I jeszcze Wam powiem, że chociaż długo śledzę działalność Tolle, jego książka "Potega teraźniejszości" dla mnie genialna na miarę czasów, to zawsze mnie odrzucało od jego wyglądu i ostatnio sobie nad tym pomedytowałam i zobaczyłam, że mam takie przekonanie, że mistrz duchowy, czy osoba pracująca ze świadomością powinna być w jakiś sposób atrakcyjna zewnętrznie. Okazało się, że jestem bardzo przywiązana właśnie do atrakcyjności zewnętrznej, do zwracania na siebie uwagi i sobie ostatnio to odpuściłam jaka ulga od razu. Wydawało mi się, że atrakcyjność zewnetrzna jest niezbędna do osiągnięcia w życiu szczęścia i powodzenia. A co ciekawe zawsze mnie dziwiło, że najszczęśliwsze osoby jakie spotykałam były właśnie przeciętne.