Autor Wątek: Inspiracje i terapia dla DDA i DDTR  (Przeczytany 45661 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-09, 21:20:16 »
Te obwiniania lub zaprzestanie robienie tego jest wykonywane na poziomie wewnętrznym, poza naszą świadomą wolą. Więc jeżeli nawet podejmiemy decyzję że nie będziemy nikogo obwiniać, bo tak naprawdę nie ma winnych, to nasze uczucia i tak się nie zmienią i dalej wewnątrz siebie będziemy czuli że to przez rodzica  tak cierpię, bo to on mnie skrzywdził.
Tak że jeżeli czyjaś terapia trwa 20 lat i on ciągle czuję że to jego cierpienie jest czyjąś winą, to może  obwiniać aż do czasu gdy zrozumie wewnętrznie i poczuje wewnętrznie że już nie ma na to ochoty, bo np. woli robić coś przyjemniejszego, albo że rodzice go już nie interesują.
Jak komuś nie uda się wyjść z choroby do końca życia to może obwiniać do końca życia.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 20:46:00 »
Felicite
Cytuj
Myślę, że takie nakazy i zakazy, jak np. zakaz obwiniania, w dużej mierze wynikają ze strachu przed ugrzęźnięciem w fazie obwiniania. Obawy takiej osoby, która się boi i z lęki przed zmianą (czyli przed niewiadomą) nie dopuszcza do tej zmiany, nie są bezpodstawne. Bo załóżmy, że zrobi ten krok, którego tak się boi i pozwoli sobie na obwinianie. Wtedy, jeśli (znów z lęku) nie pozwoli sobie na zmianę (czyli na wyjście z fazy obwiniania), może faktycznie utknąć w stanie obwiniania wszystkich za wszystko.
...........
Z mojego doświadczenia wynika, że tak właśnie jest z obwinianiem. Jeśli się ma na nie ochotę, wystarczy sobie na nie pozwolić, bez żadnych ograniczeń typu "bo nie wolno", "bo niekorzystne", itdp. i pozwolić, by przeszło. Bo, że przejdzie, jeśli nie będzie przez nas powstrzymywane z lęku przed zmianą, to pewne.
....

Dobrze że dołączyłaś swój punkt widzenia :)
To co opisałaś jest OK z całą tą sferą lęków, niepozwalania sobie, czy narzucania ograniczeń. Nie miałem na myśli podejścia opartego na lękach, czy nie stwarzania sobie stref zakazanych. Nie to miałem na mysli, bo wiem, że im bardziej próbujemy coś ukryć, to to tym intensywniej to wychodzi. Jeżeli się czegoś wyrzekasz, to się z tym wiążesz na zawsze.
Wiem, że piszesz po to, żeby wyjaśnić i nie odnosisz się bezpośrednio do mojego postu.
Choć...
Felicite i Inga
Mam do Was pytanie.
Ktoś ma b. silne DDA, ciężką karmę, wzorce ofiary, pracuje nad tym 20 lat a mimo to jego rozwój wlecze się i widać, że w takim tempie spędzi jeszcze kolejne 20 lat na terapii. Przy tym ciągle obwinia siebie i innych za wszystko, co go spotkało i będzie tak robił dalej, bo czuje taką potrzebę.
Czy więc ma dalej obwiniać wszystkich? bo przecież cały czas czuje się winny i pokrzywdzony a ma sobie na to pozwalać więc obwinia?

Acha może to jest odpowiedź.

Cytuj
A zatem – wystarczy się nie powstrzymywać ani przed obwinianiem, ani przed zakończeniem obwiniania, słuchać siebie, pytać, co w danym momencie jest mi potrzebne. Jeśli obwinianie przynosi ulgę, to obwiniać, jeśli przestało przynosić ulgę, a przysparza tylko cierpienia, to przestać.
Być elastycznym, słuchać siebie, stale reagować na swoje obecne potrzeby.
Nie powstrzymywać się przed niczym, ale też do niczego nie przywiązywać. Wtedy jest się prawdziwie wyzwolonym :)

Czyli jednak jakoś wpływać na to obwinianie. Kiedy przenosi ulgę dalej obwiniać, jeśli nie to przestać, a jeśli nie przynosi ulgi a dalej jest potrzeba obwiniania?
« Ostatnia zmiana: 2012-11-09, 20:55:57 wysłana przez Mateusz »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-11-09, 20:25:20 »
POSTAWA PEŁNA MIŁOŚCI - praca domowa na lata:)

Zgadza się. Ale się opłaca, bo to intencje decydują o wszystkim :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 19:39:03 »
mogę pracować jednocześnie nad poczucie bezpieczeństwa i wybaczeniem ? :)


Jak najbardziej:) To się bardzo wiąże ze sobą. Jeżeli nasz poczucie winy to nie możesz czuć się bezpiecznie. Wybaczanie uwalnia od poczucia winy i obwiniania innych.
Ja też wiele lat obwiniałam się o wiele rzeczy w stosunku do mojego dziecka. Ale jak już sobie wybaczyłam to nie wygląda to już tak strasznie. I bardzo wiele da się naprawić.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 19:18:12 »
mogę pracować jednocześnie nad poczucie bezpieczeństwa i wybaczeniem ? :)
POSTAWA PEŁNA MIŁOŚCI - praca domowa na lata:)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 19:11:58 »
Możesz po prostu pisać afirmacje wybaczające sobie agresję i nieczułość w stosunku do dziecka. Na terapii wybaczałaś rodzicom może czas wybaczyć sobie....

Wiesz co poczułam wzruszenie. Ich jakoś łatwiej mi rozgrzeszać a siebie nie. Ale poczułam wzruszenie. Mówiłam na terapii otwarcie,że jestem agresywna w stosunku do dziecka,że sobie z tym nie radze i potrzebuje wsparcia. Podobało mi się,że ludzie byli życzliwi , rozumieli i wspierali. Nie dostałam żadnej negatywnej oceny, tylko wsparcie. Ale dalej mam opór przed wybaczeniem sobie

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-11-09, 19:10:14 »
ja patrzę oczami intencji - nie mogły być wobec siebie korzystne skoro miałam takich rodziców.

Na pewno nie były, dlatego teraz czas je zmienić. Intencje wobec siebie to inaczej nastawienie wobec siebie. Czas więc zmienić to nastawienie na nastwienie pełne miłości :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 19:06:51 »

Czuje winę w stosunku do dziecka( z tego życia) że byłam agresywna . nieczuła - nie wiedziałam jak radzić sobie z emocjami i poszłam na terapię DDA i teraz już jest lepiej- nie wybucham i nie "daję klapsa" ale poczucie winy zostało.Jak mam je uzdrowić?
.....
Chciałabym się poczuć niewinnie

Możesz po prostu pisać afirmacje wybaczające sobie agresję i nieczułość w stosunku do dziecka. Na terapii wybaczałaś rodzicom może czas wybaczyć sobie....

Jak masz problem z wybaczaniem to możesz wcześniej pisać afirmację, że wybaczanie jest łatwe i korzystna. Żeby podświadomość załapała, ze opłaca się wybaczyć.
« Ostatnia zmiana: 2012-11-09, 19:08:52 wysłana przez Lilliole »

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 19:03:28 »
jestem na siebie wkurzona ,że praktycznie nie dałam sobie szansy na spokojny rozwój- czy też oni mi jej nie dali (swoim zachowaniem) . To była błędna droga- nie nauczyłam się miłości ale jeszcze większej nieakceptacji siebie. Gdybym w porę nie zareagowała pewnie skończyłabym w psychiatryku, miałam tak silne lęki ,że myślałam, że schizy dostane. Teraz jest lepiej ale dalej mam silne lęki przed atakiem ludzi, przed opętaniem itd. W dzieciństwie zostawiano mnie samą na noc, nikt nie ukoił lęku przed ciemnością , widziałam ducha w wieku 12-13 lat i ciągle czułam się zagrożona.
Dobrze,że widzę światło w tunelu i ufam ,że będzie już tylko lepiej. Czuje,że najgorsze juz za mna

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 18:59:47 »
Cytuj
Bo teraz patrzysz na nią oczami rodziców (dlatego siebie obwiniasz, a ich tłumaczysz), albo też buntujesz się przeciwko temu i robisz na odwrót (siebie wybielasz, a ich obwiniasz), ale to tylko druga strona tej samej monety (braku miłości).

ja patrzę oczami intencji - nie mogły być wobec siebie korzystne skoro miałam takich rodziców. Musiałam chcieć za coś odpokutować albo w ten sposób siebie uniewinnić za przeszłość. Cokolwiek faktycznie chciałabym wpuścić miłość.

Cytuj
Może pomoże Ci coś takiego: wracaj do dzieciństwa i postaraj się nie patrzeć na te wydarzenia oczami rodziców, ale spróbuj poczuć, co mogło czuć to bezbronne dziecko, którym wtedy byłaś.
Byłam na terapii czułam lęk, poczucie krzywdy, żal , rozczarowanie,żłość, awersję - przepracowywałam to, nienawiść do matki za to co robiła i złość do ojca,że nieskutecznie reagował. Ale także sympatię do ojca,że próbował

Może ja po prostu chciałabym im wybaczyć i dlatego przestać ich winić. Ale nie chce też winić siebie! I nie winię za dzieciństwo- po prostu intencje musiały się dograć- ale jest mi żal tego wyboru. Chyba tak myślę i czuję.
Czuje winę w stosunku do dziecka( z tego życia) że byłam agresywna . nieczuła - nie wiedziałam jak radzić sobie z emocjami i poszłam na terapię DDA i teraz już jest lepiej- nie wybucham i nie "daję klapsa" ale poczucie winy zostało.Jak mam je uzdrowić? ok nerwica depresja tłumaczy moje zachowanie ? NIe wiem.

Cytuj
A to, że obwiniałaś wszystkich wokół siebie (i miałaś różne złe odczucia wobec dziecka) wynikało z tego, że byłaś bardzo zraniona.
Bardzo bardzo zraniona.

Cytuj
Ale też musisz się przygotować na niemiłe przeżycia, bo miłość wyciąga na wierzch wszystko, co nią nie jest, a wtedy boli.
bardzo niemiłe uczucia- przede wszystkich nieakceptacji, poczucia niekochania, braku uwagi i wsparcia- bardzo bolało na terapii przeżywanie tych uczuć.

Chciałabym się poczuć niewinnie

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-11-09, 18:28:22 »
SOrry za pomieszanie . Wychodziło coś po drodze na spontanie

Spoko :) Tak ma być.

Dobra naczytałam się ,że musiałam przyciągnac takich rodziców, więc dlaczego wybrałam takich? To znaczy,że coś we mnie nie było tak? w moich intencjach wobec siebie ? dobrze to rozumiem?


To nie jest podejście do siebie oparte na miłości, wręcz przeciwnie. Takie intelektualne rozumienie przyciągania na zasadzie intencji tylko pogarsza sprawę.
Tylko miłość może Cię uleczyć. Wiem (bo też przez to przechodziłam), że w takim pomieszaniu trudno przyjąć bez emocji takie wydawałoby się banały, ale tak jest :)
Chodzi o miłość do siebie. O spojrzenie na siebie jak na człowieka, który zasługuje na uwagę, na współczucie, na wsparcie. Małymi kroczkami zacznij wzbudzać w sobie empatię do siebie, a konkretniej do małej dziewczynki, którą kiedyś byłaś.
Bo teraz patrzysz na nią oczami rodziców (dlatego siebie obwiniasz, a ich tłumaczysz), albo też buntujesz się przeciwko temu i robisz na odwrót (siebie wybielasz, a ich obwiniasz), ale to tylko druga strona tej samej monety (braku miłości). Trudno jest spojrzeć na siebie inaczej niż do tej pory, ale da się. Pożałuj siebie, swojego losu. Nie zajmuj się odczuciami innych osób, tylko swoimi. Obdarz siebie pełną uwagą.

Czy ma to znaczenie dlaczego stało się tak, jak się stało? Nie ma. Nie radzę w takim stanie szukać przyczyn, bo to może tylko wzmocnić niechęć do siebie. Ważne jest to, że cierpiałaś, ważne jest to, że zasługujesz na miłość, a tej miłości nie dostałaś. I nieważne w sumie, kto był winny, bo tak naprawdę nikt nie był temu winny(choć czasem trzeba wyjść z pozycji postawienia odpowiedzialności tam, gdzie jej miejsce, czyli obarczyć nią rodziców, bo inaczej się nie ruszy)). Teraz potrzeba Ci wyrozumiałości dla siebie. Tego przede wszystkim. A kiedy dasz sobie zrozumienia, choć w małej ilości, to wtedy to wszystko będzie już inaczej wyglądało :)

Może pomoże Ci coś takiego: wracaj do dzieciństwa i postaraj się nie patrzeć na te wydarzenia oczami rodziców, ale spróbuj poczuć, co mogło czuć to bezbronne dziecko, którym wtedy byłaś.
Wzbudź w sobie współczucie do tego dziecka. Choć najpierw możesz się na nie wyzłościć (np. na to, że znalazłaś się w takiej sytuacji) jeśli chcesz, ale nie przerywaj na tym, zawsze dąż do wczucia się w siebie, w tamtą siebie. Poczuj, jakie to malutkie dziecko było niewinne i jak pragnęło miłości. I jak się bało. I co dostało. Czy kogoś takiego można o cokolwiek obwinić?
Jeśli to poczujesz, to zobaczysz, że nie można. Tego Ci życzę z całego serca :)

Poprzednich wcieleń nie musisz pamiętać, by się uzdrowić. A to, że obwiniałaś wszystkich wokół siebie (i miałaś różne złe odczucia wobec dziecka) wynikało z tego, że byłaś bardzo zraniona. Miłość do siebie zagoi tę ranę i skorzystają na tym wszyscy: Ty i Twoi bliscy (przede wszystkim dziecko).
Ale też musisz się przygotować na niemiłe przeżycia, bo miłość wyciąga na wierzch wszystko, co nią nie jest, a wtedy boli. Ale boli coraz mniej i widać światełko w tunelu. Bo miłość (ta zdrowa) zawsze uzdrawia, nie ma dla niej rzeczy niemożliwych :)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-09, 17:35:10 »
Felicite,
Tak tkwię w poczuciu winy- nie mówie ,że go nie mam tylko obserwuję bo na razie nie potrafię się go pozbyć. Wiem,że musiałam miec intencje ofiary więc przyciągnęłam kata- intelektualnie. A najbardziej siedzi we mnie poczucie winy za stosunek do własnego dziecka(agresja) . Chociaż teraz już nie jestem pewna czy ja siebie nie obwiniam- być może jeszcze do końca sobie tego nie uświadamiam ,że najbardziej obwiniam siebie. Finansowo tak bo jestem na utrzymaniu ojca a emocjonalnie pewnie też po części jasne.
Co ja chcę osiągnąć gdy obarczam siebie? przecież czuje ,że mnie to blokuje, powoduje lęk. Po co ja to trzymam?
Dlaczego tak chcę obarczać siebie? Czy to podświadoma pogarda wobec samej siebie? Dlaczego czuje się winna.
Dobra naczytałam się ,że musiałam przyciągnac takich rodziców, więc dlaczego wybrałam takich? To znaczy,że coś we mnie nie było tak? w moich intencjach wobec siebie ? dobrze to rozumiem?
Ale przecież wybierając trudne dzieciństwo z powodów moich wcześniejszych błędów wcale ich nie naprawiam więc?
Poczucie winy jest bez sensu. Ale czasem mam do siebie żal ,że wybrałam sobie takich rodziców, ograniczonych, krzykliwych, bez wyrazu. I czuję się winna ,że skopałam sobie rozwój, nie dałam sobie szansy na miłość. Nie nauczono mnie miłości. A teraz wzmocniło się to,że gdy urodziłam dziecko i wpadłam w depresję zachowywałam się bardzo agresywnie i nie moge sobie tego wybaczyć. Nie czuje się niewinna przede wszystkim w wstosunku do dziecka bo wcieleń nie pamiętam więc całe zycie uważalam ,że wszyscy są winni to ja jestem niewinna!!
A skoro oni nie są ok to ja jestem Ok! SAMA NIE DAŁAM SOBIE SZANSY na spokojne dzieciństwo. To kogo mam winić za to ? za moje złe intencje? tylko siebie? NIC JUŻ NIE WIEM. Nie wiem jak sobie odpuścić.
SOrry za pomieszanie . Wychodziło coś po drodze na spontanie

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-09, 17:10:59 »
Moja siostra przez wiele, wiele lat obwiniała mnie i rodziców za ciężkie życie i niczego jej to nie dawało. W końcu zrozumiała że ma tak cięzko z powodu swojej ogromnej ambicji i odpuściła tę ambicję. Poczuła się znacznie lepiej  a jej życie stało się łatwiejsze.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-11-09, 17:04:52 »
Muszka.
No i dobrze.
Obwiniałaś ich, zobaczyłaś że to dla ciebie niekorzystne i zaprzestałaś. Tak się to powinno dziać.
A ta obserwacja wstydu i poczucia winy to bardzo dobra metoda.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-11-09, 17:02:03 »
Jeżeli ktoś się chce zmienić to nie może sobie tworzyć  takich zakazanych stref do których nie wolno zaglądać bo to grozi czymś złym, bo wtedy nie ma szansy na przepracowanie tych tematów, których się boi.

Dokładnie :) Jeśli ktoś chce się rozwijać to nie może słuchać swoich lęków, ale siebie pomimo tych lęków.

Muszka,
a czy przerzuciłaś całą odpowiedzialność za wszystko to, co zrobili Ci rodzice, gdy byłaś dzieckiem, a sama się z niej zwolniłaś?
Inna rzecz - poczucie winy istnieje dopóty, dopóki chcemy coś nim osiągnąć. A tym czymś jest zazwyczaj aprobata rodziców (czy miłość) i oczywiście bezpieczeństwo, które mają zapewnić. Ty jesteś bardzo związana z rodzicami, wręcz od nich uzależniona (o ile dobrze pamiętam finansowo i pewnie nie tylko), więc nadal "musisz" tkwić w poczuciu winy. Myślę, że praca nad uniezależnianiem się od rodziców (emocjonalnym i finansowym) byłaby wskazana :)