Felicite i Inga
Mam do Was pytanie.
Ktoś ma b. silne DDA, ciężką karmę, wzorce ofiary, pracuje nad tym 20 lat a mimo to jego rozwój wlecze się i widać, że w takim tempie spędzi jeszcze kolejne 20 lat na terapii. Przy tym ciągle obwinia siebie i innych za wszystko, co go spotkało i będzie tak robił dalej, bo czuje taką potrzebę.
Czy więc ma dalej obwiniać wszystkich? bo przecież cały czas czuje się winny i pokrzywdzony a ma sobie na to pozwalać więc obwinia?
Taki ktoś obwinia, bo ma niską świadomość. Zakazanie mu tego, bądź też wystraszenie go na zasadzie "obwinianie jest złe" nie doprowadzi do rozszerzenia jego świadomości. Nie będzie tego robił jawnie, zepchnie to całkowicie do podświadomości, bądź też w inny sposób będzie sobie szkodził.
Jedyny sposób wyjścia z tej matni, to uświadomienie sobie prawdy, że nikt nie jest winny, czyli rozszerzenie świadomości.
W jaki sposób to zrobić? Obserwować siebie, być otwartym na prawdę o sobie.
Takiej osobie oczywiście można powiedzieć o tym, że (naszym zdaniem) szkodzi sobie bezmyślnym obwinianiem, ale nie że samo obwinianie jest szkodliwe. Bo to bezmyślne czynności (w tym przypadku obwinianie) szkodzą. Są przy tym kompulsywnie powtarzane, bo z faktu ich wykonania nie wynika żadne uświadomienie.
Obwinianie to reakcja obronna. Ja bym takiej osobie poradziła obserwowanie siebie, po co to robi, co chce przez to osiągnąć, przed czym się broni. Czyli niech nadal obwinia, jeśli ma taką potrzebę, ale z innym nastawieniem, coraz bardziej świadomie.
(...) a jeśli nie przynosi ulgi a dalej jest potrzeba obwiniania?
Tak jak wyżej napisałam: Wyjściem jest obserwacja siebie. I wybór swojego dobra.
No bo skoro obwinianie nie sprawia mi ulgi, to może lepiej z tego zrezygnować? Owszem, będzie to pewne "wyrzeczenie", ale gdyby tak się wsłuchać w siebie, to wcale nie jest wyrzeczenie, bo robię to dla siebie. Tej prawdziwej, a nie przystosowanej. I dlatego taka decyzja sprawia mi prawdziwą ulgę.
Jeśli natomiast nadal nie jestem w stanie z tego zrezygnować (tj. z obwiniania), to obserwuję siebie podczas obwianiania i dochodzę, o co mi chodzi. Przy takim postępowaniu i uczciwości wobec siebie (woli dojścia do prawdy, żeby sobie pomóc) nie ma możliwości porażki

Co prawda trzeba włożyć w to trochę wysiłku i poświęcić czasu, ale dla siebie warto

Mam nadzieję, że wszystko jasno piszę, bo dziś niewyspana jestem jak mops

)