Laka,
No przebieranki oczywiście też, szczególnie ciągnęło mnie w stronę wczesnośredniowiecznych klimatów. Miałam okazję pojechać na Wolin rok temu, ale nie skorzystałam, bo właśnie mnie ten alkoholowy klimat odrzucał. Tam jak się z nimi dobrego piwa, czy miodu pitnego nie napijesz to jesteś na swój sposób wykluczona z grupy:P Bo jedno piwko przecież nie zaszkooodzi;D A mi alkohol nigdy nie smakował i do niczego nie jest mi już potrzebny. No i dlatego też mnie w te klimaty już nie ciągnie, z resztą większość moich ówczesnych znajomych z metalowych klimatów była też rekonstruktorami, sama studiowałam historię i miałam swoją drużynę wojowników, na treningach uczyłam się władać mieczem, strzelać z łuku, z bardziej babskich rzeczy szyłam stroje itp. Ale myślę, że temat już się u mnie w dużym stopniu wyczerpał i wolę się zajmować innymi rzeczami. I jeszcze co do przebieranek, bawiłam się też trochę w teatr, więc tam też lubiłam wcielać się w różne postaci, przebierać się, odtwarzać coś itp. Jednak akurat kiedy zaczęłam się zajmować rozwojem, silne ciągoty do tego też mi szybko odpadły. To był dla mnie czas na wyłonienie z różnych, sztucznych ról jakie odgrywałam a miały one związek właśnie z tymi wszystkimi zainteresowaniami.
Czasem sobie tylko tak myślę, że może i bym mogła się jeszcze w przyszłości zająć teatrem, kiedyś chciałam zdawać na wydział lalkarski, jest chyba w Białymstoku o ile się nie mylę. Ale plany mi się zmieniły, za bardzo uparłam się wtedy na ratowanie zwierząt:P Coraz częściej nachodzą mnie myśli, że może jeszcze pobawiłabym się w coś takiego, ale właśnie już z takim zdrowym podejściem, a nie po to by wchodzić w jakieś role i udawać kogoś kim nie jestem.
Co do muzyki preferowałam najbardziej ten mroczny gotyk z lat 90, typu Theatre of Tragedy, The Sins od Thy Beloved, początki Within Temptation i symfoniczny metal typu Nightwisha i Epiki. Ale dziś to zdecydowanie za ciężkie klimaty dla mnie, choć z sentymentu potrafię jeszcze wrócić. Rok temu też właśnie znajoma próbowała mnie wyciągnąć na Castle Party i przez moment myślałam o tym, żeby pojechać, ale tylko po to żeby się przebrać i pochodzić w wypasionej wiktoriańskiej sukni:P Jednak sam klimat i alkohol mnie za bardzo zniechęcał, a kiedyś to bym dała sobie rękę uciąć za teorię, że tamtejszy klimat jest wspaniały, bo tworzą go wspaniali ludzie. Dziś widzę to zupełnie inaczej, często od razu dostrzegam ich cierpienie i problemy jakie skrywają za tatuażami, kolczykami i krzykliwymi ubraniami.