Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 308826 razy)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-12, 22:54:56 »
zapytaj w tej firmie:
www.wolfhaus.pl

mają też wolfsystem-hous

budują stan surowy lub deweloperski.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 22:45:30 »
Ale mam na myśli przez budowlańców wynajętych bo sam nie umiem.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-12, 22:44:16 »
tak.
nawet we wrocławiu

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 22:40:49 »
Czy dom 115 m kw można obecnie wybudować w stanie surowym zamknietym za ok 120 tys zł ?

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 22:08:49 »
Cytuj
Jak myslicie-skad bierze sie ten model zachowan? Jakie kieruja w tym przypadku intencje poza checia udowodnienia bycia lepszym? Czy to sa jakies obciazenia karmiczne/duchowe?

Na pewno takie nastawienie nie płynie z życzliwości ;)
Ludzie chcą się w ten sposób "dowartościować". Bo przecież trzeba udowodnić innym kto wie lepiej. Generalnie więc chodzi o niskie poczucie własnej wartości. I do tego jeszcze chamstwo. Tak postawa jest wobec słabszych i tych na których ludziom nie zależy. Natomiast wobec ważniejszych, mądrzejszych i wyżej stojących jest postawa przyklaskiwania wbrew sobie.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 16:18:57 »
Wlasnie ostatnio mam bardzo podobne odczucia. Ja teraz bardzo zaluje, ze wczesniej nie bylem swiadomy tuch spraw bo bardzo ciagnie mnie do zmiany miejsca zamieszkania, zmiany punktu widzenia, doswiadczenia czegos nowego, otwarcia sie na nowe a jak na zlosc ciagle cos ,,trzyma" mnie tutaj i nie mowie tu nawet o podswiadoych obawach czy ograniczeniach tylko zdaje sobie sprawe, ze wiem jak ciezko jest np. wyjechac za granice i zaczynac wszystko od ,,zera" ale jesli bede zmuszony, to chyba wole to niz tkwienie na starych smieciach. Czuje, ze pora na spore zmiany, na nowe doswiaczenia a tego nie doswiadcze w miejscu w ktorym zyje wlasnie ze wzgledu na to, o czym rozmawiamy.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-12, 15:44:59 »
Tak, Zed1, masz rację, to są kody. Ale tych ludzi nikt nie poddawał hipnozie, tylko tak zostali wychowani. Naprawdę czasem wystarczy wychowywać się w hermetycznym środowisku, nie wyściubiać nosa poza swoje podwórko i trzymać się tylko ze "swojakami", żeby przesiąknąć skostniałymi poglądami, że ani studia, ani wyjazdy zagraniczne, ani możliwości zawdzięczane pieniądzom i stanowiskom tego nie zmienią. Bo żeby coś zmienić trzeba najpierw samemu mieć otwarty umysł i pozwolić sobie te możliwości i korzyści płynące ze zmiany poglądów dostrzec.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 15:13:25 »
Dobre spostrzezenie.

Jak myslicie-skad bierze sie ten model zachowan? Jakie kieruja w tym przypadku intencje poza checia udowodnienia bycia lepszym? Czy to sa jakies obciazenia karmiczne/duchowe?

Ja zauwazylem taki model zachowania: spotykamy osobe i wdajemy sie z nia w dyskusje. Na poczatku fajnie, milo ale jakby coraz bardziej wyczuwamy, ze im bardziej my lub nasz rozmowca sie z nami nie zgadza, tym dobitniej proboje nam udowodnic ze to on ma racje. Czesto myslalem, ze problem ten dotyczy przede wszystkim osob niespelnionych albo zle radzacych sobie w rzeczywistosci: niestabilnosc finansowa, brak pracy etc. wiec po czesci tlumaczylem to sobie kompulsywnym zachowaniem i dorabianiem/dowartosciowywaniem sie na podlozu mentalnym. Ale ostatnio zauwazylem, ze spora licba osob ktora tak sie zachowuje ma sie calkiem dobrze, a prym wioda tutaj wszelkiej masci specjalisci: od informatyki, techniki, generalnie oni ,,wiedza wszystko a ty nic".

No i jeszcze wchodzi w gre postawa umoralniajaca/nawolujaca do robienia tak, jak robia to inni: mnie np. czesto ludzie pytaja jak ja moge zyc skoro nie chodze do pracy. Odpowiadam, ze pracuje w domu bo mam wolny zawod. Na to pada odpowiedz: ,,e, to nie praca, powinienes zaczac szukac jakiejs pracy bo nie bedziesz miec na emeryture". Znowu odpowiadam, ze moge odkladac prywatnie. Odpowiedz: ,,jestes niedostosowany spolecznie, wszyscy placa ZUS i chodza do pracy". Generalnie, jak widac rozmowa taka przypomina dialog miedzy zacieta katarynka powtarzajaca te sama fraze a osoba, ktora cos tam proboje sobie uswiadomic i stara sie nie podchodzic zbyt emocjonalnie do tematu.

Tak sobie mysle, czy w przypadku tych osob ktore ,,maja monopol na wiedze" nie zachodzi bynajmniej jakies zawezenie swiadomosci typu cos w rodzaju jakiegos gleboko zakorzenionego kodu bo powyzszy dialog (a znam sporo osob tego typu) wyglada z boku jak ktos kto jest/byl poddany hipnozie, jakby znajdowal sie w fazie polsnu. I rzeczywiscie, wiekszosc z tych osob wydaje mi sie cierpi na jakis rodzaj depresji czy innego rodzaju obnizonego nastroju.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-12, 15:27:25 wysłana przez Zed1 »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 15:04:31 »
Ja dużo wcześniej nie pojmowałem dlaczego ludzie tak się zachowują podczas rozmowy. Nieraz próbowałem tłumaczyć w różny sposób: może wina leży po mojej stronie, może ja mam nie czyste intencje, może się na tym do końca nie znam. Tłumaczyłem też innych ludzi, bo emocje, bo tak zostali wychowani. A teraz kiedy widzę ich intencje mówię po prostu: nie, niczym was nie usprawiedliwiam, bo ja to widzę, te celowe, choć u niektórych nie uświadomione intencje: ja jestem mądrzejszy i ci to udowodnię. A prawda, wymiana doświadczeń, czy podzielenie sie jakąś wiedzą  wtedy nie ma żadnego znaczenia.

Cytuj
Ja właśnie całkiem odmiennie to widzę, próba dyskusji z czystymi intencjami do poszerzenia wiedzy/ świadomości na jakiś temat , która narusza struktury przekonań i próbuje coś kwestionować, jest odbierana jako personalny atak.

Wtedy to już jest walka na śmierć i życie, jeszcze tylko pojedynków brakuje.
 
Ja mówię o zwykłej rozmowie, bez naruszania struktur przekonań i kwestionowania. Zwykła, banalna rozmowa bywa bitwą na racje. To jest czasem już absurdalne. Choćby taki banalny przykład, że śmiać się chce. Jak powiesz że dziś jest ciepło to Polak ci odpowie: nie, tak ci sie tylko wydaje, wcale nie jest ciepło, jest zimno, wczoraj było ciepło, i będzie cie przekonywał że jest zimno, żebyś zaprzeczył swoim odczuciom i powiedział: tak jest zimno. Wtedy się zadowoli.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 14:27:44 »
Ja właśnie całkiem odmiennie to widzę, próba dyskusji z czystymi intencjami do poszerzenia wiedzy/ świadomości na jakiś temat , która narusza struktury przekonań i próbuje coś kwestionować, jest odbierana jako personalny atak. Lepiej nie dysktować, lepiej miec poglądy jakie się ma, SIEDZIEĆ CIHO I NIE FILOZOFOWAC, czytać mądre gazety.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 14:16:05 »
Cytuj
W ostatnim numerze pisma "Sens", padła wypowiedź, że dla większości Polaków dyskusja nie jest okazją do wymiany argumentów tylko bitwą, którą mogą wygrać lub przegrać.

Abstrahując od kogokolwiek tutaj.

Bardzo trafne spostrzeżenie. Jak spotykam obcokrajowców chociażby przy jakiejś budce coś popijający to roześmiani, wygłupiają się byle czym, każdy coś rzuci, wszyscy rozbawieni, wyluzowaniu. A między nami polakami? Nie dość, że trzeba ważyć każde słowo i jeszcze się zastanawiać jak ono może być odebrane, żeby kogoś nie urazić, to jeszcze każdy próbuje wcisnąć swoje poglądy na siłę, żeby jego racja była i nie odpuści aż inny ustąpi dla świętego spokoju.
Do tego jeszcze zakompleksiony naród, nawet komplementy traktuje jak atak na siebie.
   

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 13:43:55 »
Taki spis to też spojrzenie prawdzie w oczy i ujawnienie podświadomych skłonności, bo tego czasem na prawde nie widać, dla niektórych lepiej (bezpieczniej, wygodniej) nie wiedzieć jak wygląda ich budżet i co robią z pieniędzmi :)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 13:37:00 »
W ostatnim numerze pisma "Sens", padła wypowiedź, że dla większości Polaków dyskusja nie jest okazją do wymiany argumentów tylko bitwą, którą mogą wygrać lub przegrać.
Ja rozwijam prosperującą świadomość nie po to, żeby moje życie koncentrowało się wokół kontrolowania przepływu pieniędzy, planowania wydatków i budżetowania tylko po to, żebym nie musiała tego robić. A pieniądze, mają być wynikiem mojej twórczości.


Nie postrzegam wypowiedzi Daniela jak bitwy którą musi wygrać. Nie każdy musi prowadzić spis wydatków, zwłaszcza tacy co nie mają (dużego) problemu z kompulsywnym wydawaniem pieniędzy i robią to świadomie, dla pozostałych to niezłe ćwiczenie i narzędzie i bardzo dobra rada przekładająca się na świadomość co robi się z kasą (świadomość działań jakie podejmujemy). Mowa w tym wątku była wcześniej o kompulsywnym wydawaniu pieniędzy.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-12, 10:15:45 »
Ja dodam jeszcze jedna rzecz bo jest pomijana a ktora wedlug mnie swiadczy o tym, czy czlowiek przyciaga prosperity czy nie - ta rzecza jest chec do dzialania. My Polacy lubimy narzekac, ze nic sie nie dzieje, ze czegos tam nie mamy a w ogole nie przychodzi nam do glowy, ze zeby cos miec, najpierw trzeba w cos albo zainwestowac albo najzwyczajniej w swiecie wypracowac. Jestesmy bardzo leniwi i mamy bardzo roszczeniowa postawe wzgledem swiata, to nie rokuje dobrze na przyszlosc. A bo kiedys tam jakies panstwo nam odebralo ziemie to teraz powinno nam ja oddac, a to ze byla komuna, zawsze znajdzie sie jakies wytlumaczenie dla nierobstwa. A swiat na nikogo sie nie oglada i moze dlatego wsrod Polakow ciagle pokutuje taka niechec do kapitalizmu, wolnego rynku, do bycia w pelni samodzielna jednostka od ktorej zalezy 99,9 procent wszystkiego.

Mam pewne doswiadczenie w obcowaniu z ludzmi z panstw z poza Polski i pierwsze, co mi sie rzucilo w oczy to ich obowiazkowosc i pracowitosc - tam czy dzien powszedni czy weekend, na pierwszym miejscu jest interes. Tam ludzie nie narzekaja ze dzis jest sobota. Jak jest okazja do zarobienia pieniedzy, to sie je zarabia.

I tak juz na marginesie: zakupilem profesjonalny komputer ktory przyda mi sie do pracy. ,,Pochwalilem" sie ta wiadomoscia z dwoma osobami, z ktorymi wspolpracuje za granica i juz wstepnie posypaly sie dwie oferty z konkretnymi projektami. Zrobilem to samo u nas wsrod kilku znajomych. Jaka byla reakcja? ,,Dlaczego wydales tyle pieniedzy?". ,,To jest ci naprawde potrzebne?". ,,Po co taki komputer?'. Sorry moi panstwo ale z taka mentalnoscia to nawet zachodni socjal za wiele nie zdziala ;).

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-12, 09:02:25 »
Danielku
nie mam siły na dyskusję bo ty zawsze wygrywasz ;)


W ostatnim numerze pisma "Sens", padła wypowiedź, że dla większości Polaków dyskusja nie jest okazją do wymiany argumentów tylko bitwą, którą mogą wygrać lub przegrać.

Ja rozwijam prosperującą świadomość nie po to, żeby moje życie koncentrowało się wokół kontrolowania przepływu pieniędzy, planowania wydatków i budżetowania tylko po to, żebym nie musiała tego robić. A pieniądze, mają być wynikiem mojej twórczości.
Kiedyś to lubiłam. I dlatego jestem księgową, i dlatego kiedyś pracowałam w kontrolingu. Ale już mi się znudziło. Jak ktoś lubi zajmować się pieniędzmi i to go fascynuje to jest ok. Ale nie każdy musi i chce. I to tez jest ok. I tez może pieniądze mieć. Nie każdy kto jeździ samochodem musi być zaraz mechanikiem samochodowym czy kierowcą rajdowym.