Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 308874 razy)

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-10, 09:38:19 »
Pozytyw z telewizji śniadaniowej.
Pierwsza polska drukarka 3 D Zortrax.
3 osoby zrobiły drukarkę w Olsztynie.
5 tyś sztuk kupił Dell a firma ma już 16 osób i filie w Hong Kongu.
Zebrali 160 000 $ od ludzi z netu ;)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-09, 20:24:52 »
Danielku
nie mam siły na dyskusję bo ty zawsze wygrywasz ;)
u mnie działają trochę inne prawa często nielogiczne poza tym popadam w różne skrajności jak się w coś wciągnę np. od spokojnego planowania budżetu do maksymalnego oszczędzania. Ja wiem z czym to się u mnie je :) i z czego wypływa ale takich ananasów jak ja mało jest :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-09, 10:33:34 »
Zed1,
właśnie przyszło mi do głowy, że tu może działa historia. Tyle, że niekoniecznie nasza ogólnonarodowa, a poszczególnych rodzin. Bo jeśli w historii rodu co rusz pojawia się sytuacja, że za sprawą sporego wysiłku dochodzi się do majątku, czy to w formie finansów, czy posiadłości, czy firmy, a w wyniku jakiś zewnętrznych zawirowań typu wojna, zmiana granic, przesiedlenia ten majątek jest tracony, to nic dziwnego, że w końcu wszystkiego się odechciewa. Takie wydarzenia gdzieś w pamięci, albo mentalności zostają i rzutują potem na podejście do pracy, oszczędzania i zarabiania.

Pewnie sporo w tym racji, poza tym PRL i socjalizm strasznie obnizyl morale i stosunek do pracy jako do czegos, w co warto inwestowac czas i umiejetnosci. Praca miala byc dla wszystkich....i czy sie stoi czy sie lezy 2 tys. sie nalezy. A to ewidentny przyklad lenistwa i biernosci a nie kreatywnosci. Wolny rynek wlasnie kladzie nacisk na owa kreatywnosc, indywidualnosc, pomysl, kreacje. Chociaz tez zostal juz wypaczony mocno.

Poza tym jest jeszcze kwestia czysto etniczna - Slowianie byli przez wiele setek lat grupami mocno podzielonymi etnicznie wlasnie, niby laczyla nas kultura, religia ale regionalizmy do dzis sa zywe. To nie pozwalalo na zbudowanie silnego, scentralizowanego panstwa opartego na podobnych zasadach mentalnych, gdzie przecietny obywatel utozsamial sie z tym, co sie dzieje. Wystarczy popatrzec na nasza historie - po dysnatii jagiellonow, ktora mocno trzymala ,,za pysk" nastali krolowie elekcyjni, ktorzy albo mieli w nosie nasze panstwo albo nie potrafili juz utrzymac w ryzach szlachty i poszczegolnych prowincji. Dzis sytuacja jest adekwatna - klocimy sie o jakies regionalizmy nie warte uwagi a calosciowo na tym tracimy. To wplywa na stan gospodarki i na prosperity, ludzie nie wierza ze mozna tutaj cos osiagnac, zbudowac trwalego.
« Ostatnia zmiana: 2014-05-09, 10:37:15 wysłana przez Zed1 »

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-05-09, 02:19:02 »
Edyta
Cytuj
Kiedyś oglądałam wywiad z Krzysztofem Cugowskim liderem Budki Suflera, jeden z lepiej żyjących artystów w PL i zapytany o finanse powiedział że on nawet nie wie ile ma na koncie, że nigdy go to nie interesowało , pieniadze zawsze były , jak było ich mniej to przypłynęły mu i nigdy się specjalnie o to nie troszczył. Dla niego najważniejsze było to co robi , relacje z ludźmi na tym się skupiał.

Oczywiscie, ze relacje z ludzmi sa najwazniejsze, ale w nijak ma sie gruszka do pietruszki. To a robienie sobie budzetu i kontrola wydatkow, to dwie rozne sprawy. Poza tym, nie kazdy jest Cugowskim i zwija kilkadziesiat tysiecy za jeden wystep. W takim wypadku, jak sie ma nadmiary, to rzeczywiscie, mozna nieco poluzowac... ale nawet tutaj mozna sie przejechac. Michael Jackson, swiatowa gwiazda popu, zarabiajaca miliony... i umarl w poteznych dlugach.

Podobnie i tutaj:
Cytuj
ja prowadzę, robię to tygodniowo, nie używam karty kredytowej tylko gotówki , wszystko mam obcykane , co gdzie kupić , potrafię super oszczędzać , mogła bym kręcić popularne filmiki w PL "jak przeżyć za 5 zł dziennie", sama wszystko przygotowuję w domu, kupuję jak najwięcej nieprzetworzonych produktów z których gotuję posiłki, ba nawet kosmetyki wykonuję sama z produktów spożywczych, szyję  i przerabiam ciuchy z lumpeksu na ubrania - i co ? i uważam to za swoją wielką wadę.
Dlaczego ? ponieważ człowiek się do tego przyzwyczaja , taki styl życia daje dużo satysfakcji , można mało zarabiać a być najedzonym zdrowo i ładnie wyglądać, wydawało by się że super ale nie do końca. Wady takiego systemu: - traci się dużo czasu na kupowanie, gotowanie, przerabianie  i zajmowanie się tym całym życiem, a ponieważ daje to satysfakcję nie ma się chęci na rozwijanie biznesowe , dla mnie to pułapka samowystarczalności.

mam wrazenie, ze troche zakrecilas rozne rzeczy: prowadzenie budzetu, wraz z samowystarczalnoscia i brakiem motywacji.

IMO, prowadzenie budzetu daje spora finansowa samoswiadomosc, wiesz na co wydajesz pieniadze, ile zarabiasz, uswiadamiasz sobie wiele... a to, co z tym robisz dalej, to juz inna sprawa. Nikt nie powiedzial, ze kazdy musi zarabiac miliony, jesli jest sie zadowolonym z tego, co sie ma - to chyba wazniejsze, nieprawdaz?

buziak :)

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-08, 23:36:14 »
A u nas ze względów historyczno-geograficznych z pewnością jest takich przypadków więcej niż w innych państwach, szczególnie porównując właśnie z zachodem Europy, czy Stanami.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-08, 23:34:02 »
Zed1,
właśnie przyszło mi do głowy, że tu może działa historia. Tyle, że niekoniecznie nasza ogólnonarodowa, a poszczególnych rodzin. Bo jeśli w historii rodu co rusz pojawia się sytuacja, że za sprawą sporego wysiłku dochodzi się do majątku, czy to w formie finansów, czy posiadłości, czy firmy, a w wyniku jakiś zewnętrznych zawirowań typu wojna, zmiana granic, przesiedlenia ten majątek jest tracony, to nic dziwnego, że w końcu wszystkiego się odechciewa. Takie wydarzenia gdzieś w pamięci, albo mentalności zostają i rzutują potem na podejście do pracy, oszczędzania i zarabiania.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 17:00:40 »
Zeby zaistniala kreacja mentalna i prosperity, musi czlowiek przede wszystkim chciec pracowac i cos osiagac a z tego, co widze, spora czesc Polakow nie lubi wysilku. Dlaczego-tego nie wiem, moze po czesci widzi ze to nic nie da, albo ze nalezy im sie od panstwa. W kazdym razie widzac po swoich znajomych i ludziach czesto zauwazam brak wiekszych ambicji i takie olewactwo na zasadzie ,,a p....e to, nie bede robil tyle zeby to miec bo mi na tym wcale nie zalezy".

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 13:49:30 »
mi się ten lęk przed oceną ze szkołą kojarzy i z odpowiadaniem przed całą klasą

i wyśmianiem przez klasę - brrr

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 13:48:01 »
mi się ten lęk przed oceną ze szkołą kojarzy i z odpowiadaniem przed całą klasą


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-08, 13:44:27 »
Grażyna :))
W sumie to jak ktoś mnie źle oceni...  To co? W sumie nic. Zawsze mogę sie poprawić :)

Dzisiaj miałam spięcie z moją matką. I trochę nakrzyczałam na nią. Ona wydarła się, że zachowuję się jak rozhisteryzowana baba. A ja zamiast się tłumaczyć i udowadniać, że nie jestem rozhisteryzowana powiedziałam: NO I DOBRZE! Mogę być i rozhisteryzowaną babą jak zechcę!
I wtedy moja matka zaczęła się śmiać. Ja zresztą też. Fajnie jest nie bać się ocen... Fajnie jest pozwolić sobie na słabość... I fajnie jest chcieć czegoś, mówić o tym otwarcie i jeszcze to realizować.
Ale się rozmarzyłam.....  :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-08, 13:31:30 »
Laka,
chyba nie...  Tak się zastanawiam czego ja się boję przy okazji tych ocen.... no nie wiem... chyba jakiegoś wykluczenia, wyśmiania, takiego publicznego...

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 13:06:35 »
Ja mam duży lęk przed oceną. Tak jakby oceny innych były ważniejsze od tego co ja myślę o sobie.... I chyba tak jak Grażyna Anna - boję się pokazać, że czegoś chcę dla siebie.
Dzięki, że to napisałaś Grażyno. Jak to przeczytałam to jakby mnie piorun poraził. :))

A proszę bardzo :) Na zdrówko :)

Też miałam duże leki przed oceną. Trochę mi już zeszło. Bardzo mi dużo dało to moje hobby - quilling. Dzięki niemu przepracowuję w działaniu i docenianie i lek przed oceną :) To jedna z najlepszych rzeczy jakie ostatnio mi się przytrafiły :)

Teraz tylko to prawo do "chcenia" przerobić ;)
« Ostatnia zmiana: 2014-05-08, 13:10:08 wysłana przez Grażyna Anna »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-05-08, 12:24:52 »
Liliole

Moze nie chodzi o poczucie własnej wartości, ale o lęk, że z tych ocen będą jakieś przykre dla Ciebie
konsekwencje.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-08, 12:11:24 »
Ja mam duży lęk przed oceną. Tak jakby oceny innych były ważniejsze od tego co ja myślę o sobie.... I chyba tak jak Grażyna Anna - boję się pokazać, że czegoś chcę dla siebie.
Dzięki, że to napisałaś Grażyno. Jak to przeczytałam to jakby mnie piorun poraził. :))

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-08, 11:41:37 »
Wyniki na studiach bardziej bezpośrednio i często przekładają się na karierę