Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 308688 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-16, 12:16:36 »
Edyta,
suuuper ! :)
a ja sobie uświadomiłam, że nie tylko ja mam takie problemu z patrzeniem na świat. I że nic nie stoi na przeszkodzie żeby to zmienić !
« Ostatnia zmiana: 2014-05-16, 12:20:07 wysłana przez Lilliole »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 12:15:08 »
Daniel
TO przekonanie absolwentów uczelni o swoich kompetencjach, czy o swej wartości, są bardzo powierzchowne i nie ugruntowane. Zazwyczaj poczucie swej wartości u takich osób ogranicza się do stwierdzeń typu: "Za tak marne pieniądze nawet nie zamierzam pracować". albo: "Musiałbym być głupi, żeby iść do pracy za 100 zł, jeśli tata daje mi 2 razy więcej".
To nie jest poczucie własnej wartości, tylko rozdęte aspiracje przy pełnej wierze w to że "nikt mi nie zapłaci wiecej za pracę, jaką mogę i potrafie wykonywać".
Zupełnie inne konsekwencje wynikają z przekonania, że "zasługuję, by mi hojnie płacono za pracę, którą wykonuję" (kwalifikacje i kompetencje - ktore w przypadku absolwentów są naprawdę niewiele wyższe niż 0). A zupełnie inne w przypadku tak wysokiej samooceny jak: "P... takie pieniądze! Jadę na zmywak do UK" :)

Panie Leszku, z szacunkiem, ale to nie jest glupota tylko swiadomosc tego, ze jak mlody czlowiek pojdzie do pracy za przyslowiowe grosze to pozniej inni tez beda go zatrudniac za przyszlowiowe grosze bo firmom jest to bardzo na reke, ze moga - w sytuacji, kiedy brakuje pracy - szachowac pensjami i oferowac glodowe pensje. Nie dziwie sie, ze wielu mlodych ludzi odrzucilo takie oferty (wlacznie ze mna) i albo zdecydowalo sie wyjechac za granice, albo zalozylo wlasne firmy, albo pracuja poza oficjalna strefa handlu. W/g mnie to jest propsperity, kiedy czlowiek ma odwage przemoc sie i szukac mozliwosci poza wlasnym srodowiskiem, grajdolkiem.

Oczywsicie pomijam kwestie tego, ze niektorzy wola siedziec na socjalu czy brac pieniadze od rodzicow podczas, gdy rzeczywiscie maja mozliwosc podjecia pracy i to za rozsadne stawki i zgadzam sie rowniez z tym, ze na poczatku nie nalezy oczekiwac od razu nie wiadomo jakich zarobkow zwazywszy na to, ze idac do pracy przez okres poczatkowy jestesmy kims w rodzaju ucznia, ktory uczy sie danego zawodu. Ale nie zmienia to faktu, ze spora czesc pracodawcow wykorzystuje perfidnie ten fakt i celowo zaniza zarobki.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 12:11:07 »
Lilliole, JenKa
dzięki dziewczyny uświadomiłyście mi coś -
zdałam sobie sprawę że kiedyś patrzyłam na siebie oczami mamy ale to uzdrowiłam ( dlatego udało mi się stworzyć bliską relację z mężczyzną ) ale nadal patrzę na ludzi i świat oczami mamy ( dlatego nie udaje mi się prosperować i poruszać się swobodnie wśród ludzi i korzystać z bogactwa świata )  !
« Ostatnia zmiana: 2014-05-16, 12:17:52 wysłana przez Edyta »

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 11:45:49 »
Bo jak na przyklad, ktokolwiek ma docenic Twoja wartosc - czytajac Twoje mysli? I ze niby kazdy w okolo to jasnowidz?


OMG czy to aby na pewno dalej forum rozwojowe ? :) znów ktos napisał cos pozytywnego i znów w zamian dostaje brednie. no offence!

Przykro mi was rozczarowywac, ale niestety, takie rzeczy sa mozliwe i osiagalne tylko i wylacznie w swiecie rozowych, cukierkowcyh afirmacji. Realia wygladaja nieco inaczej - spojrz na opuszczajace co roku uniwersytety rzesze studentow, ktorzy przekonani sa o swojej wartosci, po czym pracowawcy proponuja im 1000 zeta na reke.

Oni są przekonani, tylko że to przekonanie nie ma punktów stycznych z rzeczywistością, także nie wiem nawet jaki ma to związek z tym co napisała Kinga. Podstawy teorii RD.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-16, 09:30:58 »
Edyta,
może do osiągnięcia prosperity brakuje ci uzdrowienia relacji z mamą?
wybaczyć jej, i sobie, że jej uwierzyłaś, że patrzyłaś na siebie jej oczami... Ja teraz uzdrawiam i dużo mi schodzi, przypomina się i uzdrawia.
Mi moja chrzestna matka zablokowała śpiewanie. Jak bylam mała to uwielbiałam śpiewać kolędy w święta. Może i fałszowałam, ale nie więcej niż inni przy stole. Pewnego pięknego razu jak chrzestna sobie popiła to zaczęła wygłaszać, że ja fałszuję i śmiać się ze mnie. Na początku nikt jej nie słuchał, ale ona tyle razy i tak głośno to powtarzała, żeby do każdego dotarło. Poczułam sie upokorzona. Poszłam do pokoju sobie popłakać, ale wtedy moja matka i inni kazali mi wracać i nie płakać. Jak nie chciałam iść to szarpali sie ze mną i matka krzyczała, że zepsułam wszystkim święta. Wtedy poczułam sie psujem :)
Od tej pory miałam przekonanie, ze jak będę sobą i będzie mi fajnie w kontaktach z ludźmi to coś komuś popsuję, sprawie kłopot itp... 
I jak tu prosperować, gdy ma sie świadomość krzywdzenia ludzi?

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-16, 09:27:32 »
Edyta, masz rację - znowu :D . To kłamstwa wpajane z wygodnictwa. Ech, skąd ja to znam...

Ale my Ciebie czytamy, zgadzamy się z Tobą i podziwiamy. A nawet jeśli się nie zgadzamy, to nie z Twojego powodu, tylko z powodu różnicy poglądów, do której każdy ma prawo. I nie warto podpierać się czyjąś błędną opinią z przeszłości, bo to przeszłość właśnie - to było i już NIE ISTNIEJE. :)))

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 09:12:28 »
a ja dokopałam się do tego co blokuje mnie w prosperującym wyrażaniu siebie i w kontaktach z większą grupą ludzi - chodzi o odrzucenie,  nieakceptację i kłamstwo na mój temat jakiego doświadczyłam w dzieciństwie zwłaszcza ze strony mamy. Mama bardzo często mnie krytykowała , właściwie wszystko co robiłam , jak się zachowywałam i jak wyglądałam było dla niej źle i wmawiała mi że przynoszę jej wstyd i że wszyscy jej współczują jaką ma beznadziejną córkę , jaką niegrzeczną i głupią. Tak mi to przedstawiała abym siedziała cicho i nie sprawiała kłopotów. Oczywiście wszystko to było całkowitym kłamstwem bo byłam bardzo grzecznym i mądrym dzieckiem a mama mi tak gadała bo nie chciało jej się mną zajmować ani ze mną bawić , wolała abym smutna siedziała w koncie z lalką bo miała czas dla siebie.
Zdałam sobie sprawę że to poczucie wstydu , dyskomfortu  w relacjach z dużą grupą ludzi jaką odczuwam to to samo odczucia jakie czułam gdy rodzice mieli gości z którymi tak bardzo chciałam się bawić.  Podchodziłam do gości  zagadywałam większość była miła i cieszyli się ale zaraz wkraczała mama ze swoimi uwagami jaka jestem niegrzeczna i głupia że jej wstyd przynoszę bo to zawsze działało i z podkulonym ogonem wracałam  do swojego  pokoju i sama tam siedziałam w przekonaniu że się zbłaźniłam i wszyscy się ze mnie śmieją a rodzicom przyniosłam wstyd, więć lepiej nic nie robić , lepiej siedzieć w pokoju .... i tak mi zostało do dzisiaj :(

i teraz jak tak to czytam to czuję że te poczucie bezsensu, braku zainteresowania pracą wśród ludzi wywodzi się od tego , robię dużo wspaniałych rzeczy ale w swoim pokoju, żyje we wspaniałym swoim świecie do którego nikt nie ma dostępu albo tylko nieliczni  bo cały czas siedzę w swoim pokoju z daleka od ludzi ... i cały czas bawię się sama aby nie zrobić wstydu mamie i nie sprawiać kłopotu.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-16, 09:23:36 wysłana przez Edyta »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-16, 08:36:52 »
Kinga, Lilliole
"Gdy cenimy swoje umiejętności, przyciągamy ludzi, którzy chcą nam płacić za wartość usług, talentów, zdolności (bo w ich oczach jest to niezwykle cenne i wartościowe)  i wtedy wcale nie trzeba pracować długo i dużo, by zarabiać naprawdę bardzo dobrze. "

Przykro mi was rozczarowywac, ale niestety, takie rzeczy sa mozliwe i osiagalne tylko i wylacznie w swiecie rozowych, cukierkowcyh afirmacji. Realia wygladaja nieco inaczej - spojrz na opuszczajace co roku uniwersytety rzesze studentow, ktorzy przekonani sa o swojej wartosci, po czym pracowawcy proponuja im 1000 zeta na reke. I tak dalej - przykladow z zycia jest masa, i niestety, nie wszystkie mozna tlumaczyc wzorcami. Bo jak na przyklad, ktokolwiek ma docenic Twoja wartosc - czytajac Twoje mysli? I ze niby kazdy w okolo to jasnowidz?
Oczywiscie, umiejetnosc doceniania siebie jest niewatpliwie wazna, ale to raptem 1/10 sukcesu. Pozostale 9/10 to inne czynniki.

Daniel, mnie też nie rozczarowałeś. Powiem więcej - pomogłeś mi. Uświadomiłeś mi coś :) To, że kiedyś przyciągałam do swojego życia mnóstwo ludzi, którzy chcieli na siłę być dla mnie tzw autorytetami, oświecać mnie,podważać to co wiem, czuję, prowadzić mnie. Uświadomiłam sobie właśnie, że już mnie to nie rusza. Bo wiem to co wiem. I pójdę tam gdzie chcę. Być może twoje realia są inne niż moje, bo twoje przekonania są inne niż moje. Więc niech twoje realia i twoje przekonania prowadzą cie przez życie, a mnie poprowadzą moje.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-16, 08:07:47 »
- Pewne jest, że aby odnieść sukces w biznesie, trzeba mieć dobry pomysł, odpowiednich ludzi i pieniądze - mówił Leszek Czarnecki podczas wręczania nagrody. - Doświadczenia zdobyte podczas poprzednich  edycji konkursu utwierdzają mnie, że jeśli wierzy się z całego serca w dwa pierwsze elementy, trzeci nie jest już żadnym problemem.
http://www.strefabiznesu.nto.pl/artykul/miliarder-leszek-czarnecki-docenil-pomysl-opolanina-mateusza-machnika

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-05-16, 07:44:20 »
Bez pomysłu nie da się zarobić, Ale mając pomysly też nie zawsze się udaje. Bo... trzeba jeszcze pomysł wprowadzić w życie.
Np. Pan Łągiewka opatentował wspaniały zderzak, który zapewnia samochodom bezpieczeństwo przy zderzeniach czołowych. i... nit na nim prawdopodobnie nigdy nie zarobi, bo p. Łągiewka miał jeszcze 1 genialny pomysł. Otóż uparł się,że licencję sprzeda tylko polskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu. A tenże przemysł nie jest zainteresowany.
P. Łągiewka mógłby oczywiście sprzedać licencje jakiejś prywatnej polskiej firmie, która puściłaby produkt na rynek Polski i UE, ale... takiego pomyslu nie ma. Nie ma woli, nie ma chęci. Czyli brak wszystkiego, co potrzebne jest do wdrożenia pomysłu do produkcji.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-16, 07:24:31 »
"Niektórzy mówią, że pierwszy milion trzeba ukraść. Inni, że wymaga ciężkiej i sumiennej pracy. A co, jeśli od biznesu wartego fortunę dzieli nas tylko kreatywność? Według specjalistów, każdy z nas wpada rocznie średnio na kilka pomysłów, które mogłyby przynieść ogromne zyski. Od sukcesu dzieli nas tylko determinacja i odrobina szczęścia. Czy to nie optymistyczny scenariusz?"
http://ciekawe.onet.pl/spoleczenstwo/pomysly-za-milion-dolarow,1,4827715,artykul.html

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-05-16, 06:48:34 »
Daniel
TO przekonanie absolwentów uczelni o swoich kompetencjach, czy o swej wartości, są bardzo powierzchowne i nie ugruntowane. Zazwyczaj poczucie swej wartości u takich osób ogranicza się do stwierdzeń typu: "Za tak marne pieniądze nawet nie zamierzam pracować". albo: "Musiałbym być głupi, żeby iść do pracy za 100 zł, jeśli tata daje mi 2 razy więcej".
To nie jest poczucie własnej wartości, tylko rozdęte aspiracje przy pełnej wierze w to że "nikt mi nie zapłaci wiecej za pracę, jaką mogę i potrafie wykonywać".
Zupełnie inne konsekwencje wynikają z przekonania, że "zasługuję, by mi hojnie płacono za pracę, którą wykonuję" (kwalifikacje i kompetencje - ktore w przypadku absolwentów są naprawdę niewiele wyższe niż 0). A zupełnie inne w przypadku tak wysokiej samooceny jak: "P... takie pieniądze! Jadę na zmywak do UK" :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-05-16, 05:57:34 »
Daniel, mnie nie rozczarowales, bo ja pisałam z własnego doświadcznenia. Ale zgadzam się z tym, że docenienie jest tylko jednym z elementów dobrego prosperowania.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-05-16, 03:41:20 »
Atlanta,
kto Ci ta flote aut skladal? Kazde z innej parafii, nie dziwne ze jest przy tym sporo pracy ;) Wszyscy mechanicy, ktorych znam lub znalem, zawsze mi powtarzali, ze jak chcesz miec bezproblemowe auto, to kup Toyote ;) Ale z drugiej strony, to szczerze gratuluje zarowno Tobie, talentow mechanicznych, jak i wszystkim innym Paniom, ktore tutaj odwaznie napisaly o tym, co same potrafia robic.

Swoja droga obserwuje ciekawe podejscie do tego tematu. W krajach bogatych, gdzie wszyscy zasadniczo maja kase i wszystko jest do kupienia, ludzie jakby cenia bardziej rzeczy wykonane recznie jak i czyjas osobista prace. Kupic pizze - zaden problem, ale wieksza atrakcja jest pojsc na pizze do znajomego Wlocha, co wlasnorecznie ja przygotuje we wlasnym piekarniku. Z kolei, w krajach rozwijajacych sie, jest odwrotnie - jedzenie w domu to codziennosc, wiec atrakcja jest wyjscie do restauracji. I tak dalej - podobnych przykladow moglbym podawac dziesiatki.

Kinga, Lilliole
"Gdy cenimy swoje umiejętności, przyciągamy ludzi, którzy chcą nam płacić za wartość usług, talentów, zdolności (bo w ich oczach jest to niezwykle cenne i wartościowe)  i wtedy wcale nie trzeba pracować długo i dużo, by zarabiać naprawdę bardzo dobrze. "

Przykro mi was rozczarowywac, ale niestety, takie rzeczy sa mozliwe i osiagalne tylko i wylacznie w swiecie rozowych, cukierkowcyh afirmacji. Realia wygladaja nieco inaczej - spojrz na opuszczajace co roku uniwersytety rzesze studentow, ktorzy przekonani sa o swojej wartosci, po czym pracowawcy proponuja im 1000 zeta na reke. I tak dalej - przykladow z zycia jest masa, i niestety, nie wszystkie mozna tlumaczyc wzorcami. Bo jak na przyklad, ktokolwiek ma docenic Twoja wartosc - czytajac Twoje mysli? I ze niby kazdy w okolo to jasnowidz?
Oczywiscie, umiejetnosc doceniania siebie jest niewatpliwie wazna, ale to raptem 1/10 sukcesu. Pozostale 9/10 to inne czynniki.