanie zdania w stylu 'Zwracam dla ojca jego gniew' pozwala mi na uwolnienie się od utożsamiania się z gniewem ojca, którego w jakiejś sytuacji w przeszłości doświadczyłem. Patrzę na to bardziej jak na proces psychologiczny, niż jak na energetyczny.



Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-21, 08:48:33 »
moja mama wrecz mi wypomina ze tyle pieniedzy musieli na mnie z ojcem wydawac i czuje sie winna i zapetlona w ciagłym poczuciu zobowiazujacej spłaty, zapłaty im za trud wychowania czy utrzymywania mnie przy zyciu , zupełnie jakby na prawo do zycia trzeba było sobie zasłuzyc

To jest czesta postawa milosci roszczeniowej (tak ja sobie nazwalem), kochasz kogos ale w zamian od razu oczekujesz czegos; nijak sie to ma do milosci bezwarunkowej gdzie po prostu kchasz bo kochasz.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-21, 08:23:12 »
Nie wiem czy jest sens oddawania komuś uczuć czy emocji, które przejęliśmy. Moim zdaniem wystarczy przestać je brać i dostrajać się do nich. Oddawanie negatywnych emocji kojarzy mi się z nieciekawymi intencjami.
Ja bardzo długo oddawałam swoją energię mojej matce i brałam na siebie jej negatywne emocje. I miałam dużo poczucia winy, gdy chciałam się z tego wycofać. Ale efektem tego, że jej oddawałam swoją energię, było to, że moja matka czuła się "silna za dwóch", nie dbała o swoje ciało, bo uważała, że jest niezniszczalna. I tą moją energię używała do tego, by być okrutną wobec mnie i innych (oczywiście nieświadomie).
Ja robiłam to, bo wydawało mi się, że muszę. Ale prawdą jest też, że robiąc to stawiałam się wyżej niż moja matka. Uważałam sie za mądrzejszą i bardziej rozwiniętą od niej. No i bałam się też, że jak przestanę jej oddawać energie to spotka mnie jakaś "okrutna" kara.
Po tym jak przestałam ją zasilać (nie wiem czy całkowicie, ale w baardzo dużym stopniu) ona zaczęła się zmieniać. Fakt, że nie może już tak eksploatować swojego ciała, fizycznie jest znacznie słabsza, ale psychicznie zaczęła się zmieniać. Nie ma siły na podtrzymywanie nieprzytomności, którymi maskowała lęki... Lęki wyszły na wierzch, ale ufam, że sobie z nimi poradzi. W moich oczach jest teraz znacznie mądrzejsza. I wbrew pozorom silniejsza.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-21, 08:26:12 wysłana przez Lilliole »

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-20, 13:08:49 »
a ja mam na odwrót
kupuję moim rodzicom kawę a oni no i po co tyle (!!) pieniędzy wydajesz, zbieraj sobie, my przeżyjemy
i co im chcę dać to oni nie chcą

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-20, 11:21:53 »
moja mama wrecz mi wypomina ze tyle pieniedzy musieli na mnie z ojcem wydawac i czuje sie winna i zapetlona w ciagłym poczuciu zobowiazujacej spłaty, zapłaty im za trud wychowania czy utrzymywania mnie przy zyciu , zupełnie jakby na prawo do zycia trzeba było sobie zasłuzyc


Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-20, 11:13:49 »
natrafiłam na taki haczyk - matka w dzieciństwie stale mi wmawiała że ja jestem jej coś winna za to że mnie urodziła, często powtarzała że "jeszcze mi gówniaro za cycek nie zapłaciłaś" jak czegoś chciałam albo się broniłam. To był dla niej taki patent na zatkanie mi ust i abym niczego nie chciała, abym niczego nie wymagała ale ten patent też służył jej do tego transferowania bo ja w ten sposób jej płaciłam. Wtedy byłam mała i myślałam że tak wszystkie dzieci muszą robić.


Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-20, 10:53:20 »
Edyta
Transferowane na bieżąco. Też miałam takie podejrzenia ale opierałam się na tym co było w dzieciństwie. Dobrze wiedzieć że to dzieje się teraz, cały czas.
Mnie mocno trzyma lęk przed jej śmiercią, bo mama stoi już nad grobem. Dlatego tak łątwo sobie z tym nie poradzę. A mama nie ma gdzie tego upchnąć, bo nie ma tam nikogo kto chciałby to wziąć.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-20, 10:37:17 »
tak pomyślałam że dla spokoju swojego sumienia zrobię modlitwę za matkę do Boga o światłość dla jej duszy aby jej pomógł jeśli jej dusza wyrazi zgodę, bo co tego nie jestem do końca przekonana że ona by chciała tej pomocy , bardzo negatywnie wypowiadała się o rozwoju duchowym , ludziach którzy się tym zajmują itd.. więc prawdopodobnie odrzuci ale ja będą miała czyste sumienie.

Po śmierci mojej babci robiłam taką modlitwę i wiem że jej dusza przyjęła rozwój i wybrała ścieżkę rozwoju na to wcielenie.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-20, 10:30:15 »
i tak zapewnie będzie, że znajdzie inną osobę, która ma takie intencje.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-20, 10:13:15 »
Inga
ja się pozbywałam tego poczucia winy za bycie złą matka w terapii z psychologiem, nawet nie robiłam ezoterycznych uzdrowień i to tak działało że poprawiało się między mną a córką ale stan zdrowia mojej matki się bardzo gwałtownie pogarszał. Jednak uznałam że moje życie i życie córki jest ważniejsze i ja jestem jej potrzebna. Moja córka okazywała mi wtedy ogromną radość i wdzięczność , bardzo się zmieniła , choć zachowała swój charakter.

Można rozpuścić to uczucie światłem ale to chyba i tak niewiele się zda bo jak my przestaniemy brać to tamta strona pozostanie ze swoim bo to branie chyba odbywa się na bieżąco, tak mi się wydaje że to jest transferowane na bieżąco bo u strony "zwalającaj" nie ma zmiany intencji i świadomości tylko nie ma już na kogo zrzuć więc albo znajdzie sobie kogoś innego albo pozostanie z tym sama. Chodzi chyba o wybór czy wybieram siebie i swoich bliskich czy poświęcam się sama i moje dziecko. 


Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-20, 09:45:10 »
a nie możesz oddać komuś innemu, np. wrogowi?
taką zemstę mu zrób
hihi :->

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-20, 09:01:08 »
Ktoś we mnie woła że nie powinnam oddawać mamie tego poczucia winy, bo mama niczego nie zawiniła. Bo ona dostała go od własnej matki.Więc dlaczego ona ma przez to cierpieć? Dlaczego to wszystko ma się skupić na niej?

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-08-20, 08:25:23 »
Obejrzałąm filmik i wyobraziłam sobie że oddaję mamie wszystkie jej uczucia. I zobaczyłam siebie jako puste naczynie, w którym nie ma niczego, bo ja nie mam żadnych własnych uczuć. Oddanie uczuć mamie grozi mi że tym że ja zniknę.

Kilka dni temu zobaczyłam że moja córka pije lekarstwo na ból brzucha. Przestraszyłam się tego że ją coś boli, że ona cierpi. I wtedy pojawiło mi się nieuśwaidomione poczucie winy.
Wczoraj siadłam do rysowania z poczuciem że jestem pustym naczyniem, w czasie gdy zaczynały mi się bóle brzucha. Zatrułam się olejem słonecznikowym wyciskanym na zimno. Narysowałąm jak mama wlewa coś do pustego naczynia którym ja jestem.
Weszłam w sesję oddechową na której zobaczyłam że mama przelała na mnie swoje poczucie winy za to że jest złą matką. Ja przez całe życie cierpię na silne poczcuie winy wobec córki że jestem złą matką, co mi uniemożliwiało stawianie jej jakichkolwiek wymagań. Moja mama nie czuje się złą matką.
Ból brzucha jest pokutowaniem za grzech mamy, za to że ona jest złą matką. Ja wzięłam na siebie ten grzech po to aby ją odciążyć, po to aby ona nie czuła się źle i po to aby była zadowolona. Bo gdy będzie zadowolona to nie będzie się na mnie złościć.
Brzuch bolał mnie przez kilka godzin.
A wszystko zostało zainicjowane przez ból brzucha córki, bo ja wtedy poczułam się winna, że boli ją ten brzuch dlatego że ja jestem złą matką, bo jeżeli córka cierpi to na pewno przeze mnie.
I w ten sposób się dowiedziałam że to okropne ppoczucie winy przekazała mi mama.

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-19, 18:37:25 »
gdybyś od razu  miała tę  wiedzę jaką teraz masz nie uwikłałabyś się w to a więc nie ma co się obwiniać
gdybyśmy byli alfami i omegami to by nas na tym forum nie było
no chyba ze ... ;) jakies słuzby specjalne wedle intencji :)
ciężkie to wybory , pozwalac komus się dobijac , ja miałam ostatnio czas uswiadamiania taty na temat diety antyrakowej, krążenia i pilnowania go by jadł to co mu pomaga ale teraz machnęłam na to ręką , pzynajmniej na trochę bo widze ze jemu sie nie chce już, woli po staremu , patrze i mysle, że tak pewnie patrzy Bóg- widzi że się krzywdzimy ale nie interweniuje jesli nie ma woli