Afirmowanie bez udziału świadomości nie ma nic wspólnego z rozwojem duchowym - nie poszerza to świadomości, nie otwiera na korzystanie z Boskiego Źródła, z pewnością jednak pozwala na pewne ograniczone efekty.
Różnica między tradycyjnymi afirmacjami i rozwojem a tą techniką jest taka, że w pierwszym wypadku usuwasz toksyczne myśli, emocje, zaślepienia, itd dostrajając się do Prawdy i pozwalając na to, aby samoistnie i bezwysiłkowo realizowała się w Twoim życiu, natomiast w drugim przypadku to jest jak budowanie domu na fundamentach tego całego syfu - niby możesz postawić jakiś tam dom i w nim mieszkać, ale po czasie zapada się podłoga, pękają ściany, pojawia się wilgoć, pleśń, wszystko popada w ruinę.
Zakopanie głęboko w odmętach umysłu swoich problemów i przykrycie ich wymuszonym, pozytywnym programem sprawi, że może być odczuwalnie lepiej, ale nigdy nie będzie nawet w połowie tak dobrze jak przy zdrowej pracy nad sobą, nie dość że w pewnym momencie odbijesz się od sufitu to jeszcze będziesz miał utrudniony dostęp do swoich problemów, bo kiedyś i tak będziesz musiał je uzdrowić, ale one będą zakopane tak głęboko, że będzie Ci bardzo trudno. Te problemy będą dalej Ci kreować różne niefajne rzeczy, ale będzie Ci ciężko nawet zidentyfikować ich źródło, bo będziesz za mało to wszystko czuł.
Cena jest naprawdę wysoka za taką drogę na skróty i całym sercem nie polecam korzystać.