Clint,
oczywiście, "bogactwo polega na swobodnym przepływie, a nie uregulowanych mnożnikach i ściśle określonych ramach czasowych", pełna zgoda. Taka uściślona afirmacja i wypracowany dzięki niej mechanizm może się na jakiś czas przydać, potem idzie się dalej, rezygnuje z tych ustalonych ram. Koncept nie jest bez sensu, bo stosowanie tej afirmacji nie oznacza przecież, że na tym mechanizmie ma się opierać cały przepływ pieniądza, to tylko jeden z elementów.
Myślę, że urzeczywistnienie boskiego bogactwa może przejawiać się w życiu bardzo różnie, dlatego też różne filozofie jego dotyczące mogą być równie dobre. Jeśli ktoś traktuje każdy wydatek jako inwestycję, która zwróci się z nawiązką, to nie ma w tym nic złego. Jeśli następnie dojdzie w ten sposób do takiej ilości kasy, że nie będzie wiedział, co robić z tym nadmiarem, to też w porządku. Wtedy może pomodlić się o inspirację:)