W relacjach z ludźmi ważny jest miedzy innymi język ciała.
Otóż często mówi się, ze ktoś kto unika naszego wzroku, nie patrzy
prosto w oczy, jest fałszywy, ma nieczyste zamiary, etc.
Tymczasem spotkałam właśnie dziś fajną babkę, miła, sympatyczna.
Ale
wwiercała się w oczy tak, ze człowiek nie wiedział gdzie oczyma uciekać !
Unikałam jej wzroku. Nie było to miłe i powodowało ogromny dyskomfort podczas rozmowy. Ona zawsze tak robi, tylko dziś przyjrzałam się temu świadomie.
Tak więc, czy to ja miałam wobec tego w tej rozmowie nieczyste zamiary ? Czy ona ?
Często spotkać możemy ludzi, którzy tak patrzą - bez zmrużenia oka, patrzą blisko i intensywnie prosto w oczy rozmówcy.
Jeżeli by to przetłumaczyć na język zwierząt - wyobraźmy sobie tygrysa, który patrzy na nas w ten sposób, albo odwrotnie, my na tygrysa. Prosto w oczy, intensywnie

Czy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić co sie może stać ?
Przecież to jest prowokacja do ataku !
Tak więc osoby patrzące w ten sposób "prosto w oczy" - nie mają uczciwych zamiarów wobec rozmówcy.
Powiedziano mi o takim tricku, jak można sobie z tym poradzić.
Otóż należy równie intensywnie popatrzeć w lewe oko takiej osoby, skupić się na nim.
I tak delikwenta potrzymać

Raz to zastosowałam. Facetowi oczy zaczęły łzawić . Ubawiło mnie to. Ale mnie też nie było łatwo - wysiłek to był dość taki sobie.
Bo w sumie nie lubię takimi popierdółkami się w ogóle zajmować.
Ale fakt, że zadziałało
