Afirmacja: "zasluguje na milosc (konkretnej osoby)" , jest ok, ponieważ stwierdza prawdę!
To, że zasługuję na miłość, to absolutna prawda!
Tylko... nie można się upierać, że z mojego zasługiwania wynika obowiązek pokochania mnie przez tę osobę!
Bo inni mają prawo czuć to, co czują. A ja mam prawo być otwarty na miłość ze strony wszystkich, którzy potrafią kochać
Po afirmacji poprawia mi się samopoczucie i ugruntowuje przekonanie, ze owszem, z mojej strony jest otwartość, poczucie godności i prawo do pokochania mnie. Jeśli ta osoba nadal nie okazuje mi miłości, to znaczy, że ... problem leży po jej stronie.
Ja też zasluguje na miłosc Liliole i DarkAngelaBubu

CO nie znaczy, że ma ochotę uprawiać z nimi seks, czy mieszkać pod jednym dachem
Po prostu, jest mi miło, że są!
Podobnie z afirmacją, że zasługuję na miłość tych, których kocham.
Ja kocham wiele osób, ale nie musi się to wiązać z uwiązywaniem ich, czy z zależnością. O haremie nie wspominając (w tym temacie pozostało wiele miłych wspomnień, ale... to już historia, która się dokonała,
dopełniła
Kiedy czujemy spełnienie, nie korci nas, żeby do niego dążyć nadal.
Po prostu, jest mi miło, że te wszystkie osoby, które kocham, są!