Dobrze że jednak znalazłeś te konkrety

Pozwolę sobie zauważyć że nigdzie nie powiedziałem że jest ZA późno. Powiedziałem tylko że jest późno, bo... no, jest

A czarność już sam sobie dodałeś. Może mam taką potrzebę rozmawiać z Tobą aby uwolnić się od własnego czarnowidztwa, bo niestety też odruchowo szukam powodów dla których się "nie da"..:/
Odnoszę wrażenie że przyszedłeś tutaj szukać poklepania po plecach, albo i potwierdzenia że rzeczywiście się nie da. W końcu już kilku osobom powiedziałeś że nie tego szukasz, regresing o ile pamiętam też wypróbowałeś. Odnoszę wrażenie że jesteś jak osoba, która kiedyś usłyszała od milionera że nie należy się poddawać, niezależnie od jakichkolwiek przeciwności... Więc teraz niestrudzenie wysyła kupony na loterię, bo "nigdy nie jest za późno."
Więc jeśli już uważam że jesteś na coś chory -- kolego

-- to na czcze marzycielstwo i eskapizm. A nie na wiek.
Jedyne co mnie teraz martwi to jak znalezc klucz do swojego potencjalu. Reszta pojdzie juz ,,gladko".
Heh, naprawdę to zrozumiałeś po obejrzeniu wykładu? To przecież dokładnie głos nabuzowanego, niespełnienego Słońca przekonanego o własnej wyjątkowości. Które saturnowej "mrówczej pracy" boi się jak ognia.
A szkoda, bo tak naprawdę ucieka tylko przed swoimi omamami na temat tego jak to jest ciężko, w nierealistyczne wyobrażenia o magicznym kluczu do niesamowitego potencjału. Im bardziej ucieka, tym bardziej się boi, tym bardziej postrzega potencjał jako jedyne rozwiązanie, a poza nim tylko ciemność i upadek...
Ech, a to tylko opaska na oczach

No ale, skoro uważasz że zrozumiałeś to OK.
No wlasnie, chyba dokonales dobrego wyboru i zamiast tworzenia kolejnych gier (co na pewno bylo dla Ciebie pasjonujace ale tez i nie dawalo jakiejs przyszlosci bo takie gry nie sa w sumie niczym pozytecznym dla spoleczenstwa), zajales sie czyms co ma solidne podstawy.
Bosze, Ty mi to na złość piszesz? >_<
Dokładnie coś odwrotnego miałem na myśli:
nie ważne czym się zajmujesz, ważne że się zajmujesz długo, zamiast czekać na to cudowne coś, co jeszcze oświeci innych. (Znowu: rozszalałe słońce.)
Dlatego napisałem o Jacksonie. Gdyby nie jego film o kosmitach z kałachami, to nie byłoby Władcy Pierścieni.
Przecież nawet w zacytowanym przez Ciebie fragmencie piszę jak moja pasja może być bezużyteczna dla społeczeństwa! Bo ona sama z siebie nie jest ważna, ważne jest to jakiej mnie nauczyła wytrwałości. Bo lekką ręką 2/3 pracy nad nią to była nuda i chęć rzucenia tabletem o ścianę przy powtarzaniu słówek, bo od pół roku myli mi się "reforma" z "rewolucją"

Wg programu nad tym spędziłem 484 godziny. Ale mogłem te 484 godziny spędzić na niekończących się afirmacjach, sesjach czy rozmyślaniach nad znalezieniem cudownego rozwiązania. I może nawet uwolniłbym część swojego potencjału, dzięki czemu byłbym w stanie uczyć się o 10% szybciej. I byłbym tylko 440 godzin do tyłu

Tyle że teraz się nie boję pracować. Gdyby spełnienie oznaczało dla mnie to, że najpierw przez najbliższe 2 lata będę musiał dokręcać śrubki na linii produkcyjnej, nie ma problemu. Szkoda że nie zrozumiałem tego 2 lata temu, bo bym właśnie kończył

Ale dobrze że nie zrozumiałem tego w wieku 50 lat, bo może reumatyzm nie pozwoliłby mi na to

Piszesz że chcesz znaleźć pracę za granicą, bo tam ludzie nie patrzą na staż -- powodzenia w byciu imigrantem, do tego z Polski. Jeśli liczysz na pracę w branży budowlanej, to może będzie plusem. W innych kwestiach... Bywa różnie. A coś nie chce mi się wierzyć że nagle los Ci się odwróci i jak tu widzisz same ograniczenia, tak za granicą zaczniesz postrzegać same korzyści.
Z innej beczki, to widzę wyraźnie jak mamy ten sam problem w konfrontacji ideałów z rzeczywistością. Na ten moment jest dla mnie jeszcze nie do przeskoczenia, odnoszę wrażenie jakbym moje słońce odbijało się tylko od saturnowego muru, bez jakiegokolwiek rozwiązania. Albo idealizacja (i nic nie robienie), albo mur. (No dobra, może nie jest aż tak źle. W przeciągu tego roku parokrotnie udało mi się doświadczyć fajnego, choć przelotnego, spełnienia

No ale może i skoro się pokazuje to i to puści. A póki co, to może zaskakująco powiem: dzięki

Bo swoimi postami bardzo pomogłeś mi zobaczyć pewne moje głupie wymówki i uwolnić się od nich (to chyba było nawet przed moją pierwszą odpowiedzią). Na pewno dużo jest na rzeczy, bo od dawna tu tyle nie pisałem
