Nie mam nic przeciwko byciu prezesem firmy.
Znam osobę która jest członkiem rady nazdorczej, zarabia 15 000 zł miesięcznie za to że 2 razy w miesiącu przyjeżdża na spotkania żeby coś uchwalić.
Kiedy afirmowałem wtedy te 10 000 miesięcznie to nie za bardzo w to wierzyłem, pokonywałem wiele oporów w energiach, podświadomości bo nawet jak już w to zaczynałem wierzyć i czuć to nie za bardzo wiedziałem jak to ma sie zdarzyć, zwłaszcza że miałem problemy ze znalezieniem pracy innej niż McDonald. Już wtedy trafiła mi się możliwość pracy jako sprzedawca planów inwestycyjnych, gdzie chłopaki którzy byli w tym dobrzy zarabiali po kilka tysięcy złotych miesięcznie. Zrezygnowałem bo trzeba było dla nich pracować 2 miesiące za darmo i nie było gwarancji że się dostanę a potrzebowałem kasy natychmiast. I wyjazd do Norwegii przyszedł dla mnie z nieba, zorganizowany, zero wkładu finansowego, zero umiejętności praktycznych (nie znałem się na budowlance, w czym później pracowałem) - tylko to co miałem, czyli biegły angielski i to wystarczyło.
Dlatego wiem że z tym co mam a nawet z tym co nie mam jest możliwe żebym zarabiał 10 000 zł. Nawet widzę kilka możliwości - np. mógłbym otworzyć skup złomu, a mam spory kawał działki na własność w "złomiarskiej" dzielnicy dużego miasta. Z tego co wiem to skup złomu niedaleko stamtąd płaci co miesiąc 4000 zł za wynajem i jeszcze opłaca pracowników i na tym zarabia, więc ja bez potrzeby płacenia wynajmu byłbym 4000 zł do przodu. Wszystko polega na ułożeniu sobie tego w głowie co dość intensywnie (ok 2 godziny dziennie ćwiczeń, eftowania itd.) robię - przy okazji wychodzi kupa rzeczy typu wzorce odrzucenia, lęki, poczucie samotności, pozornie niezwiązanych z finansami
Olga
Artysta to prezes firmy, robotnik, zaopatrzeniowiec, PR-owiec,specjalista ds. konceptów i sprzątaczka w jednym
