Arwena
Hahaha, no ja dla siebie Poznania też nie czuję jakoś, choć kiedyś byłam "od zawsze" przekonana, że tam własnie bede mieszkać

Nie wiem skąd mi się to wzięło.
A później jak tam jeżdziłam przez rok regularnie to mi się bardzo nie podobało, no może poza palmiarnią

A Torun dla mnie jest fajny pod tym względem że ma klimat, wszedzie blisko, no i dużo roślinności. Ja np mieszkam między parkiem, łąkami nad Wisła, a ogrodem zoobotanicznym, a z czwartej strony mam aleję kasztanową. Więc jak nie kochać tego miejsca. Słyszę mewy z rana i bociany chodzą latem po podwórku, a wieczorem jeże biegają

Czasem jakieś łasicowate, zdarzyło mi się w wakacje, że wyszłam z psem wieczorem,a przy mojej klatce stał sobie lis

Ostatnio jeżdzę sobie do Gdanska częściej i nie czułam też tego miasta dla siebie, choć już bardziej niż Poznań. Jestem chyba przywiązana do mojej Toruńskiej miejscówki, mieszkania które bardzo lubię, więc musiałoby się trafić coś jeszcze lepszego

No ok, ale byłam w parku w Gdansku i tak poczułam mocno tą przyrodę, drzewa, że mi przeszło i już mogłabym tam mieszkać. Musiałam się ugruntować, z drzewami "pogadać"

Mam jakieś takie bardzo silne połączenie z drzewami, nie wiem dlaczego, jeszcze nie odkryłam. A szczurki są super, miałam ich trochę w życiu

Moje ulubione zwierzaczki z tych mniejszych.
Wątek o agresji i satanizmie a my tu o zwierzątkach i roślinkach
