Mnie po wczorajszych kilku sesjach ręce opadły.
Ludziska coś sobie kreują. I zamiast skoncentrować się na kreacji, to koncentrują uwagę na pieniądzach. Zamiast mieć wizję zrealizowanego celu, to koncentrują uwagę na tym, ze póki nie będą mieli wystarczjącej ilości pieniędzy, to ich marzenie się nie spełni. No to się nie spełni. I pieniędzy też nie ma.
Bo cała sztuka kreacji polega na tym, żeby poczuć (w wizualizacji), iż cel został zrealizowany.
Jeśli mamy wizję + odczucie zrealizowanego celu, to ŚRODKI do realizacji na pewno się znajdą. I nie zawsze będą to pieniądze!
Ja się tego nauczyłem, zanim miałem pojęcie o krecji mentalnej.
Chciałem budować dom, miałem jego plan. Projekt kosztował mnie kilka dni pracy, a zatwierdzenie go miałem za darmo, bo architekt zastrzegł sobie prawo sprzedania go, jeśli znajdzie klienta. Potem przyszła kolej na relizację celu. Okazało się, ze mogę mieć cegłę za darmo, ale z rozbiórki, którą musiałem zrobić. Podobnie było z drewnem. Mogłem mieć też stal zbrojeniową z odzysku - tyle, ze trzeba było pracować nad jej prostowaniem. Płyty stropowe dostałem prawie darmo, bo były uszkodzne, nie na tyle jednak, by ich się nie dało użyć do budowy domu. Piasek był częściowo na działce. Betroniarkę pożyczyłem w zamian za pracę. Sam dużo zrobilem podczas budowy. W efekcie CAŁY dom mnie kosztował mniej, niż sąsiadów stan surowy otwarty!
Ale sąsiedzi, których było więcej niż mojej rodziny, jeśli cokolwiek robli podczas budowy, to się zajmowali porządkami na działce.
Moja mama miała obsesję grodzenia działki jako najważniejszej czynności budowlanej. Ja na to nie miałem ani czasu, ani ochoty. W efekcie sąsiedzi zrobili mi płot z 1 strony, z 2 strony solidny, stalowy płot zafundowała sąsiadka, której obsesja grodzenia była jeszcze silniejsza niż u mojej mamy, z 3 strony część płotu postawił kolejny sąsiad. Mnie został płot od strony drogi i zakończenie grodzenia połowy tyłu posesji.
Wtedy nauczyłem się, że "nie nerwowo", czyli wszystko we właściwym czasie.
A inni ludzie czekają na ten "właściwy czas" jęcząc że nie mają pieniędzy. I tak jęcząc mogą się go nigdy nie doczekać.