Dobre spostrzezenie.
Jak myslicie-skad bierze sie ten model zachowan? Jakie kieruja w tym przypadku intencje poza checia udowodnienia bycia lepszym? Czy to sa jakies obciazenia karmiczne/duchowe?
Ja zauwazylem taki model zachowania: spotykamy osobe i wdajemy sie z nia w dyskusje. Na poczatku fajnie, milo ale jakby coraz bardziej wyczuwamy, ze im bardziej my lub nasz rozmowca sie z nami nie zgadza, tym dobitniej proboje nam udowodnic ze to on ma racje. Czesto myslalem, ze problem ten dotyczy przede wszystkim osob niespelnionych albo zle radzacych sobie w rzeczywistosci: niestabilnosc finansowa, brak pracy etc. wiec po czesci tlumaczylem to sobie kompulsywnym zachowaniem i dorabianiem/dowartosciowywaniem sie na podlozu mentalnym. Ale ostatnio zauwazylem, ze spora licba osob ktora tak sie zachowuje ma sie calkiem dobrze, a prym wioda tutaj wszelkiej masci specjalisci: od informatyki, techniki, generalnie oni ,,wiedza wszystko a ty nic".
No i jeszcze wchodzi w gre postawa umoralniajaca/nawolujaca do robienia tak, jak robia to inni: mnie np. czesto ludzie pytaja jak ja moge zyc skoro nie chodze do pracy. Odpowiadam, ze pracuje w domu bo mam wolny zawod. Na to pada odpowiedz: ,,e, to nie praca, powinienes zaczac szukac jakiejs pracy bo nie bedziesz miec na emeryture". Znowu odpowiadam, ze moge odkladac prywatnie. Odpowiedz: ,,jestes niedostosowany spolecznie, wszyscy placa ZUS i chodza do pracy". Generalnie, jak widac rozmowa taka przypomina dialog miedzy zacieta katarynka powtarzajaca te sama fraze a osoba, ktora cos tam proboje sobie uswiadomic i stara sie nie podchodzic zbyt emocjonalnie do tematu.
Tak sobie mysle, czy w przypadku tych osob ktore ,,maja monopol na wiedze" nie zachodzi bynajmniej jakies zawezenie swiadomosci typu cos w rodzaju jakiegos gleboko zakorzenionego kodu bo powyzszy dialog (a znam sporo osob tego typu) wyglada z boku jak ktos kto jest/byl poddany hipnozie, jakby znajdowal sie w fazie polsnu. I rzeczywiscie, wiekszosc z tych osob wydaje mi sie cierpi na jakis rodzaj depresji czy innego rodzaju obnizonego nastroju.