Kiedy rozpoczynałem w tym życiu rozwój duchowy, oświecenie kojarzyło mi się z wyzwoleniem z materii, a może poprawniej by było powiedzieć - z ucieczką z materii. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że przez wszystkie wcielenia oświecając się przyświecała mi tylko jedna myśl - za wszelką cenę uciec z tej cholernej materii tak, żebym nie musiał do niej wracać.
Obecnie oświecenie dla mnie to pragnienie poznania wyższych światów, chęć rozszerzenia świadomości w zakresie, którego obecnie nie potrafię ogarnąć, jak również pragnienie poznania wszystkich swoich ukrytych (podświadomych) intencji.
Wg mnie oświecony nie musi opuszczać materii zaraz po oświeceniu. Myślę, że nawet niektórzy z oświeconych nie potrafią w taki sposób zmienić ciała materialnego, żeby było to możliwe. Może nawet nie chcą się tego nauczyć. W końcu oświecony również ma intencje tyle, że w odróżnieniu od nas, nieoświeconych są to wyłącznie intencje świadome. W końcu intencje powstają w kontakcie ze światem zewnętrznym, a dla oświeconego również istnieją "światy zewnętrzne", może tylko w innej formie niż dla nas.