Frisky
w meandry kreacji wprowadziła mnie starsza siostra gdy miałem 15 lat , dała mi książke i powiedziała że to działa, nie to że coś mnei uczyła. Moimi pierwszymi kreacjami (w wieku 15 lat) były telefon komórkowy i poznanie dziewczyny na której mi zależało (do dzis jak się widzimy to wpadamy sobie w ramiona) była to karma pozytywna z jednego z moich najbardziej prominentnych wcieleń, więc dzięki temu miałem z tymi energiami kontakt , miałem z nia karme ale mogłoby mnie to po prostu ominąć, a to było niezłe szczęście i dla mnie i dla niej.
a telefon , nie wszyscy muszą wierzyć, mówiąc krótko znalazłem na drugi dzień po kreacji , jak szedłem do szkoły o 7 rano (w 99r znaleźc komóre to jak teraz znaleźc najnowszego smartfona).
z perspektywy nic wielkiego można powiedzieć, ale chodzi o zmiane świadomościowa jakiej doświadczyłem i która służy mi przez całe życie i która była podporą większych cudów jak np znalezienie 2 prac w obcym kraju w I dniu pobytu , czy ścieżka edukacji i kariery mało komu dostępna
te większe cuda to zasługa braku większych obciążeń w temacie , czyli stanu normalnego i braku patologii
emocjonalnych które widzę praktycznie u kazdego.
ogólnie to niezliczona ilość rzeczy które się działy dokładnie jak to wyświetliłem sobie w wyobraźni, w sytuacjach
codziennych jak i dużych, wpływających pozytywnie na reszte życia.
normalny sposób myślenia jaki się nam udziela od innych jest całkowitym zaprzeczeniem istnienia cudów, zmiany duchowe (przerabianie wzorców) są subtelniejsze, nie ma nagłych , precyzyjnych zwrotów, dlatego nawet u duchowiaków którzy to "znają" ta świadomość często kuleje albo jest ZEROWA !
J034,
sądząc po Twojej reakcji to jestem pewien że przeczytałeś, widzisz jak byś wiedział z kim gadasz to byś nawet nie próbował wciskac mi kitu

ale rozumiem komunikat i szanuję twą drogę

szkoda że wziąłeś do siebie, ale nie jest dla mnie zaskoczeniem że tak to się skończyło