Autor Wątek: O przedwiecznych - wpływy, charakterystyka, dualizm  (Przeczytany 24146 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-01, 11:30:06 »
Sylvia
Cytuj
Zbyt wiele osób przykrywa nim ukrytą interesowność. Są inne słowa, które oddają prawdę o miłości.
ale to dziwne podejście, z tego powodu  że wielu ludzi rozumie czy ukrywa pod słowem "miłość" zupełnie co innego, albo łączy to w różny dowolny sposób w efekcie to słowo też do Ciebie nie przemawia? i przez to nie chcesz go używać? czy dotyczy to nagle tylko słowa "bezinteresowność"

a nie lepiej oczyścić sobie intencje i znaczenie tego słowa? na mój gust warto, bo jest powszechnie używane w duchowym kontekście i w prosty sposób pokazuje różnice między tym co duchowe, a tym co egoistyczne, oznacza coś co jest ponad uwarunkowaniami ziemskimi i wynosi ponad nie oraz wpływa na te uwarunkowania zamiast im ulegać (wiele przykładów bezinteresownych działań mistrzów i ich znaczącego wpływu na losy świata i ludzi)

co do pytania: rozwijam je tak samo jak inne boskie cechy, poprzez praktykę duchową : )
a z przejawiania i rozwijania duchowych cech to na mój gust najlepiej dawać to co duchowe w sposób jak najbardziej bezwarunkowy w efekcie  przekładać to na  jak najbardziej bezinteresowne  działania, nawet jeśli się jest na wszystkich  innych polach całkowicie interesownym (i też jakoś tam przejawia się  w tych interesownych działaniach to co duchowe), to takie absolutne minimum, ale żeby zacząć to robić to warto na początek zrozumieć istotną różnicę między interesownością i bezinteresownością, to jest jak różnica między rozwojem duchowym a osobistym, bez tego będzie się to mieszać i wypaczać znaczenia, albo podejmować interesowne działania (skupione na własnych osobistych celach czyli w pełni  uzależnione od korzyści własnych) które uznaje się błędnie za czysto duchowe, nie odróżniając w tym tego co egoistyczne, od tego co duchowe, albo dla odmiany udowadniając (wbrew wielu pozytywnym przykładom), że nie da się inaczej... ze względu na uwarunkowania ziemskie

więc warto wydzielić taką przestrzeń i czas w swoim życiu w którym się coś takiego (poza systemem i strukturą wewnętrznych i zewnętrznych uwarunkowań)  systematycznie jednak robi i uważnie badać swoje motywacje w tym działaniu, może to być np. wolontariat, a  w moim przypadku jest to takie bardzo ograniczone i na wolontariat wciąż mnie nie stać, nad czym jakby ubolewam, ale wciąż nie potrafię się przełamać... ale dla odmiany jest to aktywność czysto duchowa w postaci centrum duchowego - można sobie przyjść i wspólnie popraktykować, doświadczyć i przyjąć trochę boskich błogosławieństw, wchłonąć duchowych energii itd. zupełnie bez żadnych zobowiązań czy opłat, coś jak w kościele, ale z racji rozmiaru sam pokrywam niewielkie koszty tego i tylko dokładam do tego przedsięwzięcia, dbam o to żeby to takie zostało : )  bo to dobry przyczółek i jak mi coś w końcu piknie w kierunku rozwijania i przejawiania duchowości i przekładania tego na duchowe działania, wtedy będzie można to bardziej rozwinąć,

a w tej aktywności poza stworzeniem warunków nie daję innym nic od siebie - jest to od początku prosty przekaz pochodzący od przejawiającego bezinteresowność mistrza (program został zaakceptowany przez niego) który to mistrz w całości poświęcił swoje życie pomaganiu innym, (mimo że doświadczał z tego powodu wielu trudności)... i robi to też po śmierci, czyli mamy tu taką małą  filię pewnego bezinteresownego przedsięwzięcia duchowego (duchowej misji) na większą skalę, w którym mieszczą się z jednej strony  zarówno ci którzy całkowicie poświęcili swoje życie (weszli na ścieżkę wyrzeczenia) jak i z drugiej strony tacy jak ja, gdzieś tam na antypodach idący powoli okrężną drogą, żyjąc jakimś tam swoim życiem rodzinnym, zajętych realizowaniem osobistych celów i biorący z tego  duchowego przekazu bardzo ale bardzo mały wycinek, ale w taki sposób żeby zachować jak najwięcej z tego tchniętego w tę misją  Ducha którego naturą jest bezinteresowność i mimo wszystko jakoś ten zalążek pielęgnować i rozwijać, co by to ziarenko nie uschnęło, a może kiedyś wykiełkowało? : )

np. niedawno mieliśmy miłych gości, którym się fajnie otwierały czakry korony w trakcie (żadna w tym moja zasługa), przyszli znienacka, wspólnie popraktykowaliśmy... i tyle ich widziałem i miło wspominam : ),  niezależnie od tego podtrzymujemy w ten sposób duchowe pole  i rozprzestrzeniamy duchowe wibracje dla dobra świata, wspierające rozwój duchowy i dobrobyt każdego, niezależnie od stopnia rozwoju, pochodzenia, religii czy ścieżki, oraz wpływa to pozytywnie na dobrostan czyli harmonię 5 elementów natury, w prowadzeniu tego nie mamy żadnych motywacji i korzyści osobistych, które by to działanie warunkowały (w rodzaju robienia tego tylko pod warunkiem osiągania zysków, docenienia, miłego samopoczucia etc.), częściej są z tego problemy, często i długo polegało to na przełamywaniu wewnętrznych oporów przed wchodzeniem w te energie, które automatycznie wynoszą na wierzch różne ograniczenia wewnętrzne i konflikty zewnętrzne... a czy jest to w pełni bezinteresowne działanie? ano nie, (ja np. liczę na to, że zetrze czy rozbije to w końcu skorupę mojego ego, bo widzę w tym taki bardzo duży potencjał, którego wciąż nie jestem w stanie bardziej niż w kilku procentach użyć) ale jest to dobry sposób rozwijania tego bo:
- bezinteresowną miłość najłatwiej rozwija się podejmując jak najbardziej bezinteresowne (ponadosobowe) działania z uczuciem bezwarunkowej miłości w sercu, bo tak się ona najpełniej przejawia w czystej postaci, więc niezależnie od rozmiaru tego czy innego działania, liczy się to co się pod nim kryje czyli pewien sposób!: 

Budda umierając miał przy sobie mały pieniążek który bardzo cenił, bardziej od złota i pieniędzy wydawanych przez bogaczy na buddyjskie świątynie - był to pieniążek który nosił przy sobie odkąd dała mu go bardzo uboga kobieta, dała mu w ten sposób wszystko co wtedy posiadała, czyli zrobiła to w takim duchu całkowitego poświęcenia/bezinteresowności i to sprawiło, że nabrał on wielkiej wartości w oczach Buddy : )

a co do innych słów oddających prawdę o miłości: tak czy siak sprowadza się to do tego że interesowna miłość nie jest miłością totalną, tylko ograniczoną przez tenże interes własny, w przeciwieństwie do bezinteresownej miłości i z tego wynikają istotne różnice w sposobach działania

 swego czasu pewien mistrz stwierdził że musi w sobie trochę ograniczać odczuwanie miłości, bo wchodząc w taką  totalną miłość, nie byłby w stanie prowadzić swoich uczniów, ale nie kierował się w tym swoim interesem ( nie byłoby wtedy takiej potrzeby, gdyż nie byłoby totalnej miłości), ale kierował się dobrem, czyli miłością do uczniów ; )

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-31, 14:31:38 »
Frisky
Nie przemawia do mnie słowo "bezinteresowna" w takim kontekście duchowym.  Nie uważam, żeby było w prawdą i wyznacznikiem czegokolwiek w ziemskich warunkach. Zbyt wiele osób przykrywa nim ukrytą interesowność. Są inne słowa, które oddają prawdę o miłości.

Napisz jak rozwijasz bezinteresowność w swoim życiu i te inne swoje idee. Jak przejawiasz bezinteresowną miłość konkretnie?

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-08-31, 13:35:43 »
Cytuj
Masz ciekawe przekonania na temat miłości, bezinteresowności i o działaniach Buddy;)
no i dlatego się nimi dzielę : )  to jest wzięte z nauk i przykładów działań bezinteresownych mistrzów, w tym Buddy, oraz obserwacji i doświadczeń własnych

wyobrażać sobie możemy wiele i tyleż deklarować, a kiedy przechodzimy do czynu bardzo łatwo można rozpoznawać swoje motywacje, ukryte za tymi deklarowanymi i obserwować na czym opierają się cudze, w tym procesie takie czy inne imitacje dość szybko się ujawniają, ale każdy taki wybór nawet krótkotrwały z poziomu ego,  jest rozwijający i cenny, więc nie wiem czego komuś miałbym odmawiać?  zwłaszcza że ludzie często jawnie deklarują na czym to czy inne działanie opierają u siebie , od czego uzależniają takie czy inne aktywności również duchowe i z czym to w taki warunkujący sposób łączą, więc jest to jakby przeciwieństwo poświęcenia i miłości totalnej,  więc nie ma nawet takiej  potrzeby bawienia się w detektywa  : )


 jeszcze co do miłości: miłość totalna która nie jest tylko wyobrażeniem to miłość bezinteresowna i tak też się przejawia, ściśle z poświęceniem, przy tym wszystkie formy i struktury również te "fałszywe" się w niej zawierają, więc dopóki się nie jest bezinteresownym to tworzy jakieś ściśle oparte na tej interesowności struktury, podpada się pod nie, czy co tam się chce (często w ramach iluzji wolności),  a jak stajemy się bezinteresowni to tracimy zainteresowanie ich podtrzymywaniem, oraz  wszelkich związanych z egoizmem ograniczeń,

więc uświadamianie sobie czy innym jakichkolwiek struktur zawsze warto łączyć z rozwojem bezinteresowności, bo to jest naturalny kierunek rozwoju duchowego, można tracić zainteresowanie jednymi strukturami na rzecz innych, a przecież  można wyjść ponad nie wszystkie i ponad potrzebę ich tworzenia... i temu służy rozwój duchowy, co widać na przykładzie tego co dawał zainteresowanym rd Budda (duchowe nauki oraz ściśle związane z nimi ochrowe szaty i miseczkę żebraczą) będące poza wszelkimi fałszywymi strukturami utkanymi przez ego

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-31, 12:40:27 »
krótko mówiąc ile w tym jest serca, a ile wypaczonego umysłu, choćby takiego sterylnego, pseudoduchowego

Dobry opis kodów od przedwiecznych na temat wypaczonego serca i umysłu, które chcą doświadczać imitacji miłości i świadomości w ramach fałszywych strukur tych sieci pajęczych, w miejsce prawdy. Sterylność i utajona pogarda za różnymi maskami pseudoduchowymi, w miejsce empatii, Dobra, jedności w boskości, zdrowych granic i świadomości rozróżniającej, jest tego elementem. Urzeczywistnianie boskiej prawdy w miłości jest rozwiązaniem:)
« Ostatnia zmiana: 2016-08-31, 12:48:25 wysłana przez Sylvia »

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-31, 12:11:39 »
Frisky
Oj ego potrafi imitować wiele i bardziej, niż Ci się wydaje. Potrafi gloryfikować poświęcenie, żeby robić z innych ofiary lub z siebie kogoś mocniejszego.
Potrafi gloryfikować pozory miłości, a oceniać innych z poziomu fałszowania rzeczywistości i swojej postawy oświeceniowej.
Zapominasz o czynnikach ziemskich i odmawiasz ludziom swoimi ocenami ich intencji wiele praw np. do bycia niedoskonałymi, samostanowienia i realizacji ich talentów zgodnie z Najwyższym Dobrem.
Masz ciekawe przekonania na temat miłości, bezinteresowności i o działaniach Buddy;)

Zawsze na początku jest jakaś własna intencja, co nie znaczy, że nie można widzieć kontekstów takich jakie są. To pomaga w uzdrowieniu, gdy korzysta się ze świadomości lustra.
« Ostatnia zmiana: 2016-08-31, 12:14:45 wysłana przez Sylvia »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-08-31, 11:51:15 »
w tym świecie przemian oprócz Boga najbardziej przedwieczne/niezmienne jest ego i związane z nimi dominujące motywacje (w tym sensie wszyscy są tu przedwieczni z niewielkimi wyjątkami hehe)  i ono wypacza wszystko włącznie z miłością, a totalna miłość, to zawsze miłość bezinteresowna nauczał tego Budda również swoim wieloletnim przykładem i pokazują ci którzy totalnie kochają i... przejawiają związane z nią poświęcenie, więc zwykle jest to potężnym zagrożeniem dla ego! i jest to coś czego ego nie potrafi na dłuższą metę imitować : )

czyli niezależnie od bajki, otoczki i i historii jaką się tworzy wokół tego i gdzie się to umiejscawia oraz przejawia ( w relacjach w materii, czy astralu, albo na poziomach duchowych) to sprowadza się to do tego samego u podstawy - "przedwieczne" ego dzieli, w efekcie czuje się zagrożone, rywalizuje, zwalcza, broni się, demaskuje etc. - warto odróżniać to od uświadomień, które sprawiają, że nagle widzi się w tym odbicie, oddźwięk i reakcję... własnych wyborów i w efekcie rezygnuje z przyczyn akceptując zanikające w czasie skutki (czasem do końca życia), zwyczajnie zanika przy tym odrębność, jak i potrzeba dzielenia na rzecz bardziej boskich cech i ich przejawiania, np. totalnej bezinteresownej miłości w bezinteresownym działaniu:
 tutaj dobry przykład Buddy i jego wieloletnia misja na której pierwszym co robił po swoim oświeceniu to inicjował też innych w ścieżki rozwoju duchowego, czyli rozwijania i przejawiania bezinteresowności, masowo dawał szaty mnisze poszukującym wyzwolenia kobietom i mężczyznom bez względu na ich status, pochodzenie etc. czyli zmieniał ich ścieżki życia na ścieżki sanjasy/wyrzeczenia/poświęcenia, widocznie na tych ścieżkach najłatwiej zauważyć aktywność tego "przedwiecznego", jak i ścierać (e)go

 podsumowując: ulegając urokowi takich czy innych opowieści, objawień, przekazów etc. warto sprawdzać jak się to przejawia, czy u nadawców i odbiorców zwiększa to boskie cechy takie jak bezinteresowność, czy raczej oddala od niej, czy zwiększa jedność czy jednak tworzy i pogłębia podziały, czy wzmacnia ego czy może łączy się z poświęceniem, czy sprawia że bardziej kochamy również to co widzimy i z czego rezygnujemy oraz (skutki czego doświadczamy), czy też oddzielamy się od tego w poczuciu zagrożenia, braku akceptacji, obwiniania, osądu etc. - krótko mówiąc ile w tym jest serca, a ile wypaczonego umysłu, choćby takiego sterylnego, pseudoduchowego - którego podstawą i rdzeniem wciąż jest ego z ksobnymi celami i utożsamieniami.
« Ostatnia zmiana: 2016-08-31, 11:53:46 wysłana przez Frisky »

Ultraviolet

  • Wiadomości: 213
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-08-31, 09:41:50 »
Sylvia
Dzieki za odp :)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-30, 22:14:44 »
Michał
Zbadać można przy konkretnych pytaniach. Natomiast sposób oczyszczenia powinien być dostosowany do osoby. Indywidualna spraw, u jednych zadziała wahadło (raczej rzadziej, niż częściej w całości na taki temat), u innych odmienna metoda.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-30, 20:38:08 »
Ultraviolet

Jak nie czujesz, to nie ma co zgłębiać na siłę. Moim zdaniem wzorzec może powielać się u różnych istoto, które go wzajemnie podłapują. Też u białych aniołów, biorąc pod uwagę to czego chcą doświadczać zamiast boskiej miłości.
Cieszę się, że coś się wyjaśniło:)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-08-27, 18:32:08 »
Czy można zbadać  radiestezyjne istnienie takiej relacji, czy też posiadanie takiego czy innego strażnika rozwoju i ewentualne oczyszczenie np. wahadłem takowej relacji?

Ultraviolet

  • Wiadomości: 213
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-08-27, 11:06:42 »
Sylvia
Przyznam że czytając Twojego posta odwołałam się do swoich doświadczeń z pewną grupą ludzi. Wokół nich jest ciężka energia i są te mechanizmy kt opisałaś- doświadczanie nie- miłości pod płaszczykiem nawet rozwoju duchowego lub kontrola jak ma miłosc wygladac,plus zasilanie astrala. No po prostu to smutne jak bardzo sprawdziły sie opisane przez Ciebie rzeczy. Z tym ze jak sobie odreagowywałam ich , bardziej postrzegałam ich jako białych aniołów z różnymi sieciami astralnych zależnosci w kt sama się odnalazłam. sama osobiscie tematu przedwiecznych w ogole nie czuję.Natomiast mysle ze bliska mi osoba przez kt. też grupę ludzi poznałam jest w tej sieci manipulacji przedwiecznych. I tu się zastanawiam... jaka jest moja rola w tym układzie. Miałam duzo emocjonalnych nieprzyjemnosci z powodu kontaktów z nimi przez długi czas, wiec jesli było to emocjonalne to było cos na rzeczy. Do tego stopnia ze po prostu musiałam wyjsc bedąc z nimi w jedym pomieszczeniu, ale... nie tylko ja tak miałam przy nich.
Zastanawiam się, czy jeśli jeszcze cos wyjdzie robic rzeczy na bieżąco, na co bardziej mam ochotę , czy zgłebiac temat przedwiecznych, którego w ogóle nie czuję.
W każdym razie dzięki za Twoją wypowiedz, coś mi wyjasnila w kwestii moich ostatnich doswiadczen.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-26, 22:39:38 »
Czasami mnie zastanawiało co to za dziwna szara, na swój sposób subtelna, energia wokół niektórych ludzi, a teraz już wiem, ze to ta pajęcza sieć, której ma być nie widać.
Strażnik niekoniecznie jest w tej sieci, raczej bardziej świeci czymś duchowym od otoczenia i pilnuje innych.

To jest głównym kodem na zniewolenie telepatyczno-energetyczne "można doświadczać się tyle miłości na ile taki strażnik się zgodzi".
Jeśli totalność w miłości jest zagrożeniem, to wiadomo na ile się godzi, a na ile kontroluje poprzez doświadczanie tego co nie może stać się miłością.

Dobrym weryfikatorem swoich intencji mogą być tez pytania i szczera odpowiedź:

Co we mnie, w tej relacji, w życiu, nie może stać się miłością?
Co we mnie, w tej relacji, w życiu, może stać się miłością?
Co we mnie, w tej relacji, w życiu, nie może stać się doświadczaniem miłości?
Co we mnie, w tej relacji, w życiu, może stać się doświadczaniem miłości?




Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-08-26, 22:14:18 »
Jakiś czas temu uwalniałam zaplątanie w kosmosie w "pajęczynę" Przedwiecznych, poprzez która miałam ich zasilać swoją energią.
Utknęłam w tym na pewien czas i nie było to przyjemne, na szczęście bratnia dusza mnie wyratowała:)
Nigdy nie nie byli w stanie bliżej podejść i wkodować swoich prawd duchowych, bo akurat pewne energie mnie chroniły, jednak ten wzorzec zasilania pozostał w ukryciu i w sprzyjających warunkach odpalał się w bardzo pokręcony sposób.

Dzisiaj zobaczyłam jeszcze z innej perspektywy temat. Bycie dobrym dla strażników z kodami od Przedwiecznych, powoduje, że tylko się posilają i wzmacniają swoją arogancję, zimno i bezwzględność, gdy mają w tym interes, a nie są w stanie odwzajemnić dobra za dobro z ciepłego i czystego serca. Bardzo skutecznie podtrzymują też innych w tej sieci zasilania ich i Przedwiecznych.
Tym razem to nie jest kod, żeby oni doświadczali wszystkiego, tylko nie miłości, ale żeby to inni doświadczali i byli wszystkim tylko nie miłością. A jak inni doświadczają miłości, to wielka krzywda i oburzenie, że przecież to ich wybrano jako tych najlepszych. Trudno mi stwierdzić w czym byli tacy najlepsi, bo nie znam tych kodów, tylko widzę pewne zjawiska. Coś mi świta tylko, że mieli kody, ze w boskości są najlepsi (tej wkodowanej przez Przedwiecznych jako boska energia) i wszystko im się należy.
Smutne, ale paskudne intencje do innych i ich oświecenia. Im więcej miłości w kimś wolnym i szczęśliwym, tym bardziej chcą go sprowadzić do swoich intencji i pajęczyny różnymi metodami.
Zwalniając tych strażników pajęczyn można im tylko pomóc w odzyskiwaniu wolności i prawdy w sobie, a nie zaszkodzić. To informacja jakby ktoś zaczął czuć się dziwnie z tematem i zaczął mieć opory;)

Zastanawia mnie jaka świadomość jest potrzebna, żeby się zorientować, że jest się w tej pajęczynie i doświadcza się tyle miłości na ile taki strażnik się zgodzi, a reszta nie może być doświadczaniem miłości, w tym siebie prawdziwego.

Może wystarczy solidne oczyszczanie intencji w temacie czystości intencji do siebie i innych w doświadczaniu miłości we wszystkich aspektach swojego życia i się przytomnieje:)
« Ostatnia zmiana: 2016-08-26, 22:26:00 wysłana przez Sylvia »

wicher7

  • Wiadomości: 62
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-12-21, 12:05:16 »
Ciekawy film,"kwantowy".Spojrzenie od strony ewolucji makrokosmosu moze ulatwic na spojrzenie na nasz mikrokosmos.mam wrazenie ze przedwieczni,galaretowaci to w skali makrokosmosu galaktyki czy wrecz wszechswiaty,ktore ewoluowaly na "wlasną reke",korzystajac z prawa kreacji.film moze zainspirowac-https://www.youtube.com/watch?v=aXuTt7c3Jkg#t=580

wicher7

  • Wiadomości: 62
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-12-06, 08:49:55 »
Prawdopodobny opis przedwiecznych i ich dzialanosci "tworczej"w stosunku do gatunku ludzkiego-https://www.youtube.com/watch?v=cfkGpeYGRSM